Zaliczylibyście się do laktoowo-, owo-, laktowegetarian, a może wegan?
Sam jestem za słuchaniem ciała w kwestii odżywiania - oczywiste. Ale także uważnością i wyluzowaniem, aby nie działać wg wzorców opartych o struktury energetyczne wiążące się z ascezą, wyrzeczeniami i inną ściemą tego typu.

U mnie zaczynało to tak działać, pomogło zrozumienie, że to nie umysł ma narzucać sposób odżywiania ciału, a raczej mają one działać jako całość, którą są.