StArfire
To trzeba poszukać złotego środka między pozwoleniem na emocje, a samokontrolą - jak się np. ma ochotę walić głową ścianę to nie zostawiać na niej krwawego śladu i kawałków mózgu, a zamiast tego można sobie powalić nią w poduszkę.
Ja jak bawię się w kontrolowane puszczanie ostrych emocji to wtedy pozwalam sobie na te emocje, ale działam cały czas z pozycji obserwatora, który sobie je ogląda i pilnuje żeby nikt nie zrobił sobie krzywdy

Wiem na ile sobie w danym momencie mogę pozwolić, aby niczego (łącznie ze sobą) nie zniszczyć i żeby nie zwrócić na siebie uwagi domowników, jeśli akurat się snują po domu.
Można poćwiczyć najpierw na słabszych emocjach, a potem stopniowo podnosić poprzeczkę.
PS dołączam się do grupy srających w majty przed wf-em

Nic mnie tak nie stresowało w podstawówce jak właśnie jakieś dzikie ćwiczenia w stylu stania na głowie lub co gorsze - skoku przez kozła. Ile ja kombinowałem, żeby unikać tego ostatniego...