Autor Wątek: Jak Cię widzą inni, jak widzisz się Ty?  (Przeczytany 13069 razy)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-29, 21:04:13 »
Felicite
Ja mam np. tak, że kiedy już nie wyrabiam, tak bardzo mi jakis problem dokucza, wówczas jestem "zmuszony" się nim zająć. Nie zawsze tak się dzieje, ale mam taki schemat. Wiele spraw w taki własnie sposób sobie uzdrowiłem. Już nie dało się żyć, więc się sprężyłem i zmobilizowałem do działania. Myślę, że do pewnego momentu, było mi to potrzebne, bo wręcz odpychało mnie od zajęcia się pracą nad sobą i jakby nie przymus to bym to odwlekał w nieskończoność. Teraz czuję, że pora przestać tak działać, a pracować z innymi intencjami.
Lęki przed śmiercią, fajnie o tym pisze Osho i samo czytanie wiele mi pomogło.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-29, 14:04:10 »
Łukasz, tak, chcę :) Dzięki.
Napisz do mnie, jak będziesz miał czas i ochotę :)

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-29, 13:19:29 »
Hania,

Cieszę się że sama do tego dochodzisz :) Jeśli chciałabyś to możemy popisać na priva, mogę podzielić się kilkoma doświadczeniami związanymi z ciałem, lękiem przed śmiercią.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-29, 12:52:57 »
Już wiem, o co chodzi z tą ucieczką od siebie. Przypomniałam sobie :)
Tu nie chodzi o jakąś konkretną rzecz. Albo inaczej: Chodzi o konkretną rzecz, ale nie jedną. Chodzi o wszystko to, co mi się we mnie nie podoba, co oceniam negatywnie, co boli. Od tego uciekam. Nie chcę się tym zajmować, bo nie jest to przyjemne. Łatwiej jest o tym zapomnieć i spijać śmietankę swoich poprzednich uzdrawiających działań (np. w postaci dobrego nastroju) ;)
Kiedy to, co oceniamy negatywnie nabrzmiewa do zbyt wielkich rozmiarów, żeby móc od tego uciec, to się tym zajmujemy. Ale kiedy jest już lepiej, zazwyczaj dobry nastrój (wysokie wibracje) tak wciąga, że nie chce się wracać do tego, co jeszcze zostało z negatywów. I od tego zwyczajnie się ucieka. Czyli ucieka się od siebie.
Przede wszystkim dlatego, że – tak jak pisałam wyżej – człowiek już zasmakował wyższych wibracji i nie chce wracać do tego, co sprawia mu ból. Przecież jest tak pięknie!
Ale ma to jeszcze (co najmniej) jedną przyczynę: Mianowicie chodzi o mechanizm uciekania od siebie, którego nauczyliśmy się w dzieciństwie. Pisze o tym A. Miller.
Zauważyła ona coś takiego, że w momencie, gdy terapia przynosi skutek, gdy pacjent zaczyna czuć się dobrze, pewnie, wtedy najczęściej robi coś, co oddala go od siebie i często niweczy pozytywne skutki terapii. Np. organizuje przyjęcie, czy w ogóle rzuca się w wir spotkań towarzyskich. Robi to wtedy, gdy jego uzdrowienie jest jeszcze na tyle nie ugruntowane (wymagające dalszej pracy, dalszego skupienia się na sobie), że bardzo łatwo o nawrót choroby.
A robi tak dlatego, że tego został nauczony w dzieciństwie. Został nauczony lęku przed sobą, przed swoim światem, przed byciem tylko ze sobą, przed zajmowaniem się tylko sobą.
Kiedy dziecko zaczyna dobrze się ze sobą czuć, zaczyna wchodzić w głębszy kontakt ze sobą, rodzice - powodowani lękiem - natychmiast mu to przerywają, twierdząc, że powinno ono robić coś konstruktywnego, a nie np. myśleć o niebieskich migdałach, czy tracić czas na pierdoły.
I w ten sposób w dziecku powstaje przeświadczenie, że zajmowanie się samym sobą, bycie ze sobą w bliskim kontakcie jest niebezpieczne.
[Wczoraj, gdy weszłam w głębszy kontakt ze swoimi uczuciami na ten temat, dotarłam do lęku przed śmiercią. Trudno się więc dziwić, że uciekałam od zajmowania się sobą.]

