Dzisiaj miałam telefon, od kobiety która chciała przyjechać i zobaczyć lodówkę wystawioną w ogłoszeniu. Przyjechała starsza kobieta, poszłam z nią na dół do piwnicy...
Była dziwna, z nietrafionym poczuciem humoru, powiedziała że jej sie bardzo lodówka podoba. Nasępnie mówi: Jak można tutaj mieszkać, ciemna piwnica, ten blok. Ja odpowiadam: blok jak blok, taki jak większość, a pani to pewnie ma swój dom? Kobieta z zachwytem odpowiedziała: nie, ja mieszkam w namiocie, oczywiście nie zimą. Tak słucham,słucham...ale ok, myślę, że może tak lubi. Powiedziałam, aby weszła głębiej i obejrzała lodówkę z bliska. Ona więc wchodzi, powiesiła na klamce torbę i mówi: pani uważa, bo ja tam siekierę mam. Ja się zaczęłam śmiać i ją wyjęłam, rzeczywiście ogromna siekiera, pomyślałam że to jakaś kobieta na przepustce z abramowic. Pytam ją po co pani ta siekiera - ona mówi - a bo taki dziadek stał to musiałam kupić siekierę, ona tak łatwo ciosać będzie. Smiać mi się chciało w tej sytuacji, nie rozumiałam po co jej lodówka skoro mieszka w namiocie...
na dodatek ta siekiera w torbie... nie miałam pewności czy ona jej codziennie ze sobą nie zabiera. Potem na odchodne mi potwarzała: pani, ja jestem normalna, prosze pamiętać, na pewno zadzwonię. : D