Autor Wątek: Interpretowalnia snów :)  (Przeczytany 69519 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-16, 11:36:53 »
Ostatnio ciągle mam związkowe sny i to same szczęśliwe i spełnione. Kilka dni temu śniła mi się cała randka, bardzo udana. Dzisiaj to od razu była filmowa historia miłosna - na ulicy spotkałem śliczną kobietę kręcącą kołem fortuny. Skorzystałem z okazji i zakręciłem kołem losując hasło "randka o 18.00" - nieco skonsternowany zapytałem czy to z nią ta randka czy co, ale się dowiedziałem że to jedynie oznacza, że po prostu mnie to z kimś spotka. Mnie jednak ta kobieta bardzo się podobała, więc ją zaprosiłem, mówiąc szczerze jak bardzo mi się podoba i jak pozytywne wrażenie robi swoją serdecznością i ciepłem.

Szliśmy gdzieś potem, spotkaliśmy jakiegoś psa, który z początku był słodki, ale potem stał się agresywny jakby wścieklizny dostał. Poszliśmy dalej, a pies się po chwili odczepił.

Potem była dziwna i iście filmowa część. Byłem w jakimś biurowcu, rzuciłem pracę w jakiejś wielkiej korporacji i wyszedłem. Spotkałem koleżankę mojej partnerki i powiedziałem, żeby na wszelki wypadek zapisała mój numer telefonu, bo nie jestem pewien czy partnerka go ma, a że czuje iż dla mnie najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała, że dzięki niej poczułem co to znaczy głęboka miłość i radość, a to mi uświadomiło jak bardzo pusta jest moja praca, że postanowiłem ją rzucić i robić coś innego - więc ogólnie nie mogę za żadne skarby dopuścić do tego, abyśmy się gdzieś rozminęli.

Potem jechałem tramwajem z partnerką i jej koleżankami, będąc mega szczęśliwy i ciesząc się ze wspólnej przyszłości jaka nas czekała.

No i na koniec obudziłem się wracając do rzeczywistości... Zastanawiam się skąd są te sny - czy to są tylko projekcje moje głębokich pragnień, czy też może przekaz od WJ albo po prostu zwykłe tortury mojej pś :P

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-12-10, 08:25:34 »
Śniło mi się że założyłam suknię z dekoltem do pasa. I na przyjęciu z przerażeniem zobaczyłam że na klatce piersiowej mam strasznego sińca. Zawstydziłam się że ludzie to zobaczą i nie wiadomo co sobie pomyślą. A ja przecież nie będę każdemu z osobna tłumaczyć że ten sinieć sama sobie zrobiłam czując się winna i waląc się w piersi ze strachu przed karą.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-11-27, 09:03:54 »
Śniło mi się, że poszedłem na rozmowę kwalifikacyjną do nowej pracy. Rozmowa odbywała się w dużym budynku z marmurowym holem, w głównej siedzibie firmy. Szybko zeszliśmy w rozmowie na temat stanu firmy i ja poprosiłem gościa o pokazanie mi rdzenia firmy. Poszliśmy do wnęki w holu i tam stał wmontowany w ścianę czarny piec - skomplikowana maszyna z której wystawały różne pręty. Był cały brudny z sadzy i taki ulepiony czarnymi energiami. Wyciągnąłem taką jakby różdżkę i zacząłem nią kręcić jak wahadłem i modlić się nad oczyszczeniem tego pieca. Ledwo co przebijało bo były tam lata odkładane zatęchłe energie, czułem warstwy różnych skandali, zakłamań, emocji pracowników i w tym śnie tak godzinami codziennie czyściłem ten piec i to dawało rezultaty bo w końcu pracownicy odczuwali zmianę samopoczucia, stawali się świeżsi, bardziej pomysłowi i było już w miarę czysto, przebijało przez firmę nowe światło, nie dokończyłem roboty i się obudziłem podekscytowany. Tak mógłbym pracować:))

Zastanawiam się czy pisać w liście motywacyjnym że uzdrowię firmę pod względem duchowym, kiedy znajdę zatrudnienie?:))

Mógłbym formalnie tak robić, ale boję się że byłbym za słaby gdyby w firmie wychodziły wrzody które podtrzymują firmowy syf i mnie atakowały. Do tej pory miałem dobre wyczucie kiedy pracowałem w firmie mojego taty - był tam pracownik co do którego wiedziałem że niszczy firmę od środka, mimo że formalnie dobrze wywiązywał się ze swoich obowiązków i nalegałem na zwolnienie go, ale mój tata sam miał nieczyste intencje do tej firmy i skończyło się moim załamaniem nerwowym, bo byłem tam mianowany kierownikiem. Nie pomyślałem żeby oczyszczanie zacząć od taty. I wtedy w ogóle próbowałem zmieniać wszystko działaniami w materii, a nie myślałem o płaszczyźnie duchowej.

