Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640310 razy)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-07-18, 12:14:20 »
Edyta, oj znajome mi te klimaty.

Nie sądzę by ulepszanie niosło z sobą tylko cierpienie. Myślę, że się po porostu źle do tego zabrałyśmy. Czyli chciałyśmy ulepszać po swojemu, a nie po bożemu ;)
dokładnie wystarczyło powierzyć sprawę Bogu i pójść swoją drogą a nie bawić się w "Małego Pomocnika Pana Boga" śmieszne i smutne zarazem :) :(

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-07-18, 12:06:39 »
Edyta, oj znajome mi te klimaty.

Cytuj
mam problemy z wybaczaniem ale już wiele się nauczyłam akceptować rzeczywistość, wybory innych i to że idealne jest to co jest a ulepszanie wiąże się z cierpieniem

Nie sądzę by ulepszanie niosło z sobą tylko cierpienie. Myślę, że się po porostu źle do tego zabrałyśmy. Czyli chciałyśmy ulepszać po swojemu, a nie po bożemu ;)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-07-18, 11:53:46 »
Ten fragment mnie szczególnie zainteresował, bo miałąm podobnie, wręcz zawsze miałam potworną awersję do kłamania, a jak na ironię losu otaczali mnie ludzie, którzy notorycznie kłąmali czego długo nie chciałąm zobaczyć. Skąd to się wzięło, dotarłąs do tego skąd pochodziłaś ? Ja mam to dotąd nie uzdrowione, bo gardzę kłamczuchami, mam wokół tego silne emocje, które i tak nie są takie jak kiedyś. Coś mi przychodzi do głowy, ale poczekam, aż mi odpiszesz.

chodzi o to że przed Ziemią byłam duchową istotą na innej planecie na której nie można było kłamać bo wszystko było widoczne w energiach ale część dusz z tej planety zauważyła że na Ziemi mogą dobrze się urządzić okłamując i hipnotyzując innych , tych którzy schodzi tu później i nie mieli o tym pojęcia. To byli pierwsi magowie którzy okłamywali że mają dobre intencje , że chcą tu rozwoju duchowego a tak na prawdę chcieli stworzyć struktury podległych im niewolników i niewolnic. Kodowali oni ludziom jakieś poczucie wartości polegające na utożsamianiu się z ich wymyślonymi grupami, potem po cichu pomiędzy sobą ( elitarną grupą wtajemniczonych ) udawali wojny aby ich ludzie walczyli, cierpieli i ginęli , aby się wzajemnie naparzali jeden na drugiego co generowało potężne ilości energii zasilające coś tam. Potem pojawili się jeszcze cwańsi którzy kodowali ludziom że teraz za to wszystko muszą zapłacić i odpokutować i wymyślili różne systemy wierzeń podtrzymujące to. Tak się złożyło że byłam związana z kilkoma duszami które zostały tak okłamane i myślałam że  jestem taka mocna że zejdę tu zabiorę swoich i odejdę ale się przejechałam bo nie znałam realiów życia w materii i oni sobie ze mną to samo co z innymi czyli wykorzystali do swoich celów. Nikomu nie pomogłam tylko sobie zaszkodziłam a ci po których zeszłam zostali tak zahipnotyzowani że jeszcze mnie uznali za swojego największego wroga i tępili.
Tu mi się pokazuje pierwszy wzorzec "wchodzenia tam gdzie nie jestem potrzebna i nie mam korzyści zamiast pójścia tam gdzie jestem potrzebna i mam korzyści".
Mój błąd polegał też na tym że zamiast zaakceptować rzeczywistość taką jaką jest i pozwolić innym na doświadczanie tego co jest , akceptując że to co się dzieje jest takie jakie powinno być bo jest bo jest rzeczywistością - ja sobie wymyśliłam że mogę pomagać i ulepszyć tę rzeczywistość za co słono zapłaciłam ... oj słono.

nie wydaje mi się aby była w tym jakaś wyjątkowa, podejrzewam że wiele dusz myślało podobnie jak ja i tak samo zostało oszukanych i wrobionych


A to co piszesz kojarzy mi się z nieuzdrowioną jakąś w Tobie mściwością. Wybaczanie sobie, wybaczanie innym, masz bardzo podobne do mnie wzorce, również miałam mściciela w sobie nieuzdrowionego. Pomalutku to się rozpuszcza, ale idzie jednak pomalutku ...

