Śniło mi się że pisałam sprawdzian z biologii. Był trudny ale wszyscy potrafili odpowiadać na pytania. Dostałam plik pytań i próbowałam coś odpowiedzieć ale nawet nie wiedziałam o co chodzi w tych pytaniach. Koleżanka która siedziała obok, pisała błyskawicznie bo tak była obkuta. Mogłam od niej odpisywać, ale nawet na jej arkuszach nie potrafiłam odnaleść odpowiedzi na moje pytania.
Wszyscy wcześniej solidnie uczyli się do tego sprawdzianu a ja nie. Byłam w ogóle nieprzygotowana więc skąd mogłam znać odpowiedzi? Nie nauczyłam się bo mi się nie chciało uczyć, wkuwać tak dużo wiadomości które w ogóle mnie nie interesowały. Po co miałam się uczyć, po to żeby dostać dobrą ocenę? Tak ogromny wysiłek tylko dla oceny? Siedziałam nad tymi pytaniami i rozmyslałam o bezsensie tego wszystkiego, wysiłku, nauce.
I nadal zadaję sobie to pytanie - po co się uczyć, męczyć, zadawać tyle trudu jeżeli mi to nie jest do niczego potrzebne? Nie widzę sensu nauki.