Autor Wątek: Karma artysty  (Przeczytany 14153 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-29, 22:31:32 »
Dziękuję za inspirację:)



Hydrozagadka

Doszłam o co chodzi u mnie z blokowaniem swojej twórczości: lęk przed ocenianiem i niespełnianiem oczekiwań, krytyką.
Przed skutkami tego. Boje się dlatego zaszaleć, a pś szukam " co jest dobre". Kiedy moje prace są dobre i na poziomie.
To mnie najbardziej ogranicza w sumie.

ewa

  • Wiadomości: 39
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-29, 20:31:02 »

A ja dopowiem co mi jeszcze wyszło w tym temacie:)

1) intuicja - dać się ponieść wewnętrznemu drogowskazowi, który niekoniecznie musi być wykształconym koneserem sztuki:) Zaufanie, że to co robię i jak robię  jest w porządku.

2) akceptacja swojego dzieła, bez względu jakie ono jest. Mam kilka obrazów, które z czasem straciły dla mnie magię, ale w momencie ich tworzenia byłam zachwycona efektem jaki uzyskałam. Z pewnością nie są to dzieła, które mogłyby wzbudzić zachwyt krytyków, choćby z samego faktu, że czasami przypominają bazgroły. Jednak na tym etapie na jakim byłam stworzenie tego działa tak a nie inaczej było mi potrzebne. W końcu każde dzieło jest częścią mnie, stworzone z pieczątką mojej energii i sam ten fakt sprawia, że zasługuje na moją bezwzględną akceptację.  To część mojej duszy, która się przejawiła a jej przejawienie jest kolejnym krokiem rozwoju moich umiejętności, także umiejętności wyrażania i przejawiania siebie. Wartość dzieła nie jest przecież miarą mojej wartości :)

3) twórcza energia - jest uniwersalna. Dotyczy dzieł malarskich a także każdego innego dzieła. Warto ją celebrować, czuć i pozwalać sobie na jej swobodny przepływ, w jakiejkolwiek pozytywnej formie :)

4) harmonia - nic na siłę i bez presji. Energia tworzenia jest naturalną energią mojej istoty, tak jak jest naturalną energią całego świata materialnego. Gdy jest harmonia, jej przepływ jest niezaburzony i po prostu płynie...   

5) Talenty i umiejętności są cenne. Zauważyłam, że moje umiejętności doceniają szczególnie ci, którzy ich nie posiadają.

Ja nie żyje ze sztuki i raczej nie mam takich świadomych planów:D w dzieciństwie tak silnie zablokowałam się w temacie tworzenia, że jakikolwiek prosty akt twórczy, np. przyszycie guzika, stanowił dla mnie problem. Dopiero stopniowe zrzucanie tych blokad pokazało mi jak przyjemne jest spontaniczne tworzenie i jak ważny jest aspekt swobodnego i naturalnego przejawiania siebie. 

Roman

  • Wiadomości: 10
  • Płeć: Mężczyzna
  • Michal Roman
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-29, 01:07:56 »
Jestem dosyć raczkujący w temacie ale moja droga do życia ze sztuki w pewnym sensie rozbijała się o afirmację i wizualizację więc może pomęcze temat..


"2. uwolnienie się od tego przekonania o niemożliwości przeżycia ze sztuki - skupiając się na wyrobieniu w sobie stałej podstawy bezpieczeństwa materialnego plus otwartości na klientów, odbiorców, sponsorów, marszandów itp
- uwolnienie się od przekonania, ze praca na zamówienie musi być nudna i odtwórcza, nie kreatywna - oraz od negatywnego nastawienia do takiego typu kreacji (często sami artyści gardzą utworami, dziłąmi robionymi na zamówienie -a przecież wiele dzieł w przeszłych wiekach zostało w ten sposób stworzonych)."

U mnie zadziałało coś takiego -> wchodzę na level umiejętności na którym moje odpowiedniki (inne osoby których rzeczy mi się podobały) pracują dla najlepszych marek / klientów. Oczywiście były to rzeczy niezwykle pasjonujące, takie chciałem robić. Przestaję być też ofiarą - typem van gogha i nikifora, malującego do szuflady i odkrytego po śmierci..nie o to mi chodzi.

"3. uwolnić "wenę" od uzależnienia emocjonalnego (kiedyś im bardziej w smętno-filozoficznym nastroju byłam, tym łatwiej uciekałam w "swój" świat i tworzyłam) - teraz w końcu zaczynam tworzyć bez nakręceń emocjonalnych, bardziej poprzez otwartość na WJ"

Jeśli nie ma emocji w sztuce to na nikogo nie zadziała, u mnie tworzenie to wynikowa obserwacji i wewnętrznego głosu. Swego czasu najbardziej znaną moją pracą była rzecz nie najlepsza technicznie z mojej galeryjki ale praca najmocniej wyładowana emocjami (dziewczyny, żyletki..;) ).


