jestem już po wyjeżdzie integracyjnym. O dziwo nikt nie rzucał się aż tak bardzo namawiać mnie alkoholu lub tez odmawianie nie bylo tak ciezkie. moze dlatego ze tego sie balam i ze na prezentacji byl poruszany temat szacunku do cudzych opinii.
nie zmienia to jednak faktu, ze moje borderline tkwi we mnie silnie nadal. mialam strasznego doła siedząc tam między nimi, w lekkiej panice, ze każą mi się odzywac publicznie. nie uniknęłam tego. mielismy zabawę która polegała na tym, ze kazdy musial napisac o sobie cos czego nikt o nim nie wie i reszta zgadywala. mialo to byc hobby, jakis swoj sukces, kim chcialo sie zostac w dziecinstwie...wszyscy mieli jakies sukcesy a ja panike i pustke w glowie. wczesniej wiedzialam, ze bedzie taka zabawa wiec troche sie zastanawiałam, wymysliłam, ze chciałam byc profesorem przed 30tką. ludzie mieli jakies sukcesy, ciekawe umiejetnosci a ja nic. siostra napisala mi: powiedz, ze zalatwilas siostrze egzorcyste lub ze masz borderline-gwarantuje, ze to bedzie najciekawsze:D. bardzo to zabawne dla mnie mimo wszystko. szkoda tylko, ze prawdziwe...