Ale juz to zaakceptowałam, że w sumie nigdzie mi sie nie śpieszy:))

tak nie tylko mściwością ale również wściekłością co mi mózg rozsadzała jak sobie uświadomiłam jak się sama wrobiłam
mam problemy z wybaczaniem ale już wiele się nauczyłam akceptować rzeczywistość, wybory innych i to że idealne jest to co jest a ulepszanie wiąże się z cierpieniem




Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-18, 11:21:56 »
Edyta
Cytuj
Stąd skąd pochodziłam nie można było kłamać.

Ten fragment mnie szczególnie zainteresował, bo miałąm podobnie, wręcz zawsze miałam potworną awersję do kłamania, a jak na ironię losu otaczali mnie ludzie, którzy notorycznie kłąmali czego długo nie chciałąm zobaczyć. Skąd to się wzięło, dotarłąs do tego skąd pochodziłaś ? Ja mam to dotąd nie uzdrowione, bo gardzę kłamczuchami, mam wokół tego silne emocje, które i tak nie są takie jak kiedyś. Coś mi przychodzi do głowy, ale poczekam, aż mi odpiszesz.

Cytuj
stale się pojawiali dawni przeciwnicy którzy "chcieli mi teraz pokazać" i tych najbardziej zaciekłych eliminowałam z pomocą ojca a przed drugimi się ukrywałam.
Co bardziej zawzięci próbowali mnie uwieść jako dorosłą kobietę, podpuścić aby potem mnie upokorzyć, zastraszyć lub ośmieszyć moją kobiecość.

A to co piszesz kojarzy mi się z nieuzdrowioną jakąś w Tobie mściwością. Wybaczanie sobie, wybaczanie innym, masz bardzo podobne do mnie wzorce, również miałam mściciela w sobie nieuzdrowionego. Pomalutku to się rozpuszcza, ale idzie jednak pomalutku ...

Ale juz to zaakceptowałam, że w sumie nigdzie mi sie nie śpieszy:))

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-18, 09:57:19 »
a nie byłyście np. służącymi?

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-07-18, 08:20:11 »
Czuję smutek...

     Nie pozwalam sobie być sobą.Już nawet nie wiem,co to dla mnie oznacza...Przez chyba całe moje życie i wiele wcześniejszych wcieleń tłamsiłam moją prawdziwą naturę...Byłam tak tresowana i sama siebie zabijałam na raty,że chyba niewiele mnie ze mnie i we mnie zostało...

     Smutno mi,bo już nawet nie mogę znaleźć odbicia siebie w lustrze i innych oczach...Dziś zauważyłam,że dla większości ludzi jestem przezroczysta,czy jestem,czy mnie nie ma to wsio ryba...Dziwne dla mnie jest także,że nikt z przeszłości karmicznej jeśli chodzi o poznawane osoby z kręgów rozwojowych mnie nie kojarzy,nikt z wyjątkiem mojej karmicznej siostry...To jest już ultramegadziwne...

     Zastanawiam się,co się stało w mojej przeszłości karmicznej,że tak się wtopiłam w niebyt...Kurczę,to boli...Nie chodzi o tożsamość i wyobrażenia,tylko o świadome bycie-sobą prawdziwą z boskiej natury...Ale chaos...

Joasiu to jesteśmy dwie ... niewidoczne. Mnie też mało kto kojarzy z przeszłości karmicznej :)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-18, 08:16:58 »
Czuję smutek...

