Drugą noc z rzędu miałem negatywnie emocjonujące sny z ojcem w roli głównej.
Wczoraj mi się śniło, że coś tam robiliśmy w jakiejś piwnicy, jakieś pierdoły z workami, kartonami i tego typu rzeczy. No i on się zachowywał tak się zachowywał całe moje dzieciństwo - miał do mnie pretensje, że się nie domyśliłem że coś ma być inaczej, narzekał, rządził się i opieprzał bez powodu.
Dzisiaj było dużo bardziej emocjonująco - pytał mnie w tym śnie o jakieś sprawy życiowe, w prześmiewczy sposób pytał czy jak moja partnerka będzie chciała jakąś tam bardzo drogą rzecz dla siebie, to czy jej każe kupić to za jej własne pieniądze. Ja na spokojnie wytłumaczyłem, że nie zamierzam nikogo utrzymywać, tylko w zdrowy sposób dzielić się finansami i na wspólne rzeczy płacić razem, a za indywidualne sprawy każdy płaci za siebie. No i w tym momencie on spojrzał na mnie tak jak często to robił, gdy przedstawiałem mu swój światopogląd niezgodny z jego - czyli jak na wariata i dzieciaka, który nic o życiu nie wie. Wybuchłem w tym momencie, że pewnie znowu zamierza mi powiedzieć, że "życie zweryfikuje te moje poglądy" i się strasznie wkurzyłem, że moje podejście do życia jest traktowane w taki sposób, po czym się obudziłem czując te ciężkie emocje na brzuchu.
Ten sen mi uświadomił, że podświadomie nie czuje w porządku z moimi poglądami i podejściem do życia, tylko czuję przymus dostosowania się do podejścia ojca i życia w zgodzie z jego wierzeniami na temat świata. Dlatego teraz zamiast sobie pozwolić na luz, swobodę i zaufanie w kwestii pracy i wyprowadzki, co byłoby w zgodzie ze mną i moimi odczuciami - odczuwam potrzebę martwienia się o przyszłość i kreowania sobie wizji zapieprzu i ciężkiego życia, tak jak on miał.
Dobrze że pracuje nad niewinnością, bo tego teraz potrzebuje - niewinności, żeby poczuć się bezpiecznie z życiem w taki sposób, jaki by nie pasował mojemu ojcu i jaki mógłby go wręcz rozdrażnić. Całe życie chodziłem jak na paluszkach, odsuwałem się w cień i mu bezmyślnie przytakiwałem, żeby przypadkiem go nie rozdrażnić, ale wystarczy tego dostosowywania się do niego. Mam prawo do życia według moich reguł, po swojemu.