JenKa
Na pewno relacja z ofiarą może być szansą dla kata na POWSTRZYMANIE się od wymierzenia kary i przez to naprawienie swojej własnej karmy. Wówczas taki kat czuje presję, by dokopać ofierze, ale z drugiej strony musi mieć intencje wyjścia z roli kata i uwolnienia się od podatności na presje ofiar.
medżik
Nadświadomośc NIE może sprowadzić na kogoś skutków za jakieś "nieprawidłowe" czyny! Skutki sprowadza DYSHARMONIA między Najwyższym Dobrem, a wibracją związaną z uczynkiem, dla popełnienia którego człowiek decyduje się na coś, co mu się wydaje ważniejsze i cenniejsze od Najwyższego Dobra. Działanie zgodne z Miłością, z Najwyższym Dobrem, prowadzi nas do doświadczeń najwyższej jakości, zaś działanie z poziomu egoistycznego (np. rzekomo prospołeczne / propaństwowe działania nowych władz Ukrainy), prowadzi do dysharmonii, do pogorszenia się jakości doświadczeń własnych oraz cudzych. Taki np. Turczynow - p.o. Prezydenta Ukrainy, nigdy juz nie zazna spokoju. Nie dlatego, że będą go dręczyć wyrzuty sumienia z powodu prześladowania czy nawet mordowania Rosjan. I nawet pomimo to, że od swych amerykańskich mocodawców dostaje za to kupę forsy. To wszystko jest mało ważne. Ważne są WIBRACJE do których się dostroił. Turczynow jest wyjątkowym, opętanym bydlakiem i takim pozostanie do końca życia, bo świadomie zaprzedał ZŁU swą duszę. Nie pomogą mu żadne modlitwy i egzorcyzmy, bo on sam wybrał zło. I brnie w tej swojej złośliwości wciągając w to coraz więcej chciwych ludzi, którzy za pieniądze (nie z żadnych czyściejszych pobudek) wstępują do armii czy oddziałów paramilitarnych (terrorystycznych), by walczyć z Rosjanami zamieszkującymi Ukrainę. Jednakże w ukraińskich oddziałach nie brak też ideowców, którzy panicznie boją się, że przyjdzie Putin i im zabierze Ukrainę. Nie wszyscy, którzy czynią zło (realizują swoje egoistyczne interesy) zaprzedali duszę ciemnym mocom. Beria i Stalin wierzyli w dobro, które czynią ludzkości. Ale przed śmiercią bali się panicznie o swoje życie. Nie byli w stanie otworzyć się na Boga, na jedność z Nim, nie mogli i nie potrafili podnieść wibracji do wyższego poziomu. Najwyższy poziom wibracyjny, z jakiego korzystali, to było otumanianie się alkoholem. To on wyznaczał jakość ich doświadczeń. Nie Nadświadomość.
Laka
Jest jakieś nadrzędne Prawo, które określa że coś jest w porządku, a coś nie. Nazywa się ono zgodnością z Najwyższym Dobrem, albo niezgodnością. Zgodność = korzystne, niezgodność = obojętne lub szkodliwe. Najwyższe Dobro nie zależy od tego, co Ty (z poziomu ego) uznajesz za takie czy co sobie postawisz na ołtarzyku
Przykład, który podalaś w temacie prawa przyczyny i skutku, należy interpretować inaczej, niż to uczyniłaś. Przyczyną Twoich późniejszych cierpień było UWIERZENIE, że tak ma być, a nie obiektywne działanie tego rzekomego prawa.
Prawo karmy mówi, że
1. Dogrywają się intencje.
2. Podobne przyciąga podobne (w sensie poziomu wibracyjnego i przekonań).
NIE MA innych praw karmy!
Inne mogą być tylko interpretacje poszczególnych przypadków, z których komuś coś tam logicznie wynika.
Podręczniki diagnostyki karmicznej przedstawiają precedensy, na podstawie których Autorzy wyciągają nieuprawnione wnioski, jakoby to były prawa karmy! Np, że jeśli kobieta dokonała aborcji, to nie może się już nigdy otworzyć na Boga. Nawet nie próbują uzdrawiać w takich przypadkach bojąc się,że karmę tych kobiet wzięliby na siebie (co za bzdury - branie karmy na siebie podczas uzdrawiania!).
Ale, ale... uzdrowiciel, który zdejmuje z klienta obciążenia karmiczne bez jego zgody, częściowo bierze też na siebie odpowiedzialność za skutki zdjęcia tej karmy. Najczęściej skutkiem takiego działania staje się wrogie nastawienie klienta. Dlatego nikogo nie uszczęśliwia się na siłę i wbrew jego woli.