Rozmawiałam niedawno z koleżanką która się malarstwem zajmuje, jak ona czuje i widzi sztukę. Sama z tego co widzę, jest ciepłą, radosną osobą, otwartą na zmysłowość, bliskość i rozwój duchowy.
To była inspirująca rozmowa o tym co nasz kręci w sztuce kilka spraw mi się nasunęło. Faktycznie to co ontoja pisał o artystach, którzy tworzyli mając problemy emocjonalne, gdzie ich twórczość być może była jedyną pozytywną rzeczą w tym czasie w życiu i sprawiała im jakąś radość. To co tworzyli oddawało stan ich duszy, ok mogli mieć talent, warsztat, mogło im nawet wychodzić.
Tylko jaka jest wtedy jakoś energetyczna tych prac? Można przyjąć, że reszta była nawet całkiem całkiem: kompozycja, dobór kolorów i inne takie bardziej formalne kwestie. Można by tą pracę uznać z punktu widzenia plastycznego za dobrą, na wysokim poziomie.
Potem jeszcze dochodzi właśnie kwestia tego co kto lubi, jakie energie mu odpowiadają, jaka stylistyka( gust osobisty).
Zastanawiam się czym jest ten niezmienny osobisty gust: czy chodzi o to, że podobają się nam jakieś określone kształty, zestawianie barw, tak patrząc od strony plastycznej, czy chodzi o emocje, klimat który oddaje praca( co jak dla mnie jest akurat zmienne), czy też może odgrywać w tym rolę świadomość plastyczna.
A świadomość plastyczna myślę, że zależy od tego jakie ktoś ma intencje wobec sztuki, czym dla niego w ogóle sztuka jest, czemu w jego życiu służy. Choć to tylko moje rozważania.
Zauważyłam, że osoby które tworzą z fajną wysoką energią, potrafią w stworzonej pracy oddać piękno. Coś nieuchwytnego, czego nie da się zamknąć w jakiś określeniach, a co sprawia, że ta praca żyje, można patrzeć i patrzeć i dzieło " ma to coś", pewną głębię.
To chyba nie do końca zależy od warsztatu. Bo widziałam prace infantylne, które miały to, choć pewnie łatwiej to "coś" oddać mając warsztat czy talent.
Jeszcze jedna sprawa jest taka, że każdy człowiek ma pewna swoje karmiczne ciągoty: jednych kręci klimat hawajski, innych orientalne formy itd. No i każdy człowiek szuka też czegoś w pracach, w zależności od tego na co jest otwarty: jeśli fascynują go stany emocjonalne, to będzie podziwiał jak to świetnie ktoś oddał pewien stan.
Tych którzy lubią ciężkie energie i emocje i widzą wartość w tym co oryginalne, nieodgadnione, osoba prosta, nie pokręcona, oraz prace które tworzy mogą się wydawać pozbawione "tego czegoś" , tej właśnie " głębi".
Zaobserwowałam u siebie pewien wzorzec związany z twórczością plastyczną: gdzieś bardzo głęboko chciałabym stworzyć coś oryginalnego, zupełnie innego, własnego i chodzi bardziej o formę, która jest zlepkiem czegoś różnego, a jednocześnie pasującego do siebie tak, by stworzyło genialną i zupełnie nową, oryginalną całość. Jakbym chciała stworzyć coś nowego w sztuce. Tylko nie bardzo rozumiem po co i dlaczego. Takie chyba karmiczne niespełnienie.
Gdy idę np do kina na jakiś film to idę z różnych powodów: bo mnie coś karmicznie ciągnie, emocjonalnie, uczuciowo, jakaś historia, która jest dla mnie na ten moment ważna( film może być słaby, ale to wystarczy by to obejrzeć), innym razem chodzi o wizualne smaczki, krajobrazy, klimat, efekty specjalne, jeszcze innym podziwiam to jak film został zrobiony, mam przyjemność przebywania z tym filmem, same sytuacje które się tam dzieją mają mniejsze znaczenie, kiedy indziej kręci ma gra aktorska itd itd:)
Piszę jakiś czas afkę że wiem czego chcę i o co mi chodzi. Wiele rzeczy teraz sobie układam, temat sztuki jest jedną z nich:)
Fajnie być świadomym o co mi właściwie chodzi:)