Lilliole Doktor-X
faktycznie trochę to dziwne z tym wysyłaniem miłości, kojarzy mi się z jakimiś hipnozami na bycie dla kogoś źródłem miłości.
Każdy sam dla siebie jest źródłem miłości bo jest z nim (źródłem) cały czas połączony i może poczuć miłość tylko na tyle na ile sam jest otwarty (pozwala sobie) niezależnie od tego jak i ile ktoś inny by mu ją wysyłał. Otwarty człowiek nawet od/do kota czy wróbla poczuje miłość bo miłość jest w nim dlatego ją czuje a nie otwarty nic nie poczuje bo nie chce.
Co innego jak ktoś walczy z miłością to może poczuć ją od kogoś jako atak a to chyba nie będzie dla takiej osoby przyjemne, wtedy lepiej zaakceptować taką osobą taką jaką jest i uszanować jej wybór że nie chce miłości.
W sumie rodzice mają prawo być tacy jacy są i mają też prawo nas nie rozumieć, nie szanować, to ich wybór co sobie o nas myślą , jak chcą niech sobie żyją w tych swoich wyobrażeniach o swoich dzieciach , w najgorszym wypadku następne dzieci przyciągną sobie dokładnie takie jakie mają wyobrażenia. My potrzebujemy własnej akceptacji, aprobaty i miłości i nawet jak by nasi rodzice nagle doznali olśnienia i wyznali nam że się co do nas mylili że jesteśmy wspaniali , najlepsi itd... to po krótkiej chwili euforii powrócilibyśmy do stanu poprzedniego.