Black Rose
Może i jest trochę prawdy w tym co piszesz, ale wiem po sobie, że to nie wystarczy, przynajmniej mi... Potrzebuję oczyszczania, bo gdy zaczynam działać to kreują się niestety mało pozytywne rzeczy. A ja tego doświadczam.
Może dla kogoś, kto jest już bardzo oczyszczony i może skupić się na podnoszeniu wibracji, poddawaniu Bogu to jest ok. Ale mało myślę, jest takich osób, które tego oczyszczania już nie potrzebują. Mi się twórcze działanie nie bardzo udaje na dzień dzisiejszy.
Jeśli ktoś ma nie oczyszczoną relację z Bogiem i sobą, to jest niestety kiepsko i nawet medytacje mogą nie wychodzić.
Wiem jednak, że popadanie w przesadę i skupianie się na ciągłych wywałkach też nie jest fajne.
Choć u mnie jest tak, że jak coś ruszę afirmacją i medytuję więcej to mi wywala. No niestety i jedyne co wtedy mogę zrobić to pomodlić się, próbować medytować( jeśli na Boga mi za bardzo nie wywala), pisać afki, robić sesję, albo inną metodą się oczyścić.
Zastanawia mnie to bardziej jak zachować balans, oczyszczać, a jednocześnie móc funkcjonować normalnie, nie popadać w te wywałki. Ja się ostatnio np zmuszam do działania, do pracy, spacerów, żeby na czymś innym też się skupić. Ale to z różnym skutkiem wychodzi, czasem idę na dwór, a czuję się fatalnie, beznadziejnie, a do tego jestem nieprzytomna. Mało przyjemny taki spacer.