Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 646855 razy)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-01-05, 23:29:23 »
Dołączam się do poprzedniego posta

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-01-05, 23:24:08 »
Leszku,
Pochwal się przepisem ; )

Niech inni też staną się mistrzami kreacji zupy

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-05, 23:19:45 »
Zrobiłem tak pyszną zupkę, że nie mogę przestać jej jeść i chyba padnę z przejedzenia :)))
Cena mistrzostwa? :)))

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-01-05, 12:31:37 »
Fia spotkały mnie setki fajnych rzeczy i jestem tego świadom. Zawarłem je też w moim życiorysie na terapii. Z tym nie mam problemu.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-01-05, 12:09:14 »
Fia,

to mnie zainspirowało. I ja napiszę co miłego z życia pamiętam. Nie ma to jak pozytywna odmiana po latach grzebania się w śmieciach ; )

Fia

  • Gość
[#]   « 2012-01-05, 11:48:52 »
Sebastian,
dla równowagi może warto spisać życiorys wyłącznie z tym, co fajnego i miłego pamiętasz... :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-05, 01:42:22 »
Clint
'
Ostatnio chodzi mi ta medytacja po głowie, by zacząć słuchać. Dzięki, bo tym wpisem tylko mnie zachęciłeś bardziej:)
Ps Płytki nie dalam Leszczowi, mijaliśmy się, wyślę Ci pocztą, podaj tylko adres na priv.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-05, 00:58:50 »
Ah, medytacje erotyczne (część z Beatą Augustynowicz) są świetne - medytacja jest głównie o otwieraniu się na przyjemność i błogość - a to jest dokładnie to, czego mi trzeba było. Przyjemność jest przeciwieństwem cierpienia, które tak długo i namiętnie praktykowałem. Przyjemność jest paliwem napędowym entuzjazmu do działania. Przyjemność jest super! :)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-01-04, 15:04:39 »
Piszę mój życiorys na terapię na którą uczęszczam i zadziwia mnie ile przypomniałem sobie przykrych rzeczy z mojego dzieciństwa. Jak to, że kiedy miałem 5 lat dużo chorowałem i rodzice dostali skierowanie dla mnie do sanatorium, gdzie jak już mnie zawieźli to chciałem żeby jak najszybciej jechali spowrotem "bo rodzice innych dzieci już pojechali". Potem miałem bójki z innymi chłopakami, pamiętam to mgliście i przeniesiono mnie do dziewczynek gdzie chyba dobrze sie bawiłem. Miałem być w sanatorium 4 tygodnie a byłem 3 bo podobno się załamałem, moczyłem łóżko i gryzłem pidżamę. Coś mgliście mi się kojarzy ale nie wiem o co chodziło :(

Doszedłem do wieku 15 lat i się zaciąłem, jestem w pociągu a tu nie wypada ryczeć.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-01-02, 21:45:32 »
Kurczę, po tej dzisiejszej sesji polubiłem bliski kontakt z innymi ludźmi! Troche jestem nieobyty ale w pociągu siedziałem obok takiej fajnej dziewczyny, niewiele sie odzywaliśmy do siebie ale było to dla mnie takie przyjemne!

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-01-02, 21:28:52 »
Dzisiaj ostatecznie zaakceptowałem że poprzednie wcielenia są i że można z nimi pracować, a nawet powinno się jeśli wywalają. Ostatnio modliłem się o oczyszczenie mojej seksualności, bo stanowiło to dla mnie spory problem w relacjach z ludźmi. Miałem też obrzydliwe wizje penisów wkładanych mi do ust i aż podejrzewałem że byłem molestowany seksualnie w dzieciństwie. Odreagowałem wcielenie prostytutki. Byłem kruchą, wrażliwą dziewczyną która chciała być szczęśliwa i kochana a zainteresowała się branżą z powodu biedy. Odreagowałem nienawiść do siebie jako tamtej osoby i nienawiść za sprzeniewierzenie ciała, i poczucie że nikt mnie nie rozumie bo zrobiłem to z przymusu, pogardę. Podczas sesji rebirthingu terapeutka pomogła mi ustawieniami hellingera, o czym nigdy wcześniej nie czytałem, ona weszła w rolę tej dziewczyny z przeszłości a ja jej oddawałem wszystko co "jej" i wtedy właśnie wykrzyczałem największą pogardę i nienawiść. Okazało się bardzo skuteczne. Po sesji poczułem się jak zwykle lżej ale w całkiem inny sposób. Potem w pociągu czułem taką czystą przyjemność na dolnych czakrach jakiej nie zdawałem sobie sprawy że może istnieć i luz, tańczyłem sobie do muzyki w słuchawkach i tak lekko na dole. Teraz widzę że szukałem seksu będąc tak poobciążany że nie mogło to być dla mnie przyjemne. Zniknęło mi spore parcie na seks bo czuję się po prostu przyjemnie. Otworzyło mi to też furtkę do pracy nad finansami, wiem że to wcielenie obciążyło mi temat, zresztą urodziłem się jako syn właściciela burdeli który kupował mnie za pieniądze i zawłaszczał..

