Praca, sama w sobie, nie jest oprzyczyną obciązenia karmicznego.
Obciążenie może wynikać z negatywnego nastawienia towarzszącego wykonywanej pracy.
W zasadzie, każdą pracę można wykonywać z czystymi intencjami.
Akurat mój ojciec też był górnikiem i to w czasach, kiedy pracowano 6 dni w tygodniu. Co 2 tydzień brał jeszcze 2 zmianę, dla kasy. Nic dziwnego, że po latach go to wykończyło.
Ja się nie bałem o niego, bo byłem przyzwyczajony od dziecka, że ojciec wychodzi do pracy i wraca. Ale mama codziennie się bała.
Statystycznie rzecz ujmując, bardziej niebezpieczna niż praca górnika, jest praca lotnika, stewardessy, marynarza, a nawet kierowcy.
W podanych przypadkach obciązenia karmiczne dotyczyły nie górników, tylko Semiry oraz rodziny tej dziewczyny. Mariomar popracował z nieczystymi intencjami, to sobie nieco karmę zapaprał.
Mój szwagier pracował 'na dole" jako elektryk i to wyłacznie na nocki. System pracy mieli taki,że starali się,żeby wszystkie urządzenia pracowały bez zarzutu, bo wtedy mogli sobie pospać. A jak coś nawaliło, to pracowali aż do skutku. I bardzo mu się ten system pracy podobał.