Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640312 razy)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-06, 23:44:04 »
 Clint
Radośnie witamy w gronie SWMPWF! :D skok przez kozła brzmi przerażająco. Dla mnie przewrót już był szczytem horroru, ale nawet mi się z pomocą nauczycielki udało tego dokonać. Oczywiście pani mnie w tym celu musiała mocno popchnąć, aż jej spódnica na tyłku pękła :D

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-06, 23:41:42 »
 oczywiście, że widzę. Bo skoro chcę sie pozbyć, to nie pozwalam temu być, a to oznacza brak akceptacji. Chyba nadal nie czuję tego, co zrobić, żeby realnie zaakceptować- co jeszcze oprócz odczuwania tych emocji mogę  zrobić.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-06, 23:40:44 »
StArfire
To trzeba poszukać złotego środka między pozwoleniem na emocje, a samokontrolą - jak się np. ma ochotę walić głową ścianę to nie zostawiać na niej krwawego śladu i kawałków mózgu, a zamiast tego można sobie powalić nią w poduszkę.

Ja jak bawię się w kontrolowane puszczanie ostrych emocji to wtedy pozwalam sobie na te emocje, ale działam cały czas z pozycji obserwatora, który sobie je ogląda i pilnuje żeby nikt nie zrobił sobie krzywdy :P Wiem na ile sobie w danym momencie mogę pozwolić, aby niczego (łącznie ze sobą) nie zniszczyć i żeby nie zwrócić na siebie uwagi domowników, jeśli akurat się snują po domu.

Można poćwiczyć najpierw na słabszych emocjach, a potem stopniowo podnosić poprzeczkę.

PS dołączam się do grupy srających w majty przed wf-em ;D Nic mnie tak nie stresowało w podstawówce jak właśnie jakieś dzikie ćwiczenia w stylu stania na głowie lub co gorsze - skoku przez kozła. Ile ja kombinowałem, żeby unikać tego ostatniego...

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-06, 23:39:10 »
skoro akceptuję, to co on do jasnej cholery jeszcze we mnie robi ;) nie ogarniam!
jak akceptujesz to dlaczego chcesz się go pozbyć ? - widzisz błąd w logice. Pozwolenie sobie na odczuwanie to jeszcze nie jest akceptacja.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-06, 23:35:29 »
Starfire
 Hehe, grupa srających w majty przed wuefem widać jest całkiem niemała ; )

Mnie też boli jak skurwysyn, ale ja nadal jakoś nie akceptuję :/ Nie wiem, czy tłumię ten ból, chyba nie do końca, skoro go czuję tak mocno i tak często, problem polega na tym, że się na niego nie godzę, nie umiem go zaakceptować. Na razie nie łapię do końca różnicy między odczuwaniem, a akceptacją- no bo skoro odczuwam ten ból tak silnie, to znaczy, że go nie tłumię, a skoro nie tłumię, to powinno znaczyć, ze akceptuję, nie? a skoro akceptuję, to co on do jasnej cholery jeszcze we mnie robi ;) nie ogarniam!

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-06, 23:25:48 »
Clint:

To nie oczekiwania, tylko realne doświadczenia, które wrzuciło się pod dywan z obawy przed uduszeniem ;)

Indra:

Ja zaczynam akceptować. Boli jak sk***yn, ale może w końcu coś się ruszy. Tak przez lata to było tylko ugłaskiwanie problemu. Bestii widocznie zagłaskać się nie da, niech się wyszaleje ;)

A wuef to zuo wcielone, brrrr. Papierka powinnam dostać już w podstawówce, bonus do samooceny wyniósłby co najmniej +20% ;]

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-06, 23:12:51 »
Karina
 :)

