Autor Wątek: Interpretowalnia snów :)  (Przeczytany 69081 razy)

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-25, 08:50:33 »
i po  części odp na sny wpadła mi sama, przeczytałam teraz, że usprawniają i remontują drogę kolejową Wrocław- Poznań :)) czyli trasy ktore moja podśw zawsze wałkowała ;)
Teraz dla sprawdzenia wypada mi pojść na dworzec i jak spotkam Hindusów  to będzie coś :D

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-25, 07:49:29 »
Kolejny sen z pociągiem i drogą w tle a może motywem głównym, kto to wie....
Jechałam gdzieś z jakimiś ludźmi króciuteńkim wagonikiem,ładnym albo fioletowym albo niebiesko- zielonym
było ciepło, wagon zatrzymał się jak tramwaj w środku miasta , drzwi się otwierały lub nie było drzwi;)
i zgłaszali się ochotnicy...ochotnicy do wyjazdu na jakąś wojnę,
byli tacy chętni i z zapalonym sercem, z całej masy ludzi jaka przewijała się po chodniku wyłoniło się kilku mężczyzn, ledwie zdążyli wsiąść porzucając pracę, obecne zajęcie jeszcze chwilę temu ważne
Pamiętam, że wysiadłam szybko żeby któremuś pomoc a kiedy się udało stwierdziłam z przerażeniem i rezygnacją , że moj wagonik odjechal nie poczekał na mnie nie zdazyłam i widziałam jego plecy odjeżdżające w pośpiechu ale zaraz odwróciłam się za siebie zobaczylam jakis inny , zdzazyłam wsiąść i rozpoznałam, że to ten właściwy bo jechali w nim ci sami co uprzednio ludzie
TYlko po co na wojnę? I dlaczego wsiadali Hindusi? Choć w środku była większość rasy białej...

Próbowałam znalesć podpowiedź w kierunach jazdy tych wagoników, moj najpierw jechał ciągle w lewo
ale jak wysiadłam to ten ktory mi uciekł ten inny zmierzał w górę a ten moj w dół, czyli dalej jakby zmienic perspektywe w lewo

Głowa jest przemęczona ;)

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-24, 17:59:55 »
Atlanta,
nie czuję takiej potrzeby, ani nie mam tego zamiaru, wystarczająco złego już KRK narobił. Długo pracowałam i nadal pracuję, żeby uwolnić się od wzorców katolickich. Już prędzej rozstałabym się z chłopakiem.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-24, 16:49:29 »
no - czyli podświadomość cię straszy, jak nie wrócisz na łono kościoła to stracisz coś co jest dla ciebie cenne

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-24, 16:16:17 »
Atlanta, egregor, tak

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-24, 15:51:41 »
tzn. sugerował tobie, żebyś się nawróciła na katolicyzm, tak?

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-24, 13:41:04 »
Kilka dni temu miałam taki sen: mój chłopak był chory, w jego ciele rozwijał się jakiś guz i go zabijał, nawet lekarz pokazywał mi prześwietlenie. Przyszłam do chłopaka do szpitala i byłam zrozpaczona stanem jakim był i jak cierpiał. Nagle pojawił się egregor kościelny (chłopak jest katolikiem) i mówi do mnie: jak się nawrócisz, to ja go uratuję, na co ja z ciężkim sercem, że nie, bo należę do Boga i wszystko jest w Jego rękach.

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-24, 13:18:31 »
I tak się zastanwiam czy to moja jakaś astralna podróż,
czy efekt wieczornej scysji z matką, obie wytoczyłyśmy tak cięzkie działa jak to tylko bylo możliwe, myślałam, że wyskoczę z ciała czułam taką wsciekłość, bezsens, bezcelowość tego co się działo od mojego dziecinstwa i że ona cokolwiek zrozumie
W każdym razie od rana czuję się odessana z sił, wręcz boli mnie cały brzuch i kości i splot słoneczny, głowa.

Jaki jest sens wybierać rodzica, który zgnoi człowieka?