Wracając do mnie: Mam jeszcze masę spraw do uzdrowienia. Weźmy np. takie ciało. Mam np. "nieuleczalną" chorobę tarczycy i inne dolegliwości, które aż proszą się, by się nimi zająć (a właściwie to ciało prosi). A ja zamiast to zrobić, zajmuję się innymi.
Dość tego! Pora naprawdę znów zająć się sobą na poważnie :D
W końcu jestem dla siebie najważniejsza :)))) A inni mają siebie :D

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-28, 22:36:45 »
Karina,
dzięki bardzo :* Dobranoc :)

Jakby ktoś miał jeszcze jakieś uwagi (widział coś, o czym myśli, że ja tego nie zauważam), to zapraszam :)
Może być tutaj lub na priv :)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-28, 22:28:24 »
Fel,

ja coś u Ciebie zauważyłam co od pewnego czasu odpychasz od siebie, jak chcesz to Ci jutro napisze na priva. A póki co dobrej nocki.:)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-28, 22:11:46 »
Hania,
Skoro masz świadomość, że uciekasz przed sobą, to już jesteś na dobrej drodze :)

Heh, Łukasz, taką świadomość to ja już mam od dawna :) No ale też od jakiegoś czasu dużo się u mnie zmienia. Zwłaszcza ostatnio wszystko przyspieszyło. Od jakichś dwóch, trzech miesięcy to praktycznie z dnia na dzień się zmienia.

Edit: Choć dziś poczułam rozczarowanie, że i tak za wolne są te zmiany.
Właściwie po Twoim wpisie tak sobie pomyślałam. Że ja nie wiem tak do końca, co sprawia mi przyjemność, co lubię robić. To, co do tej pory wydawało mi się być czymś takim, okazało się złudzeniem.
Wiem, że ten stan beznadziei to wywałka. Już zresztą trochę popuściło. No ale nadal jeszcze trzyma.
Póki co czuję, że jestem w stanie zawieszenia. Myślę, że czas zrobi swoje. Tj. czas i ja :)

Odnośnie ucieczki, to nie ukrywam że od długiego czasu czuje że odpychasz coś od siebie, że nakreślasz swoje granice tak aby "pewnych" rzeczy się nie dotykać.

A wiesz, co to za rzeczy?
Bo może chodzi o to, co "przerabiam" od kilku dni (bo to też odpychałam), ale też może chodzić o coś zupełnie nowego, czego nie chcę dostrzec. Więc jeśli masz jakiś trop, to napiszę, proszę :)
« Ostatnia zmiana: 2012-07-28, 22:24:38 wysłana przez Felicite »

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-28, 21:43:10 »
Hania,
Skoro masz świadomość, że uciekasz przed sobą, to już jesteś na dobrej drodze :)

Odnośnie ucieczki, to nie ukrywam że od długiego czasu czuje że odpychasz coś od siebie, że nakreślasz swoje granice tak aby "pewnych" rzeczy się nie dotykać.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-28, 16:47:14 »
W razie wątpliwości dodam może nie wiesz ;) ale Ci inni też mają "siebie prawdziwego" w środku, więc nie musisz się o nich martwić.

Ja to wiem, Lukasz, ale w życiu skierowanym na innych, tak naprawdę wcale nie chodzi o nich.
To dlatego świadomość, że każdy ma "siebie prawdziwego" w środku, nie pomaga.
Bo to chodzi o mnie, o moją wewnętrzną pustkę, którą chcę w ten sposób zapełnić. Robienie wszystkiego dla innych, myślenie o innych, z zewnątrz wygląda bardzo altruistycznie i pięknie, ale tak naprawdę to się robi przede wszystkim dla siebie. A właściwie nie dla siebie, ale po to, by od siebie uciec.

To kolejna odsłona ucieczki od siebie. Nadszedł czas, by ją zdemaskować i się jej pozbyć :)

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-27, 21:59:11 »
Hania,

Ty jesteś dla całkowicie dla siebie :) A Twoje życie, ano też jest całkowicie dla Ciebie. Zajmuj się sobą, rób to co sprawia Ci przyjemność, to co lubisz, kochasz. Każdy kto jest otwarty zostanie zainspirowany a nic tak nie inspiruje jak ktoś kto żyję sobą prawdziwym, jest zatopomniy w swoim życiu.