Starfire
No widzisz jakie masz straszne oczekiwania co do tego, co może się stać gdy sobie pozwolisz na te emocje? :P Może właśnie o to chodzi żeby przełamać opór, pozwolić sobie na te emocje i zobaczyć, że nie było aż tak strasznie :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-06, 23:07:28 »
 Lynd
Pewnie tak właśnie zrobię, zostawię to wszystko chociaż na dzień lub dwa, już  tak mam dosyć, jestem tak strasznie zmęczona... Może jak odpuszczę to coś zejdzie, a może nie, ale chociaz spróbuję tej drogi nie-działania. Bezsilna się czuję na maksa, może w końcu pś rzeczywiscie załapie, że kurczowe trzymanie się poczucia zranienia i odrzucenia nie jest mi do szczęścia potrzebne.
Wuef i troglodyci jakoś dziwnie chodzą w parze;>  też mialam magiczny papierek zwalniający mnie z konieczności wbijania się w rozciągliwe trykoty i zapacania się w gronie towarzyszy niedoli. To była dla mnie kolejna forma ucieczki przed tym, co mnie przerażało, ale  jakoś nie żałuję, że stosowałam ten unik ;)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-06, 23:03:33 »
Anyway, no właśnie, jak sobie pozwolę na odczuwanie 'tych' emocji, to co wtedy? Totalny rozpierdol? Spazmatyczne zwijanie się z bólu zakończone śmiercią poprzez uduszenie własną śliną? Chyba poruszam się po omacku, latarki mi trzeba ;)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-06, 22:53:01 »

Semira,
Obstawiam ze bylo to cos z grupy socjonoidow, uzaleznienie od nich to wrecz globalna pandemia ;)

Ogłaszam przymusowe szczepienia! ;]
« Ostatnia zmiana: 2012-07-06, 22:54:57 wysłana przez StArfire »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-06, 22:31:47 »
Clint,

świetnie napisałeś o pragnieniu miłości, też tak czuję zgadzam się w stu procentach.:)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-06, 22:26:46 »
Indra,
To moze po prostu, aby zaakceptowac, nic nie rob? Tak przez kilka dni. Moze wtedy pojawi sie poczucie bezsilnosci, jak ps zakuma ze nie ma co udawac ze cos sie zmienia.

A wuef to bylo zuo, w podstawowce uczyl go mnie troglodyta, natomiast w ogolniaku jeszcze wiekszy troglodyta -- ale wtedy juz mialem zwalniajacy pappierek od samego profesora medycyny. Coprawda tylko na pol roku, ale jak potem pokazalem dowolnemu lekarzowi ze potrzebuje przedluzenia, to wypisywal bez pytania -- mimo ze dawno juz bylo po problemie :D

Semira,
Obstawiam ze bylo to cos z grupy socjonoidow, uzaleznienie od nich to wrecz globalna pandemia ;)
« Ostatnia zmiana: 2012-07-06, 22:29:05 wysłana przez Lynd Seagull »

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-07-06, 22:21:26 »
placz,placz i miej wszystko i wszystkich w dupie ... Piosenka Tlove chlopaki nie placza musiala byc napisana pod wplywem jakis mocnych srodkow  ktorycha ja nie koniecznie musze poznac

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-07-06, 22:13:55 »
Pogłębił mi się kontakt z moją mamą, codziennie z nią rozmawiam i ona mi dzisiaj powiedziała że nie może zrozumieć tego jak to sie stało że tak sobie z sobą nie radzę, skoro zawsze byłem takim ciepłym chłopakiem, duszą towarzystwa do którego ludzie ciągneli :(((((((( znowu płaczę jak o tym myślę, nie wiem jak to się stało

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-07-06, 22:06:33 »
Znowu dotarło do mnie że boję się żyć. Że jestem zaszczuty na amen, boję się ludzi krzyczących, niekrzyczących i zaszczuty jestem do tego stopnia że moja dawna genialność zniknęła i nie mam żadnych pomysłów na życie. Jedyne czego się trzymam to to żeby spłacić długi, których zostało mi już z 25% tego co miałem, i że jak je spłacę to pomyślę co dalej. Uświadomiłem sobie też że jestem nadal pełen lęków i często mnie ostatnio boli serce od nerwicy, jak widzę jakichś ludzi, jak słyszę jak inni się śmieją itd. :((((

Każdy mój dzień jest pusty i zachwycam się jakimiś błachostkami, nauczyłem się cieszyć z minimalnego kroku naprzód, ale to naprawde niewiele w porównaniu z tym co doświadcza przeciętny poukładany człowiek.

Nie można mi zarzucić że nie pracuję nad sobą bo od 5 lat naprawdę próbuję coś zmienić i okazuje sie że jestem w punkcie wyjścia. Z tym że 5 lat temu nie dostawałem ataków szału i paniki i nie płakałem wieczorami, co mi się teraz zdarza regularnie.