Mam pytanie tak do Leszka jak i do innych.
Chcę sobie poradzić z takim wzorcem : czuję że związywanie się ze mną, powoduje jakieś wielkie brzemię i obciążenie, a ja nie chcę obciążać innych, więc nie dopuszczam ich do związywania się ze mną.
Druga strona to, bycie u mnie czasem takim miłym, ale nie w zgodzie ze mną, raczej będąc potulnym, starając się być miłym, trochę naginając się. Wiąże się z tym wzorcem poczucie niezasługiwania ale też to, że nie chcę być źródłem dyskomfortu dla innych. Czasem się tworzy w takiej atmosferze szarpnięcia, obłok pomieszanej energii ode mnie tak że dla ludzi jest skomplikowane ze mną rozmawiać (pewnie, gdy mają podatność) ja od tego się odcinam i wchodzę właśnie w postawę miłego i potulnego.
Bycie źródłem dyskomfortu, problemów, czy cierpienia dla innych - to jest problem że jak pomyślę to często staram się żyć tak, żeby nie doprowadzić do takiej sytuacji, nawet za cenę nierozwiązania swoich problemów, wycofania się na bok i cierpienia w ciszy. Wysyłam komunikat "nie trzeba, idźcie już, nie pomagajcie, ja już i tak was dość obciążyłem (samym tym, że trzeba mi było poświęcać czas)". To dominuje w moim uczuciu zasługiwania i jest chyba główną przeszkodą względem tego.