Odpowiadając na te odczucia niektórych osób, w jakimś zakresie, w energii akceptacji.
Po pierwsze nie czuję się lepsza (natomiast zmiana jest taka, że kiedyś by był ukryty żal i bezsilność, że znowu ktoś zwala na mnie odpowiedzialność za swoją percepcję, a co za tym idzie walka o swoją przestrzeń, teraz jest akceptacja i zrozumienie, że to echa też mojej przeszłości, która jest/była nie tylko we mnie). To jak się czuję to najczęściej spokojnie z odcieniem radości albo coś do zrobienia z poziomu świadomości, czy coś do przepracowania, wtedy skoncentrowana na celu. W umyśle czuję często zgodność, czasem rozbawienie, najczęściej akceptację, również , gdy inaczej coś widzę, czasem czujność, żeby się nie ograniczyć do pewnego pułapu na tym forum z powodu niektórych energii.
Nie widzę powodu dlaczego miałabym czuć się lepsza? Co to miało by mi dać? Dowartościowanie? Po co, jak ono jest złudzeniem ego, które zamyka na prawdę o sobie. Wręcz nie pasuje mi wzorzec lepszy-gorszy i postrzeganie świata przez jego pryzmat, bo powoduje to konflikty, męczenie się i brak harmonii.
Sama czasem przepracowuję w czymś temat gorszości, czy temat wrogości ostatnio, bo są one dość powszechne, również jako wzorce kontroli.
Czasami czuję presje (na szczęście już rzadko na mnie działają), że powinnam być gorsza, zaniżała siebie, żeby inni poczuli się w końcu dobrze, ze swoimi wzorcami (osądzać siebie przez pryzmat czyjejś samooceny i grać pod nią), bo jak tak się nie przejawiam, to niektórym to przeszkadza i jestem problemem, a nie lustrem. Najczęściej tym przeszkadza co mają odczucie mojej lepszości w sobie. Jednak osoby, które tu się wypowiedziały zdziwiły mnie, że też maja takie odczucia, bo wręcz często czułam życzliwość i wsparcie. Widać potrzebna jest bardziej wolność do i od.
Czasami czuję też presje, żeby potraktować kogoś z góry i żebym była za to odpowiedzialna jak ktoś się wtedy czuje, jednak staram się nie ulegać temu, bo nie ma to najmniejszego sensu, żeby być w takich grach. Nie twierdzę, że zawsze mi się to udaje ominąć w energiach, bo nie jestem oświecona i odpuszczam kontrolę, to się coś pokazuje i odpuszcza....

Ktoś rozwojowy i zaawansowany od lat, jakiś czas temu skomentował zarzuty (pochodzące z innego pułapu, niż świadomość) na tym forum, a'propos mojej świadomości: "przecież masz przeważnie szerszą świadomość, więc w czym problem? masz coś udawać, żeby zadowalać innych?". Problemem były interakcje, więc był temat dawania sobie akceptacji pomimo innych, gdy coś jest u mnie dalej - "lepiej", bo przecież nie może być "lepiej", ma być tylko do pewnego pułapu (wzorzec, który pokazywały mi lustra reagując, tak, a nie inaczej). Ważne czy przerabia się lekcje i czy dalej coś ma wpływ i jaki to jest wpływ.
Postawa dystansu, niedostępności (może być to odbierane jako lepsza przy pewnej percepcji) włącza mi się jeszcze tylko czasami na brak autentyczności
(trudno mi się odnaleźć z taką sztucznością w samoocenie lub czymkolwiek to jest) lub coś czego nie znam, a wiem, że jest z wzorców, które by mi zaszkodziły, jakbym w nie weszła (już wchodziłam i się nauczyłam, że to zły pomysł na "równość"). I nie interesuje mnie ile ma ktoś ERD, czy świadomość, tylko jaka jest harmonia w kontakcie, czy jest bezpieczeństwo, zaufanie, szczerość i otwartość uczuciowa.
Na tym forum czasami mam postawę dystansu, gdy widzę pewne rzeczy, które nie odbieram tak różowo, jak są przedstawiane, więc wychodzi czasem z tego kontra "a było ta pięknie", chociaż intencja jest pozytywna.
Przypomniało mi się takie zdanie ze skryptu z warsztatu:
"wolę być nie lubiana za to kim jestem, niż kochana za to kim nie jestem" - akceptacja siebie
I z książki Zukava "Serce duszy", że zadowalanie innych, nigdy nie daje rozwoju, ulgi i rozluźnienia, czyli zdrowia.
Zdaję sobie sprawę, że te słowa też mogą być inaczej zrozumiane, niż moja intencja, tylko prośba (powtarzam), żeby nie twierdzić, po raz kolejny na tym forum, ze ktoś wie lepiej co ja czuję i jakie mam intencje. Obiór kogoś to jedno, a jaki ktoś jest, czy co wyraża to drugie. Można coś zrobić ze swoim odbiorem, a nie z kimś.
A prośba stąd, że widzę pewien schemat na tym forum, że jak coś jest rozwojowe, ale nie pasuje do pewnej struktury poznawczej, to wcale nie spotyka się ze zrozumieniem różnorodności i akceptacją, przy wyrażaniu własnego odmiennego zdania, tylko wszystko ma być pod ten określony sposób widzenia, wtedy jest akceptacja, tylko co to za akceptacja, która wynika z zadowalania oczekiwań? To co jest, jest tym czym jest i tyle.