Sebo,
mam wrażenie, że obawiasz się uniezależnienia się od rodzinki z tego względu, że jeszcze jej nie wybaczyłeś. Masz wobec nich żal, ciągle oczekujesz zrozumienia, akceptacji i opieki (a nawet zadośćuczynienia za to, co musiałeś wycierpieć). I gdy pojawia się okazja do tego, żeby się od nich uniezależnić (zdany egzamin na prawo jazdy), to się po prostu buntujesz, bo to oznaczałoby, że musiałbyś ich "puścić", a na to nie jesteś gotowy (tzn. tak Ci się wydaje).
Brak Ci miłości, akceptacji (zimno), złościsz się na nich za to, że nie zapewniają Ci takiej opieki (czyli nie dają miłości) jak należy (zapalenie zatok), nie możesz tego wyrazić, choć pewnie chciałbyś im to wykrzyczeć (ból gardła) i stąd kaszel - czyli zaznaczanie swojej obecności, chęć zwrócenia na siebie uwagi ("tutaj jestem, pokochajcie mnie; nie chcę się usamodzielniać, chcę żebyście się mną zaopiekowali").
A te wszystkie żale do nich, biorą się z tego, że boisz się usamodzielnienia. Boisz się, że sobie nie poradzisz.
Uświadom sobie, że jesteś na to gotowy. Jesteś dorosłym, madrym i zaradnym człowiekim i nie ma siły, żeby Ci się nie udało. Jeśli tylko będziesz chciał.
Sam sobie daj to, czego domagasz się od nich (uwagi, miłości i opieki), a wtedy oni nie będą Ci do niczego potrzebni. Wtedy to Ty będziesz mógł pomóc im, jeśli oczywiście będziesz chciał. Zresztą oni nie są w stanie zapewnić Ci tego. Dlatego nie ma co walić głową w mur

Aha, i jeszcze jedno - często kaszel to reakcja na to, co wewnątrz. Oznacza samokrytykę, nawet nieuświadomioną, taką jakby automatyczną. Prawdopodobnie nie akceptujesz siebie takim, jaki jesteś i dlatego nie możesz pozwolić sobie na wdychanie życia pełną piersią.
Przestań traktować siebie jak surowy rodzic. Naucz się być kochającym rodzicem dla swego wewnętrznego, małego Sebastiana

Co do nieużywkowych rozgrzewających "herbatek" to polecam Roibos. Moim zdaniem jest pyszna

I rozgrzewa. A do tego nie zawiera teiny (bo nie ma nic wspólnego z herbatą).