"- od uzależnienia od chemicznych poszerzaczy świadomości (z tym nie miałam nigdy problemu, ale wiem, że są osoby, co jak nie wypiją, nie sztachną się, to cierpią na posuchę twórczą)."

Obeszło się bez.


"- uwolnienie się od blokerów typu: - "to od razu musi być dzieło!" (nadmierna samokrytyka i nadmiernego perfekcjonizmu, odmawianie sobie możliwości błędów i tworzenia czegoś w przemyśleniu i etapami) - poprzez akceptację, ze nie wszystko od razu musi być genialne, ze niekiedy do tego dochodzi się stopniowo"

Stopniowość dostrzegałem zawsze po pewnych odcinkach czasu, wtedy tez zauważa się progres. Ale przyznaję że każdą kolejną rzecz traktowałem jako dzieło życia ;) Wydaje mi się że nie chodzi tu o założenia przed projektem tylko sposobu myślenia podczas pracy. Wtedy z zasady nigdy nie odpuszczam.
Dla mnie jest pewna różnica między "daję z siebie wszystko" a "pozwalam sobie na błędy". Owszem pozwalam, ale dając z siebie wszystko ;)


Polecam też wizualki miejsca pracy, studia, altelier - mi to bardzo pomogło :)


A tu taki ostatni art dla podsumowania

http://4.bp.blogspot.com/-t5MeV_nRO_s/TyiIEvopnyI/AAAAAAAAAXg/hjyVdIWvtJk/s1600/szaman1fin.jpg


Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-28, 23:32:08 »
Ja tylko sobie rozmawiałem z tą częścią Ciebie, która to widziała w ten sposób :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-28, 23:27:26 »
Clint

Ja nie twierdzę, że mówię to z czystą świadomością i mi nie wywala. Ewidentnie tak. Pisałam jak moja pś to widzi.
Także, z dystansem. No ale masz racje, ta rozmowa mi trochę rozjaśniła:)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-28, 23:10:56 »
Ja mówię o dzisiejszych naukowcach, a nie szalonych magikach sprzed kilku tysięcy lat - mnie na Atlantydzie prawdopodobnie w ogóle nie było albo dawno straciło to dla mnie znaczenie, więc nie patrzę przez jej pryzmat, który swoją drogą dla mnie jest czymś zupełnie innym.

No, ale na swój sposób masz częściową odpowiedź skąd takie nastawienie - jak się spotyka dawnych znajomych z Atlantydy i się przypominają tamtejsze jazdy, to nic dziwnego że wywala. Tacy naukowcy też są, ale stanowią niewielki odsetek i na pewno nie determinują tego jak wygląda główny nurt dzisiejszej nauki.

Szczególnie, że mamy czasy kiedy to ludzie z pochodzenia rozwinęli się intelektualnie na tyle, że mogą już spokojnie dominować w dziedzinach naukowych, a nie liczyć na wybitne jednostki jak kiedyś. Jako, że ludzie są zazwyczaj tylko materią zainteresowani i po za nią nie wychodzą - świetnie sobie z nią radzą na polach tego typu i szalone aniołki nie mają już takiego dużego wpływu na masy jak niegdyś. Stąd też w podejściu naukowym duże braki w duchowości jak to u ludzi, ale z drugiej strony nie ma też tych wszystkich strasznych rzeczy, o których piszesz.

Oni sobie po prostu siedzą i dłubią, w tym co ich interesuje - szczególnie że na obecnym poziomie ludzkości jest to swojego rodzaju szczytowa możliwość poznawania rzeczywistości dostępna dla szarych mas. To jest najzwyczajniej w świecie pewien etap rozwoju ludzkości - poznawanie pułapu mentalnego, zachłyśnięcie się jego możliwościami i przez to przesadne wgłębianie się w ten poziom. Kiedyś to podniecenie wygaśnie, odkryte zostanie już tak dużo że zapanuje pewien zastój i prędzej czy później zrodzi się naturalna potrzeba, aby odkryć coś więcej i pójść jeszcze dalej.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-28, 22:51:33 »
Clint

No nie wiem:) Może z Atlantydą kojarzę to budowanie robotów.
A jest jeszcze coś, te osoby które znam i lubią technikę, roboty itp klimaty, zwykle mają obciążenia magiczne i demonologią.
One chciały i często nadal chcą tworzyć swój własny świat przeciw Bogu.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-28, 22:33:28 »
No tak, ale jak już pisałem - grupa trzymająca władzę to zupełnie inna grupa niż ta budująca roboty :D

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-28, 22:27:52 »
Clint

Oj białe się niby brzydzą, ale zajmować potrafią, zwłaszcza jeśli chodzi o władzę i manipulacje.
One się brzydzą materią, ale nie władzą. To nie są tylko święci i misjonarze. Byli jeszcze kapłani, którzy tym wszystkim kręcili.
Białe budowały różne struktury ile wlezie. One lubią władzę, ale taką trochę zza kurtyny.
Niebieskie, często przekodowane na białe, robiły "brudną robotę".

