Dość dawno się zastanawiałem nad tą kwestią, skąd to się bierze, zwłaszcza, że ja akurat słyszałem o takim samopoczuciu od kobiet a nigdy od mężczyzn. Choć pewnie również dotyczy mężczyzn.
Pamiętam, jak spotkałem dawną znajomą. która opowiadała mi, że jakiś czas jest po ślubie, o swoim dobrym spokojnym mężu, o swojej bardzo dobrze płatnej pracy, o 2 domach podarowanych przez rodziców, i o swojej strasznej szarzyźnie życia, a przy codziennym rannym wstawaniu, to aż ją otrzepywało, ta monotonia, szarość, jedno i to samo, praca dom, spanie i od nowa. Jak tak beznamiętnie opowiadała o mężu, to sobie pomyslałem, że chyba przez to, że nie ma miłości (podkochiwała się we mnie), ale teraz to już nie wiem. Czy o miłość jej chodziło? nie za bardzo, raczej nie..