Pod wieczór, wczoraj, zacząłem czuć ból głowy. Ból się stopniowo nasilał i tgrochę nieprzytomniałem. Od rana nie bardzo mi się chciało wyjść do sklepu, ale... wreszcie się przemogłem.
Wracam do domu i oglądam, co na posesji, bo zblioża się czasrobienia wiosennych porządków. I nagle mój wzrok pada na foliową siatkę zawieszoną na kolcach róży, pod samym oknem. Wyraźnie widzę,że ją coś obciąza, a więc nie przyleciała z wiatrem. Podchodzę i patrzę, a tam wnętrzności i głowa ryby.
Skądś to znam. Już kilka razy (ostatni raz kilka lat temu), ktoś mi podrzucał rybie głowy z wrednymi życzeniami. Tym razem było to bardziej przemyślane, przygotowane i dostarczone pod samo okno.
Chyba pora na modlitwę o ujawnienie gnojka.