W następnej firmie za darmo i niejawnie będę się szkolił w czymś takim i obserwował efekty. W ten sposób czuję sens pójścia do kolejnej pracy.

Dzisiaj odpowiadam na ofertę którą wczoraj znalazłem - zastępca kierownika supermarketu. A nuż się uda:) Myślę że bym się tam świetnie  nadawał, gdybym trafił tam na wspierających mnie ludzi.

Kiedy pracowałem jako asystent kierownika kas w Leroy Merlin, to byłem właśnie takim źródłem wsparcia dla kasjerek. Bardzo nie chciały żebym odchodził z tamtej pracy. Choć też trochę miałem gorszą samoocenę i dawałem z siebie za dużo. Chciałbym pracować jako źródło światełka w jakimś miejscu :))
« Ostatnia zmiana: 2012-11-27, 09:11:47 wysłana przez Sebastian »

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-11-08, 11:03:15 »
Śniło mi się, że Bóg powiedział - podnieś swoje ceny za uzdrawianie, bo robisz to dobrze ;p

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-07, 21:40:21 »
dzięki Ingo :) (wcześniej napiałam Indro przez pomyłkę)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-07, 21:32:49 »
Popłacz sobie.
A potem obserwuj, analizuj, uświadamiaj sobie.
A najlepiej gdybyś potrafiła zaopiekować się swoim wewnętrznym dzieckiem wchodząc do niego, do jego dzieciństwa, tak aby nie czuło że jest samo.
Masz trudną sytuację ale powoli będziesz coś zmieniać i jakoś z tego wybrniesz.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-07, 21:14:14 »
wyszło mi poczucie niekochania przez ojca i nieakceptacji tego kim jestem i jak się przejawiam. Ryczę jak bóbr , gardło mam ściśnięte, zaptkany nos i uszy. A z drugiej strony widzę jak ten człowiek jest współuzależniony od matki, jak mało widział moich potrzeb w dzieciństwie i wyczuwam ,że nieświadomie mnie ranił. To daje ulgę. Ale wciąż wiem,że akcpetuje tylko wtedy ,gdy ktoś pasuje do jego wizerunku- chyba,że się sam kogoś boi , albo czuje kogoś wyższość i tego nie ujawnia(tej nieakceptacji). Dałam zawładnąć tymi emocjami i teraz mi lżej. Dzięki Indro za naprowadzenie

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-07, 20:43:42 »
moze powinnam znaleźć pracę i dalej z nimi mieszkać, poczuć ,że mogę sama zarobić. BO przecież już pracowałam. Może udałoby mi się skończyć te studia i pracować i wychowywać syna. Może czas wywalić czarne scenariusze i ruszyć...

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-07, 20:37:59 »
Osłupiałam. Masz rację boję się ,że ojciec ( to teraz źródło dochodu) mnie odrzuci bo nie spełniam jego oczekiwań, że nie robię tego co on chce i wtedy mnie odrzuci . Boję się a z drugiej strony złoszczę, gniewam,że mnie nie akceptuje takiej i ma jakieś wymagania i nie robi chyba tej pomocy z czystymi intencjami. (Nie chciałam ochrzcić syna ale to zrobiłam bo powiedział,że mi nie pomoże- więc zrobiłam to wbrew sobie ze strachu ,ze zostane całkiem sama) . Matka- chyba już nie boję się jej jako dorosła kobieta, bo ani mi nie pomaga, ani nie mam w niej źródła czegokolwiek. Boi się ta część mnie , która jest wewnętrznym dzieckiem, stłamszonym przestraszonym dzieckiem- bo matka moze wpasc w furię i dać w ryj(wyglądała przy tym demonicznie). Moje dziecko we mnie szlocha, płacze, jest rozdarte- nikt go nie ukoił , nikt nie przytulił i powiedział- ciemność jest po to by odpocząć Bóg ją dał tobie aniołku abyś spała a nie  że ciemnosc a w niej duchy, strachy i upiory!
Faktycznie chyba stawiam ich wyżej nad siebie, a za tym stoi strach,że ojciec mi nie pomoze- sama nie dam sobie rady z maluchem itd.
A teraz czuję,ze "musza mi pomagać" bo jestem nieporadnym dzieckiem alkoholiczki, nieprosperującym i zablokowanym bo mam dziecko, studiuje ale co z tego- czuje się zależna od ojca i jego finansów.
Z deszczu pod rynnę
Aż mi siebie żal, aż mi siebie żal- ale nie bede płakać :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-07, 20:28:18 »
Ale jak chcesz pracować nad wybaczeniem jeżeli się ich boisz?
Można wybaczać komuś z kim się jest na równi. 