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-31, 09:59:52 »
Amelka

Mysle, ze kiedys bede mogla tak na nich spojrzeć, zreszta jest już i tak  o wiele lepiej. To ze ich jeszcze oceniam jest spowodowane tym, ze nadal jakos od nich psychicznie zaleze i gdybym nie reagowalana ich teksty boję się, że przejęłabym ich tok rozumowania. No i jak pisałam-nieraz mam marzenie, ze będą mówić normalnie, a tu znowu rozczarowanie.
Jest jeszcze kwestia mojej siostry. Ona jest pod ich wiekszym wplywem niz ja i czesto wysylami smsy oceniajace ich, co znowu zrobili itd. Gdy sie spotykamy tez ich nieraz podsumuje mniej lub bardziej brutalnie, bez jakiejs refleksji i tez w jakiś sposób powoduje taka a nie inna ocenę mojej sytuacji. Bo mam w glowie, ze jest starsza i wie lepiej, choc pewnie tak nie jest.
Wiem, ze oni sa pokrzywdzeni i nie sa źli, dają mi co mogą i chca by mi było dobrze(chyba). dlatego bede sie starac juz ich chamsko nie oceniac. ale co wyjdzie w sesji to wyjdzie...

Amelka

  • Gość
[#]   « 2011-12-31, 01:19:01 »
Ania 82

a gdybys postarala sie spojrzec na nich tak po prostu, bez oceniania ich? Moze latwo mi to mowic bo moi rodzice oboje juz nie zyja...? Teraz najblizsza jest mi siostra mojej mamy, czyli moja ciocia - zdziwaczala, w wielu momentach meczaca, potrafiaca zranic, ale....ja to wszystko w niej akceptuje takim jakie jest. Patrze na nia i kocham ja wlasnie za te jej odchylki, ona ma swoj swiat i jest ok, ma do tego prawo, ja moge byc jedynie poblazliwa, rozmawiac z nia jej jezykiem, i w takich momentach, kiedy sie naginam, czuje jak bardzo jest mi bliska, a to naginanie nie odczuwam jako poswiecenia, bo to sie dzieje samo z siebie, naturalnie, wysylam jej harmonie, telepatycznie, usmiecham sie w duchu kiedy mowi cos z czym sie nie zgadzam...A kiedy sie rozstajemy, ona pozostaje szczesliwa, a ja jestem....cudownie spokojna. 

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-12-30, 23:32:04 »
Obiecałem ontoi że napiszę czy warto iść na terapię więc piszę. Jestem po pierwszy tygodniu terapii na oddziele dziennym leczenia zaburzeń nerwicowych. Terapia to codziennie sesje psychoanalizy a grupie, i 2 razy w tygodniu artreterapia (rysowanie na jakiś związany z terapią temat i omawianie przez siebie i przez grupę obrazka) i 2 razy w tygodniu muzykoterapia - każdy wybiera jakiś kawałek, wszyscy go słuchają i odnoszą go do osoby która to wybrała.

Zacznę od muzykoterapii - taka prosta sprawa a rewelacja. Pomaga mi to przełamać bariery i pokazać moją romantyczną duszę, i też zakomunikować to z tym miałbym problem własnymi słowami.
Przy rysowaniu narysowałem symbolicznie obraz mojego życia - tęcza, czarne chmury i kilka detali i dostałem takich emocji że jak powiedzialem że ta tęcza to ja to się poryczałem, bardzo oczyszczające.

No i psychoanaliza, ja jeszcze swojej sesji nie miałem ale bardzo dużo korzystam. Cieszę się za to z tego że najpierw zainteresowałem się rozwojem duchowym i medytacją, bo jestem bardzo wrażliwy a wiem że osobom bez wrażliwości taka terapia może nie pomóc. Poza tym w rozwoju duchowym przywykłem do prostych odpowiedzi, a oni czasem trochę komplikują sprawę, trochę się na to złościłem ale jest to inny punkt widzenia z którym zapoznanie się teź jest skuteczne.

4 dni a czuję ogromny progres i żadne techniki rozwojowe samodzielnie by mi tego nie dały.

Hehe może to troche śmiesznie wyglądać, ale jak siedzę tam na terapii wśród uczestników i 2 mocno zaangażowanych w psychiatrię terapeutów, to opukuję rózne punkty EFT i pracuję z oddechem dość intensywnie. Na początku bałem się co o mnie powiedzą ale mam to w dupie, ważne że to mi pomaga rozładowywać emocje. No i po powrocie do domu z terapii czasem śpię (ważne dla wyrównania energii bo robię tam dużo pracy) a wieczorem afirmuję i eftuję a jeśli czułem że w terapii coś tłumiłem to sesja rebirthingu, i następnego dnia już nie wypieram:)))) polecam. Nikt mnie nie chce faszerować lekami i wszyscy są bardzo mili, choć terapeuci są po czystej szkole psychiatrii, wrażliwi na struktury mentalne i emocjonalne, a niekoniecznie empatyczni i świadomi, ale tak jak mówię to inny punkt widzenia który czasem nawet pomaga mi trochę zejść na ziemię i otrzeźwieć.

No i mam 4 miesięczne L4 z pracy, czego wcale nie oczekiwałem. Okazało się że nie da się pogodzić pracy z terapią, która odbywa się 5 dni w tygodniu po czasem nawet 5 godzin. Mam czas dla siebie:)
« Ostatnia zmiana: 2011-12-30, 23:34:45 wysłana przez Sebastian »

Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-29, 21:07:07 »
Sebastian
To się nazywa prosperująca świadomość :)