Jak się tak starłyśmy czułam , że odgrywam rolę, która już się zdażyła, było to bardzo dziwne.
I czułam się więźniem tej roli. A jednocześnie nie mam pojęcia o co chodzi mojej matce, schizofreniczce.
Wytłuszczyłam jej wczoraj po krótce, choć nie dopuszczała mnie do słowa ale wiedziałam, że jeśli nie przedrę się przez jej słowotok to mnie nie usłyszy, więc przypomniałam jej jak mnie traktowała , jak więziła wręcz jak byłam dzieckiem i zafundowała pranie mózgu ,z  ktorym zrobiła bagno . Kilka razy co najmniej powiedziałam, przypomnij sobie, przypomnij sobie i ona słuchajcie po tych słowach jakby czarodziejskich zatrzymała się i nad ranem nawet mnie omijała w milczeniu. Może i stąd ten sen. A może atakują mnie jej twory energetyczne .

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-24, 12:57:07 »
Miałam dziś w nocy przedziwny sen teraz go składam w całość ale ucieka.
Moment , który pamiętam jako początek to pościg , w jakimś budynku, uciekałam przed jakimś facetem, jakby płatnym mordercą lub mścicielem. Nie mam pojęcia czym zawiniłam, najwyraźniej naruszyłam jakieś tajne informacje albo widziałam ze dużo, tak sobie to tłumaczyłam uciekając przez kolejny korytarz , mijając jakichś ludzi i wreszcie na wybiegającą z lewej strony kobietę w białym fartuchu jakby lekarkę, poczułam, ze ona jest silna i wie o co chodzi i udzieli mi odpowiedzi, ukryje mnie ale w chwilę po ten mściciel ją bez słowa zastrzelił. Przemknęło mi przez myśl, że zamknął mi ostatnią bramę wiedzy i że nikt mi już nie pomoże, że teraz zginę , uciekałam jeszcze kawałek aż wyrosła przede mną ślepa uliczka , zdząyłam pomyslec jaką torturą mnie wykończy i czy coś powie, ale ten ktoś zbliżał się powoli jakby napawając się tą chwilą i zmuszając mnie tym samym do otwarcia okna z melcznego szkła w scianie ktore nagle się ukazało, okno miało jedną przesuwną szybę, kiedy znalazłam się po drugiej stronie budynku , trzymałam ledwo za jakiś uchwyt , było wysoko i gdybym spadła zabiłabym się pewnie , ten typ  już pewny , że mnie załatwił zasuwał szybę i przez zmniejszający się lufcik patrzył z satysfakcją. Tymczasem gdzieś za nim z korzytarza już słychać było głosy nadbiegających ludzi , więc on musiał się schować i wycofać. A ja jednak zdecydowałam się odskoczyć od muru budynku w dół , wcale nie okazało się tak wysoko i nic sobie nie złamałam , mogłam uciec, czułam na sobie wzrok tego typa, który jakimś cudem wiedział, którędy uciekam, przebiegałam jakąś ruchliwą ulicę z torami tramwajowymi. Pomyslałam- rety gdzie teraz?! Wbiegłam do podziemi , tam jeździły pociągi, miałam w palnie szybko do któregoś wsiąść i jechać obojętne w którym kierunku. Serce ze strachu, że ten ktoś depcze mi po piętach waliło że ho ho. I nagle widzę siebie w tym śnie jak zwalniam kroku i robię coś mega dziwnego, wybieram się na zakupy , zdobywam nowe ubrania żeby mnie nie rozpoznał po ciuchach, ale robię to wolno na tyle, że wiem , że on już jest w tym podziemiu i ...własnie włascicielka zamyka sklep a ten mój kat - ścigacz wchodzi powoli , rozmawia z ekspedientka i ni spuszcza mnie z oczu, wie, że tym razem to już koniec. Nie wypuści mnie poki nie bedzie pewny , że mnie zabił. JA wychodzę z tego sklepu i idę z tłumem, podhcodze do kasy bieltowej, kupuję bilet na pociąg, a ten drab stoi ramię w ramię przy mnie odwrócony przodem i patrzy, napawa się sukcesem i łapanką. A ja nabieram dziwnej odwagi , niespodziewanie dostrzegam, że nie jestem sama, że trzymam za rękę małą dziewczynkę, może 10 letnią, przecież nie mam córki myslę ale kiedy podjeżdża pociąg wsiadam razem z nią. ten ktoś tez wsiada. I tu klasyka takiego ściagania jak w filmach ;) z wagonu do wagonu aż się wkurzam i sama zaczynam iść do prześladowcy, on nie ukrywa zdziwienia, stoimy naprzeciw siebie, mówię coś w stylu- no i co, teraz już mnie zabijesz? A on mięknie i czuję od niego straszną samotność i zmęczenie i rodzi się jakaś więź, nie wiem czy dalej podróżujemy razem czy nie bo już świadomość musiała wracać do reala, pobudka.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-04-16, 11:53:12 »
Wczoraj na terapii omawiałam temat molestowania i wpływu tego na moją mamę która o tym nie wiedziała. Mimo to, wg mnie mama czuła się zdradzana i mniej kobieca. Potem przez to silnie kontrolowała moją seksualność chcąc mnie jej pozbawić.
A dzisiejszej nocy miałam sen chyba z tym związany, z którego przebudziłam się z przerażeniem.
Śniło mi się że wypadły mi wszystkie plomby z zębów po lewej stronie. Plomby były ogromne a resztki zębów zbyt cienkie żeby dało się je plombować. Bez tych plomb moje zęby są zbyt słabe i mi się połamią a nie da się ich już zaplombować, bo nie ma w czym wiercić.
Wg mnie te plomby to sztuczne części mojej osobowośći na których oparte są żywe przwdziwe części mojej osobowośći. Boje się utraty sztucznych części siebie, bo te żywe są za słabe aby bez nich przeżyć. A że chodzi o lewą stronę to dotyczy to cześci związanych z moją kobiecośćią. Boję się utracić czegoś nieprawdziwego, jakiegos zakłamania bo uważam że bez tego sobie nie poradzę, bo moje siły życiowe są zbyt słabe.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-03, 22:00:03 »
Joanna :)

