Miałam dziś ciekawy sen, trochę nietypowy, a i pamiętam tylko fragment.
Po pierwsze, byłam w nim mężczyzną;
Wychodząc z jakiegoś budynku, wybrałam/em

inna windę niż dwie towarzyszące mi osoby. Winda zamieniła się w taksówkę prowadzoną przez niedoświadczonego taksiarza, słabo znającego uliczki miasta. Wiedziałam (-em)

ze znajomi dotarli już na miejsce, a moja taksówka nadal nie.
Nagle zobaczyłam/em teatr - kazałam zatrzymać się przy nim (mimo ze nie było to moje pierwotne miejsce przeznaczenia), wysiadłam/em i wszedłem drzwiami dla artystów.
Cała widownia składała się ze smoków, różnokolorowych (choć większość była zielona), na scenie był zaś aktor przebrany za szaro-czarnego smoka.
Ja tez byłam na scenie - jako cały czerwony, smukły smok - prawdziwy, nie przebrany. Opowiadałam widowni jakąś historię, słuchali z zaciekawieniem.
Więcej nie pamiętam, ale to co zapamiętałam, jest i tak wystarczająco dziwaczne

PS. Nie widziałam jeszcze Pustkowia Smauga ;-)