Tristen,
tak na prawdę jesteś wolny i nikt Cię nie zmusza do robienia czegokolwiek. Nikt nie wymaga od Ciebie, abyś pracował od rana do nocy, męcząc się i robiąc znienawidzone rzeczy. Nie zmienisz jednak tego czy innego faktu, że na przykład chodziłeś do szkoły, ale możesz zmienić co do tego nastawienie i odreagować symptomy jakie się w związku z tym zakorzeniły w Twoim ciele. Dobrze, abyś sobie zdał sprawę co Ci da trwanie przy takiej postawie, że świat jest właśnie taki i nigdy się nie podporządkujesz. To jest męczące i chyba możesz zaryzykować przemianę

Opłaca się dojrzeć rzeczy nowe, i nie bój się, że utracisz coś ważnego skoro już teraz nie jesteś zadowolony ze swojej sytuacji.
Świat nie jest taki zły, zapewniam Cię. Wspomniałeś, że całe dzieciństwo byłeś zmuszany, to ogromny wpływ, który projektujesz na coś większego wokół siebie. Każdy z nas w tym społeczeństwie żyje, ale każdy widzi je w odmienny sposób. To co nas otacza daje możliwości. Uzdrawianie może trwać latami, lub krócej, ale jest na pewno bardziej opłacalne niż postawa ciągłego zaprzeczania lub buntu. Założyłeś, że wiele metod Ci nie pomoże, dlaczego?
Niechęć do obowiązków, pracy, życia tutaj to złożony temat. I zapewniam Cię, że to można odreagować, tylko trzeba się nastawić na grzebanie w tematach zupełnie dla Ciebie nowych. Dzieciństwo, okres prenatalny, wcześniej - to ma znaczenie i jest bardzo bardzo złożone ponieważ wpływa na nasze poczucie sensu życia, dokonywanie wyborów. Nikt nie sprawi, że nagle poczujesz się lepiej, jeżeli sam tego nie zrobisz.
"To papa, zasil armie robotow i pracuj od rana do wieczora ku chwale ojczyzny."
Można na tyle dojrzeć, by wraz z tą dojrzałością pojawiła się świadomość celów. Czego ja właściwie chcę? Może za tą niechęcią kryje się jedynie trudność - co ja mam robić? jak sobie dać radę? jaki jest mój sens życia? Jak żyć?
Po uzdrowieniu możesz wykreować sobie cudowną historię Twojego istnienia w którym będziesz zawsze grał główną rolę i robił to co przyjemne i rozwojowe. A Chyba na tym Ci zależy, prawda?