     Nie pozwalam sobie być sobą.Już nawet nie wiem,co to dla mnie oznacza...Przez chyba całe moje życie i wiele wcześniejszych wcieleń tłamsiłam moją prawdziwą naturę...Byłam tak tresowana i sama siebie zabijałam na raty,
 

Ja też tak miałam. Byłam tresowana i przerabiana na kogoś zupełnie innego. A potem to już sama nie wiedziałam kim jestem. Otrzymałam tyle agresji w stosunku do mnie (oczywiście nazywane było to miłością), a potem już sama to sobie robiłam. Ale to wszystko jest do odkręcenia. Jak sie zakręciłaś to i możesz sie odkręcić. :)
Ja im bardziej to odkręcam tym jest mi lżej i radośniej...:)

chyba niewiele mnie ze mnie i we mnie zostało...
 

Oczywiście, że zostało. Wszystko zostało i tylko czeka, żebyś się na to otworzyła.

Zastanawiam się,co się stało w mojej przeszłości karmicznej,że tak się wtopiłam w niebyt...
 
Pewnie jakieś praktyki duchowe... Kojarzy mi się to z buddyzmem i medytacją na pustkę i nicośc.


Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-17, 22:59:12 »
Joasia, czujesz smutek.
Nie uciekaj od niego. Jest - to jest. Cóż.
Part of life.
A Anioły, tak w ogóle, są zazwyczaj niewidoczne dla 'ogółu', wiesz ?

Poza tym nie sądzę, że  jest tak, że niewiele z ciebie i w tobie zostało.
To jest po prostu impossible !
Jak może z tak pięknej istoty niewiele zostać ? !
To gdzie to wcięło. Poszło na spacer ?? !
No prosze cię ;)
Niemniej takie małe ucieczki, od czasu do czasu, wcale nie uważam za złe ;)))
 Pomagają przetrwać. Poradzić sobie choćby na razie.
Trust me on that one ;)
I kochana jesteś ! :)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-07-17, 22:43:29 »
Czuję smutek...
...

chyba czas żebyś znów zaczęła rozrabiać , zawsze to lepsze niż deprecha ;)

zacznij jeździć po Polsce, nawiązuj kontakty najlepiej z mężczyznami ( staraj się wybierać raczej mądrych i spokojnych )  i nawet gdyby cię skręcało, i gdyby te spotkania to była jedna wielka kupa i tak lepsze to niż deprecha a coś będzie się działo i dowiesz się o sobie wielu rzeczy, zwiedzisz kraj.
Będziesz miała tyle do uzdrawiania i tylu ludziom się przypomnisz że nie będzie ci już przeszkadzała niewidzialność wręcz przeciwnie.

Joanna P

  • Wiadomości: 185
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-17, 21:38:35 »
Czuję smutek...

     Nie pozwalam sobie być sobą.Już nawet nie wiem,co to dla mnie oznacza...Przez chyba całe moje życie i wiele wcześniejszych wcieleń tłamsiłam moją prawdziwą naturę...Byłam tak tresowana i sama siebie zabijałam na raty,że chyba niewiele mnie ze mnie i we mnie zostało...

     Smutno mi,bo już nawet nie mogę znaleźć odbicia siebie w lustrze i innych oczach...Dziś zauważyłam,że dla większości ludzi jestem przezroczysta,czy jestem,czy mnie nie ma to wsio ryba...Dziwne dla mnie jest także,że nikt z przeszłości karmicznej jeśli chodzi o poznawane osoby z kręgów rozwojowych mnie nie kojarzy,nikt z wyjątkiem mojej karmicznej siostry...To jest już ultramegadziwne...

     Zastanawiam się,co się stało w mojej przeszłości karmicznej,że tak się wtopiłam w niebyt...Kurczę,to boli...Nie chodzi o tożsamość i wyobrażenia,tylko o świadome bycie-sobą prawdziwą z boskiej natury...Ale chaos...

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-17, 21:20:36 »
Joan?