Joanna P

  • Wiadomości: 185
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-02, 18:46:18 »
Mateusz

Piszesz prawdę o uzdrawianiu kobiecości,to jest w trakcie...Co do macierzyństwa,tak czy siak jest już biologicznie za późno,czas dogadać się ze sobą w tej kwestii...

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-02, 13:51:00 »
Joanna P
Według mnie chodzi o kobiecość pod kątem karmicznym. Ona domaga się oczyszczenia, uzdrowienia a przede wszystkim uwagi i zainteresowania. Pś uważa, że jak nie będziesz miała dzieci to nie jest Ci potrzebna, ale to próba ignorowania traumy związanej z macierzyństwem i płciowością. Do poczucia pełnej wartości jako kobiety potrzeba przyjąć, zintegrować i pokochać wszystkie części, również te nieużywane. A sprawa urodzenia dziecka wydaje mi się nie mieć znaczenia ale to się okaże dopiero po przepracowaniu kobiecości; stanie się jasne czy będzie jeszcze chęć na dziecko.

Joanna P

  • Wiadomości: 185
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-01, 22:40:01 »
Jola

No właśnie-nie wiem,czy jestem w stanie zaufać Bogu w tej kwestii-to jest baaardzo bolesne...

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-01, 22:21:57 »
Joasia. Czyli to tylko rozsadek i strach. Ale powiem ci ze wspolczuje ci kochana.mozliwe,ze pragniesz dzieci aby je kochac i dac im cos z siebie.byc z nimi szczesliwa.
To trudne doswiadczenie.jednak Moze jest szansa na zdrowe dzieci?
Jedno jest pewne....podobnie jak ja bedziesz miala duzo do przemyslenia w kwestii dzieci...moze zaufaj Bogu jak ja i pozwol mu pokazac jego cudowne dzialanie....cuda sie zdazaja...Teraz potrzebujesz wsparcia i zrozumienia....ja przytulam ciebie mocno i zycze dobrej nocy.