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-07, 20:10:17 »
Twoje sny wskazują że czujesz się bardzo zagrożona, może nie zdajesz sobie sprawy z tego jak bardzo się ich boisz, a szczególnie matki.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-07, 20:01:38 »
Mieszkam i już widzę pogorszenie emocjonalne, psychiczne i energetyczne.
Z deszczu pod rynnę?
Nie no przecież widzę okazję do uzdrowienia stosunku z nimi, ale jest to bardzo ciężkie. CHce pracować nad wybaczeniem ale czy mi się uda? czas pokaze
« Ostatnia zmiana: 2012-11-07, 20:05:04 wysłana przez muszka91 »

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-07, 19:40:45 »
Mieszkasz już z rodzicami czy dopiero planujesz się przenieść?

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-07, 19:13:46 »
Zastanawiają mnie sny o atakach na mnie- matka atakuje mnie(wygląda bardzo przerażająco wręcz demonicznie), jakieś istoty nie z tego świata a jakos niedawno jakiś facet, którego nie znam w tym życiu- chce mi zrobić krzywdę i to bardzo bolesną fizycznie. Budze się przerażona jak mi się coś takiego śni. A na poziomie świadomym boję się wpływów astralnych , ataków ludzi i ciągle mam poczucie zagrożenia. Przeczuwam ,że musiał mnie ktoś zabić czy coś?

bziuuummm

  • Gość
[#]   « 2012-11-07, 12:42:44 »
Miałam dziś nad ranem takie dziwne sny, ktore nie zjawiały się już od dawna i po obudzeniu usmiechałam się nie wiedzieć czemu, z myślą mówiącą mniej więcej- o cholerka, a jednak znowu sieczka ;)
Ich treść mnie zdziwiła bo od pół roku nie mam czasu na wiele poza obowiązkami i pewnie pś zechciała odpocząć fundując mi totalnie oderwany od rzeczywistosci sen.
Akcję pamiętam od momentu ukazania się jakiegoś ciemnego tunelu jakby kopalni, widziałam bezcielesnymi oczami :) jak na wprost (choc ciezko było zlokalizowac ow punkt z powodu totalnych ciemnosci) pojawia się coś jak rozbłysk fioletowo-przezroczystych swiatłocieni (skojarzyły mi sie z barwą ametystu), trochę jak tafla przypominająca tą z filmu "Gwiezdne wrota" ale kształt stale się ruszał, emaował, powiekszał i pomniejszał i tam w pewnej chwili ktoś wskoczył i zniknał .
Niby byłam sama ale z obawy by nikt mnie nie zobaczył jako swiadka takiego tajemniczego zdarzenia przeniosłam się w mgnieniu oka na zwykłą ulicę jakiegoś miasta. Był dzien, ludzie normalnie sobie chodzili, czułam , ze uspakajam się widząc normalność.
Ledwie jednak zdązyłam wyłapać tę myśl uwagę mojej świadomości przyciągnał mijający mnie po lewej stronie dziwnie ubrany mężczyzna w białym kapeluszu, świat jakby zwolnił a on ciągle minimalnie idąc obok patrzył na mnie i bez słów przekazał myśl, że mogę tam wrócić, ze to ważne i ze droga wolna ale mam uwazac na tych "innych". I tempo swiata , wozów, ludzi na chodniku , szumu ulicznego znow wrociła do normy. Zawiesiłam się. Myslałam jacy inni ? I jak na zawołanie pojawili się jacys dziwnie patrzacy na mnie spode łba meni, jeden miał włosy postawione na jeża, całe, i wcale nie krótkie bo wyglądał jakby miał głowie miotłe do góry nogami, w kazdym razie był abstrakcyjny i rzucał sie w oczy , wiedziałam ze takich jak on mam unikac bo strzegą tego wejscia do jak mi sie wydawało portalu (tego fioletu). Ale kim był ten z owa czupryną, nie wiem, kojarzył mi się z kryminałem, ze straznikiem czegos tajnego ale i nielegalnego.