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-17, 19:16:59 »
Dowiedziałam się dziś, że mój przyszły szef funckjonalny ma na imię jak jedna z głownych bohaterek "Dynastii". I jest meżczyzną ;-). Niezbyt dobrze to o mnie swiadczy, ale szalenie mnie to bawi.
Moja przyszłość jest w istocie pełna niezwykłych niespodzianek :-)).
Powrót już za tydzien - w imieniny, ale to nie koniec Francji na ten rok-we wrześniu prawdopodobnie zawitam tu znowu, a jesli nie wrzesien to do konca roku na 100% raczej.
Niestety nie udało mi się przekonać do tegoż języka. GAdam, mowią mi, ze dobrze, ale ja sama wiem, że robię dużo błędów. Moim zdaniem mozna powiedzieć, że ktoś zna język dopiero gdy rozumie zwykłe rozmowy na stołówce czy o wszystkim i niczym. Do tego wiele mi brakuje.
Ale zanim powrót to jeszcze w sobotę Paris.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-07-17, 14:45:42 »
...
wystarczy, że wybaczysz sobie sama ten aspekt siebie, który żył, żeby wygrać nie patrząc jakim kosztem ani za jaką cenę, a reszta świata też Ci odpuści.:d
....
o fajnie że to napisałaś bo od dzieciństwa się z tym męczyłam i nie wiedziałam jak to ugryźć, nie chciałam już walczyć, nie chciałam z nikim konkurować ale stale się pojawiali dawni przeciwnicy którzy "chcieli mi teraz pokazać" i tych najbardziej zaciekłych eliminowałam z pomocą ojca a przed drugimi się ukrywałam.
Co bardziej zawzięci próbowali mnie uwieść jako dorosłą kobietę, podpuścić aby potem mnie upokorzyć, zastraszyć lub ośmieszyć moją kobiecość. Po jakimś czasie nauczyłam się rozpoznawać te manipulacje.

Dotarłam do pierwszych wcieleń wojowniczych i okazało się że nie miałam intencji do walki, zostałam w to wrobiona a właściwie wykorzystano moje duchowe moce do walki bo nie miałam pojęcia jak tu jest na Ziemi i że tu można kłamać. Stąd skąd pochodziłam nie można było kłamać. Potem już poszło lawinowo a ja walczyłam i ćwiczyłam się, doskonaliłam sztuki walki bo się bałam, mocy duchowych było coraz mniej, świadomość coraz bardziej się zawężała i nie wiedziałam jak z tego wyjść.
Ja chyba nie wybaczyłam sobie nadal tego że z istoty duchowej tak upadłam tu na Ziemi, i tym co mnie wykorzystali i co ze mnie zrobili na tej Atlantydzie, to jakiś koszmarny sen który czasami śni mi się do dzisiaj.


Poczekaj Edyta, zasugerowałaś mnie tymi męskimi wcieleniami, ale jednak chciałam powiedzieć, że przebija się w Tobie atrakcyjna, mądra pewna siebie kobieta. Nie widziałam Cię, ale czuję. Im masz mocniejszego wewnętrznego mężczyznę tym bardziej wsparta Twoja wewnętrzna kobieta. Wazne, żeby sie lubili a nie byli w konflikcie.

w swojej kategorii wiekowej chyba jestem nadal atrakcyjna hehehe
lubię tę swoją męską część, wiele osób próbowało mi wmówić że z moją kobiecością jest coś nie tak ale to co oni nazywali kobiecością dla mnie było wzorcami DDA.
Lubię moją wersję kobiecości choć nie zawsze tak było ale z wiekiem czuję się coraz lepiej jako kobieta.





Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-17, 14:12:59 »
Poczekaj Edyta, zasugerowałaś mnie tymi męskimi wcieleniami, ale jednak chciałam powiedzieć, że przebija się w Tobie atrakcyjna, mądra pewna siebie kobieta. Nie widziałam Cię, ale czuję. Im masz mocniejszego wewnętrznego mężczyznę tym bardziej wsparta Twoja wewnętrzna kobieta. Wazne, żeby sie lubili a nie byli w konflikcie.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-17, 13:43:43 »
Lilliole

Cytuj
Zależy mi na tym, żeby być autentyczną i jawną dla innych, bo czuję, że bez tego nie ma mowy głębszych relacjach z innymi.

I tak trzymaj :)