W sumie "struktura poznawcza" to ciekawe określenie.
Faktycznie jest cos takiego, że jednemu łatwiej zaakceptować drogę "a" niż drogę "b". Wynika to z różnic, wiadomo, karmicznych,linii upadku, ale także z pewnej struktury psychicznej/mentalnej, która po prostu JEST, na to życie i należy ją zaakceptować. I z niej to wynika taka ów struktura poznawcza i inne rzeczy.
Ja z moim byłym chłopakiem mamy o 180 stopni różne struktury psychiczne [ lepiej zeby były takie same lub podobne jak się z kimś jest;p], ale zaakceptowaliśmy już prawie, że pewne rzeczy widzimy inaczej, ALE, jakość efektu jest ta sama. Napisałam "prawie" - nie wiem czy to dobre słowo, może całkowicie to akceptujemy, tylko na pewno jest nam przyjemniej z osobami o podobnej strukturze, dlatego czasem z Wojtkiem zgrzytamy jak kury, tak, to jest to. Akceptujemy ale gdy wychodzą różnice to marudzimy ze ktoś czegoś nie rozumie/nie czuje i od razu pojawia się myśl " moja połówka to skumałaby w mig:D "[ aczkolwiek nie chodzi tu o połówki] . Każdy z nas jest cenny i każda z dróg jest naprawde właściwa:) Jesteśmy tutaj równi, jesli naprawdę zaakceptujemy że oświecenie nie jest zlaniem się wszystkiego w całość, że każdy staje się taki sam. Na pewnym poziomie tak, ale wciąż jest delikatny element tej strukturki na to życie. Tyle ze jest głęboka świadomość i akceptacja jej.
Wczytałam się trochę w waszą rozmowę, a raczej w to co Sylwia napisała:
"A prośba stąd, że widzę pewien schemat na tym forum, że jak coś jest rozwojowe, ale nie pasuje do pewnej struktury poznawczej, to wcale nie spotyka się ze zrozumieniem różnorodności i akceptacją, przy wyrażaniu własnego odmiennego zdania, tylko wszystko ma być pod ten określony sposób widzenia, wtedy jest akceptacja, tylko co to za akceptacja, która wynika z zadowalania oczekiwań? To co jest, jest tym czym jest i tyle."
Myślę że prawdą jest ten opis ale to ty Sylwia o tym piszesz i myślę że w pewien sposób prubujesz sama sobie udowadniać swoją odmienność. Jeśli od dawna wiesz że sa rózne struktury poznawcze i skoro twuj język może byc czasem mniej zrozumiały, lub nawet opacznie zrozumiały, to mozesz trochę zrównać sie do innych- co nie oznacza zaniżyć przecież. Problem z akceptacją ma właściwie każdy, ale będzie on jeszcze większy jak ktoś powie mu cos po chińsku, w jego mniemaniu:) Myslę też, ze powinnaś akceptować to, że inni mogą nienadążać i pomuc im skoro wiesz że jest konflikt na poziomie strtuktury poznawczej, lub wypowiadac sie tylko do "swoich" któży kumają ciebie:) Wszystko jest ok [ dla mnie, ja zrozumiałam już to] gdy jesteś jaka jesteś.
W resztę waszej dyskusji nie wjeżdżam, bo nie pamietam jaka była Sylwia itd:)
I dzięki. To była dla mnie fajna nauka, to ważny temat, który lubi siać nieporozumienia z braku zrozumienia swojej natury:)