Ja się boję, że miną jeszcze całe lata jak będę musiał znosić moje gówniane, ascetyczne warunki życia - a jestem tym wszystkim już szczerze zmęczony. Tracę też motywację do pracy, bo mam wrażenie że moja ascetyczna pś tak wszystko wykreuje, żebym i tak żył w nędzy i biedzie. To po co się tak męczyć i narażać na tyle stresów, skoro tak czy siak będzie biednie?
Eh, tyle chorych wyobrażeń jeszcze do zmienienia...
Napiszę, jak ja to widzę, może Ci się przyda

W pracy nad prosperującą świadomością nie chodzi o to, żeby być bogatym, czy żeby mieć dużo pieniędzy, ale o to, żeby bez żadnych ograniczeń móc zaspokajać wszystkie swoje potrzeby, realizować swoje plany, cele, marzenia, zaspokajać pragnienia, itp., czyli inaczej o to, żeby móc w pełni wyrażać (realizować) siebie. A tak się składa, że do tego potrzebne są pieniądze.
Z kolei żeby w ogóle chcieć siebie wyrażać, trzeba się w pełni akceptować.
Gdy nie akceptujemy pewnych części siebie, wtedy powstaje opór. Nie chcemy wyrażać siebie, bo się siebie boimy, wstydzimy, itp. Do podświadomości zostały zepchnięte te części nas, które zostały określone jako „złe”, „wstydliwe” itd. I boimy się, że to wyjdzie. Nic dziwnego, że nie chcemy się w pełni realizować (wyrażać). A więc się ograniczamy. A jak najlepiej się ograniczać? Brakiem pieniędzy na realizację siebie.
Co robić?
Przyjrzeć się ocenionym negatywnie częściom siebie (i związanym z nimi emocjom) i pozwolić im być takimi, jakie są (czyli zaakceptować je). Nie wypierać ich, nie oceniać, nie blokować, nie starać się zmienić na siłę. Gdy na to pozwolimy, wtedy zobaczymy je takimi, jakie są naprawdę (odpadną fałszywe przekonania na swój własny temat). One się nie zmienią, ale zmieni się nasza świadomość (bo nie trzeba będzie już jej blokować), a wtedy nic już nie będzie takie samo
A więc w Twoim przypadku – zaakceptuj tego przebrzydłego

ascetę w sobie. I przeżyj wszystkie emocje związane z tą sytuacją. Nie oceniaj tego, pozwól sobie być ascetą nawet do końca życia, a także w następnych wcieleniach

Gdy to zaakceptujesz, gdy niczego nie będziesz chciał zmienić, tylko pozwolisz temu być takie, jakie jest, wtedy to odejdzie, bo nie będziesz już tego zatrzymywał Twoim negatywnym przywiązaniem (awersją).