...
wystarczy, że wybaczysz sobie sama ten aspekt siebie, który żył, żeby wygrać nie patrząc jakim kosztem ani za jaką cenę, a reszta świata też Ci odpuści.:d
....
o fajnie że to napisałaś bo od dzieciństwa się z tym męczyłam i nie wiedziałam jak to ugryźć, nie chciałam już walczyć, nie chciałam z nikim konkurować ale stale się pojawiali dawni przeciwnicy którzy "chcieli mi teraz pokazać" i tych najbardziej zaciekłych eliminowałam z pomocą ojca a przed drugimi się ukrywałam.
Co bardziej zawzięci próbowali mnie uwieść jako dorosłą kobietę, podpuścić aby potem mnie upokorzyć, zastraszyć lub ośmieszyć moją kobiecość. Po jakimś czasie nauczyłam się rozpoznawać te manipulacje.
Dotarłam do pierwszych wcieleń wojowniczych i okazało się że nie miałam intencji do walki, zostałam w to wrobiona a właściwie wykorzystano moje duchowe moce do walki bo nie miałam pojęcia jak tu jest na Ziemi i że tu można kłamać. Stąd skąd pochodziłam nie można było kłamać. Potem już poszło lawinowo a ja walczyłam i ćwiczyłam się, doskonaliłam sztuki walki bo się bałam, mocy duchowych było coraz mniej, świadomość coraz bardziej się zawężała i nie wiedziałam jak z tego wyjść.
Ja chyba nie wybaczyłam sobie nadal tego że z istoty duchowej tak upadłam tu na Ziemi, i tym co mnie wykorzystali i co ze mnie zrobili na tej Atlantydzie, to jakiś koszmarny sen który czasami śni mi się do dzisiaj.
Poczekaj Edyta, zasugerowałaś mnie tymi męskimi wcieleniami, ale jednak chciałam powiedzieć, że przebija się w Tobie atrakcyjna, mądra pewna siebie kobieta. Nie widziałam Cię, ale czuję. Im masz mocniejszego wewnętrznego mężczyznę tym bardziej wsparta Twoja wewnętrzna kobieta. Wazne, żeby sie lubili a nie byli w konflikcie.
w swojej kategorii wiekowej chyba jestem nadal atrakcyjna hehehe
lubię tę swoją męską część, wiele osób próbowało mi wmówić że z moją kobiecością jest coś nie tak ale to co oni nazywali kobiecością dla mnie było wzorcami DDA.
Lubię moją wersję kobiecości choć nie zawsze tak było ale z wiekiem czuję się coraz lepiej jako kobieta.