W razie wątpliwości dodam może nie wiesz ;) ale Ci inni też mają "siebie prawdziwego" w środku, więc nie musisz się o nich martwić.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-27, 20:06:25 »
Ja już tak się zebrało wszystkim, to od siebie napiszę, piszę tu na tym forum w tej chwili tylko dlatego że mam lekcje do odrobienia. To co piszę jest wyłącznie dla mnie, a lubię pisać wszystko, potem mogę zobaczyć co we mnie jest. Bez ogródek przyznaje że przed sobą  że w niektórych tematach jestem bardzo przyzwoitym poziome, a w pewnych leżę bardzo nisko. Pozwolenie sobie na na pisanie tego co  czuje bez zastanawiania się czy to sensowe, pozwala mi bezpośrednio patrzeć na to trzeba uzdrawiać dalej. Można było by pisać i w trakcie redagować sensowność, żeby dla innych miało to wartość, ale powiem szczerze ja piszę dla siebie na swój użytek więc piszę jak leci.

Bardzo spodobał mi się Twój wpis, Lukasz :)
Jakiś czas temu uświadomiłam sobie, że działanie tylko dla siebie, dla swojego rozwoju, podnoszenie swojej świadomości, bez oglądania się na innych dużo bardziej wspiera innych niż celowe pomaganie im, czy nauczanie ich. Bo człowiek na wysokim poziomie świadomości samą swoją obecnością pomaga, zwykłym słowem uczy, a przykładem mobilizuje tych, którzy mają takie intencje (czyli którzy chcą sobie pomóc). A im wyższy poziom świadomości, tym więcej dobrego można uczynić dla innych.
Dlatego warto mieć na względzie przede wszystkim swój rozwój, działanie dla swojego dobra (Najwyższego Dobra, bo ono jest jedno dla wszystkich), swoje szczęście.

Heh, co najlepszego można  zrobić dla innych? Zrobić coś dla siebie prawdziwego :)
To coś podobnego do tego: Najlepsze co można zrobić dla biednych, to nie być jednym z nich :))
Niby takie proste, a ja nadal mam jakieś lęki w tym temacie. Kody "dla innych" są nadal aktualne. Choć już coraz mniej. No ale te resztki potrafią bardzo ciążyć, bo widzi się już, jak możgłoby być pięknie, gdy się to puści, a to nadal trzyma…

A kysz, biały astralu! ;)))

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-27, 20:00:31 »
Hydrozagadka, cieszę się :))
I ja też dziękuję Ci za inspirację. Bo to dzięki Tobie przyszła mi na myśl grupa nr 4 ;) Tak sobie pomyślałam: Z czego u Ciebie może wynikać ta irytacja (tj. z czego przede wszystkim)? I przyszło mi na myśl, że może to być skutek przeszłych Twoich zachowań, których do dziś, z pewnych względów, nie akceptujesz do końca.
A pomyślałam o tym głównie dlatego, że po prostu przypomniało mi się to, co kiedyś mówiłaś i jak się zachowywałaś :)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-07-27, 15:46:01 »
Felicite - też dziękuję :) uświadomiłaś mi, ze się wczoraj zaślepiałam, nie pamiętałam (lub nie chciałam pamiętać), ze kiedyś - choć inaczej to się u mnie objawiało - tez się wywyższałam, jak i gardziłam ludźmi, uważałam, ze wiem lepiej, więcej - był to wtedy mój sposób na podniesienie sobie samooceny, wykorzystanie tegoo, ze mam inne zainteresowania, idę inną droga, często pod prąd ;) lub automatycznie negując to, co lubiła lub robiła "większość". Ową większość - szczególnie rówieśników - uznawałam wtedy za motłoch, ograniczonych idiotów itp ;)

Poczułam dziś, ze strach, jaki jeszcze czuję przed takimi postawami, wypływa zarówno z tego, co napisałam w poprzednich postach, jak i z tego powyższego faktu - ze skoro sama kiedyś wywyższałam się w myślach i myślałam o ludziach pogardliwie - to ktoś teraz tez może mnie tak traktować. Nie dawałam ludziom tego odczuć bezpośrednio, bo byłam de facto poblokowana i nieśmiała, jedynie się od nich odcinałam, uznając, ze nie ma sensu ich poznawać, czy się na nich otwierać, bo przecież są ode mnie gorsi ;)

No to teraz mogę już kompleksowo to uzdrowić :-))


Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-27, 15:13:15 »
Indra :)))*

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-27, 15:01:44 »
 Feli
Ale fajny i trzezwy post, dzięki za niego :)))) Coś aktualnego dla mnie- czas przemysleć, dlaczego mnie tak wkurwiają cudze lęki przed bliskością, skłonność do samotnictwa i życia pt. "najlbardziej lubię być sam z moim psem/kotem/kanarkiem/rybkami"