"Np. nie chce poswiecac czasu na prace, ktora mnie nie interesuje, na np. stosowny stroj do pracy w ktorym czuje sie zle bo uwazam go za uniformizm i czest establiszmentu z ktorym sie nie zgadzam, nie chce uczyc sie tego, co mnie nie interesuje"
No, ale przecież nikt Ci nie każe pracować w miejscu, które Ci nie odpowiada, w stroju który źle się czujesz ani uczyć się czegoś co Cię nie interesuje. Tu chodzi sobie o uświadomienie, że w społeczeństwie istnieje tak ogromna ilość różnych ról w które można wchodzić i tak ogromne możliwości naginania przeróżnych warunków zewnętrznych pod siebie, że nie ma opcji aby nie istniały takie możliwości zarabiania, które byłyby w całkowitej zgodzie z Tobą. Problemem jest to, że Ty nie wiesz co chcesz robić - ale to już nie jest wina społeczeństwa. I teraz najlepsza część - wiesz czemu nie wiesz co chcesz robić? Ponieważ masz tak silnie zakodowaną niechęć do życia tutaj, że twoja pś nie dopuszcza do Twojej świadomości możliwości pracowania w taki sposób, że byłbyś tutaj szczęśliwy i spełniony. To się kłóci z Twoim światopoglądem, więc nie ma prawa się zdarzyć.
Uznajesz, że nie możesz polubić społeczeństwa dopóki nie zobaczysz, że rzeczywiście możesz tutaj dobrze żyć w zgodzie ze sobą, a to działa dokładnie na odwrót! Najpierw musisz zaakceptować społeczeństwo takim jakim ono jest, uwolnić się od negatywnych nastawień i wyniku tego dopiero wtedy zaczną być dopuszczane do Twojej świadomości te dobre rzeczy, których teraz nie widzisz.
Tu chodzi o to, żebyś podjął decyzję o zmianie nastawienia, o przebaczeniu i odpuszczeniu społeczeństwu, akceptacji dla niego takim jakim jest. Dopiero ta szczera chęć zmiany nastawienia jest w stanie zapoczątkować cały łańcuch zmian w Twoim umyśle, które doprowadzą do uzdrowienia. Możesz sobie warunkować to, że zrobisz tak dopiero gdy to czy tamto - ale to czy tamto się nie stanie. Nic się nie zmieni, dopóki nie podejmiesz decyzji, że Ty chcesz się zmienić, że chcesz zmienić swoje nastawienie, skoro obecne Ci nie służy i sprawia, że Twoje życie jest nie takie jakie byś chciał, aby było.
Zresztą sprowadźmy to do analogicznego, łatwiejszego przykładu - zastąpmy społeczeństwo tatusiem. Powiedz mi teraz w jaki sposób uzdrawiałbyś relacje z tatusiem? Czekałbyś aż on się zmieni? Aż przestanie robić rzeczy, które Cię denerwowały czy smuciły? No chyba nie, bo w ten sposób mógłbyś się nigdy nie doczekać

Problem jest nie tatuś, ale Twoje nastawienie do tatusia i do tego co Ci zrobił. I tak samo jak w przypadku społeczeństwa - to przecież tylko taki tatuś na większą skalę, zwiększony po prostu ilościowo i bardziej zróżnicowany.

A co do regresingu - jak temat jest na wierzchu i bardzo się chce od niego uwolnić to dotarcie do pierwotnych przyczyn powinno nastąpić w najgorszym razie po kilku sesjach. Oczywiście uświadomienie nie będzie całkowite ze względu na wiele innych zaślepień, ale na pewno mógłbyś dotrzeć do tego na co jesteś teraz gotowy.