Zarabiam teraz tyle pieniędzy , ze wystarcza mi na wszystko i jeszcze zostaje na wakacje lub rzeczy których jeszcze nie wymyśliłem. Kiedy pracowałem nad urzeczywistnieniem tego, postrzegalem to jako bogactwo, ale teraz nazwałbym to raczej dostatkiem. Wiec zacząłem na nowo podchodzić do tematu bogactwa, najprościej jak sie da afirmujac, ze sie potężnie bogacę.
Następnego dnia w pracy mój szef przyniósł wielka paczkę ciastek dla pracownikow, godzinę pózniej 5l świeżo przecisnietego soku z jabłek, pózniej pizzę

a potem migdałowe Magnum.
A wiec spełniły sie moje dziecięce wyobrażenia bogactwa. Tyle żarcia i smakołyków w 1 dzień. Aż narazie nie mam potrzeby na więcej .