akcja przeskakuje, pamietam ze stoję wraz z moją siostrą przed tym portalem , ale jest ciemno , to jest gdzies w ziemi, czekamy z niedowierzaniem na to swiatło z rozbłyskami, ktore wciąga gdzieś na drugą stronę. Przez chwilę nic się nie dzieje, gapimy się w mrok. Aż tu bach. Rozbłysk. Jeden i drugi. Czujemy, że zaraz zniknie i trzeba się decydować. Wskakujemy obie:)
I w chwilę póxniej siedzę już na wodospadzie, konkretnie na wodzie, ktora wodą nie jest a jakimś czymś co nas nie moczy( moze pś rezyserując sen poczuła strach i zamiast wody zrobila z tego cos podobnego lecz w czym sie nie topi, nie moknie, tylko unosi) i z tego wodospadu jak ze zjezdzalni zjechałysmy do miasteczka. Ludzie w nim byli ubrani bardzo naturlanie, w tkaniny lniane i takie ręcznie plecione. Sprzedwali warzywa i różne rózniaste rzeczy. Mimo pozornej prostoty ich wyglądu czułam wielką mądrość i spokoj, który emanował od nich. I ta mądrość wiedziała, że zaraz trzeba mnie bedzie ukryc bo ci straznicy od tego z włosami jak szczota do gory nogami juz deptali mi po pietach, tez przelźli przez portal. Jakas kobieta z kramu przede mna wciagneła mnie pod lade i przykryła płachta własnej sukmany, pamietam ze koloru brazowego. Tamci nie mogli mnie znalesc choc węszyli na jeden oddech przy mnie.

co dalej nie pamietam.

potem był przeskok na kapkę inny sen

ja, jakis złoty most, szłam do miasta, dziwnego bo otoczonego  również złotymi lub bardziej żółtymi nibymurami ale cienkimi jak papier a raczej dykta ;) Dokoła i w dali dały się zauwazyc soczyscie zielone wzgórza, łaki itp. piekny krajobraz.
Znalazłam się w centrum, jakby w rynku, tu ludzie takze byli spokojni, radosni, miło mnie przywitali, wcale nie jak obcą i słuzyli radą.
A teraz już smieszny motym co potrafi podświadomość , jak sygnalizuje do snu fizjologie organizmu sniącego lub telefony i takie rózne pierdołki. Bedac w tym miescie poczułam, że musze isc za potrzeba i spytałam mieszkanców czy gdzies w poblizu jest toaleta? W odpowiedzi padło, że poza miastem bo tu taka jeszcze słaba organizacja jest :P I truchciekiem pobiegłam za owe żółte, złotawe dziwne nibymury. Oczywiscie po lewej jak i praeej stronie pojawiło się po kilka par drzwi , ja miałam znalesc w ktorych jest łazienka .
Co za męka pomyslałam z przekąsem ale i bawiła mnie ta sytuacja. Za pierwszymi drzwiami trafiłam na bardzo niemiłą panią, więc je szybko zamknęłam, drugie wejscie było stzrałem w dziesiatkę bo znalzłam jakies biuro, puste i tu tez 2 pary drzwi, prawe i lewe, te po prawej były w starym stylu, takie zółte i na jakis skobelek co od razu skojarzyło mi sie z toaleta miejską :))
Jeszcze w tym snie zdążyłam wrócic na scizke do owego złotego miasta , o dziwo na sciezce schyliłam sie po dziecko, niemowle, chłopca, ktory miał okazac sie kims bardzo waznym w dorołym wieku, acha! i w tej drodze powrotnej juz nie byłam kobietą tylko mężczyzną ajkby ojcem tego chłopca-niemowlaka, nisłam go do matki...cały czas jednak ktos mnie sledził, po prawej stronie przy balustradzie schodów namwiały sie jakies 3 nizsze postacie jak mi zabrac tego chłopca.
I w wielkim zadziwieniu jak i ubawieniu nagłej zamiany płci obudziłam się ...z wspomnianą wyżej potrzebą skorzystania z toalety :))
Śmiałam się mocno zębiście idąc do łazienki :)
Uffff

« Ostatnia zmiana: 2012-11-07, 12:44:38 wysłana przez bziuuummm »