Wielu magów, było w średniowieczu kapłanami, inkwizytorami, szpiegami, "prawą ręką" władców, zaufanymi doradcami itp klimaty.

Inteligencja inteligencją, ale jeszcze intencje wchodzą w grę.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-28, 22:19:10 »
Porównanie z UA mi nie pasuje. Białe się za bardzo materii brzydzą, żeby się nią tak intensywnie zajmować. Po za tym oba kolorki mogły mieć podobne ciągoty do sztuki - niebieskie do tej przećpanej, białe do tej religijnej, tworzonej na cześć Pana :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-28, 22:15:09 »
U władzy to zazwyczaj stała jeszcze inna grupa, nie mająca zbyt wiele wspólnego ani z jednymi, ani z drugimi.

Gdyby w tym kraju sprawowali władze ludzie inteligentni, wykształceni porządnie w tym czym mają się zajmować - chociażby taka gospodarka miała by się o wiele lepiej :D

No i ścisłowcy posłuch zyskali dopiero z kilka wieków temu - wcześniej byli też dość mocno prześladowani (kościół pozdrawia) :P

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-28, 22:09:00 »
Clint

Może nie doceniam wpływu artystów:)
Ich pomieszanie rozumiem, nie boję się go. Natomiast intencji tych drugich się boję. To tacy zwykle stali u władzy i siali spustoszenie. Artyści do władzy się zwykle nie pchali, nawet jeśli już tam byli, to zwykle kierowani byli przez tych drugich;) Nawet tego nie zauważali.
To trochę jak białe i niebieskie anioły.
« Ostatnia zmiana: 2012-02-28, 22:11:26 wysłana przez Laka »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-28, 22:00:50 »
Spoko, ja się z tym wszystkim nie utożsamiam na tyle, aby odbierać cokolwiek personalnie :)

Szczerze mówiąc to ja nie widzę wielkiej różnicy między artystami a ścisłowcami jeśli chodzi o wpływ na świat. W obu grupach są ludzie, którzy mają swoje małe światy, po za które nie wychodzą oraz tacy, którzy starają się docierać do mas i zmieniać ich sposób postrzegania rzeczywistości.

Po co tworzy typowy, ambitny artysta? Dla pieniędzy? Nie, on chce poprzez swoje dzieła wpłynąć na ludzi, pokazać im swój punkt widzenia. Z pozoru nie ma w tym nic złego, ale co powiesz na to, gdy pod wpływem jakiejś popularnej, mrocznej i depresyjnej sztuki ludzie sobie wytwarzają obraz świata jako czegoś złego i popadają w taki sam bezsens jak i autor? Na pewno spotkałaś ludzi pochłoniętych czyimiś dziełami - a sztuka działa na człowieka głębiej niż nauka, bo niejednokrotnie dociera do niego na wielu poziomach - nie tylko mentalnym, ale także emocjonalnym.

Zarówno naukowcy jak i artyści mają możliwości, aby siać spustoszenie na większą skalę i wielu to robi. Nie uogólniałbym też tak bardzo obu tych światów, bo one samo w sobie nie są ani złe ani dobre - po prostu są wykorzystywane w różnych celach i jak dla mnie - z obu można wynieść tyle samo dobrego, co i złego. Dlatego kompletnie nie widzę sensu w traktowaniu któregoś jako całości, jako gorszego od drugiego.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-28, 21:41:13 »
Clint

To prawda, co napisałeś o artystach, wielu takich jest i z tą częścią ja też nie czuję w ogóle tematu, no ale widzę ich powalenie i nawet nie staram się zrozumieć o co im chodzi, bo na 1y rzut oka widać;)

Jeśli chodzi o ścisłowców( nie bierz tego personalnie, nawet nie wiedziałam, że na takich studiach jesteś:)) to tutaj Ci wydają mi się gorsi, od artystów o tyle, że artyści żyją sobie w swoim małym światku, zwykle nie starają się wpływać na otoczenie jakoś szczególnie. Nawet jeśli, to jest to raczej nie szkodliwe. Skupiają się bardziej na sobie i swoim powaleniu.
Natomiast ci drudzy już nie koniecznie, to są dość inteligentne, a zarazem głupie istoty z nieczystymi intencjami, a tacy wg mnie są najbardziej niebezpieczni, najwięcej szkód wyrządzają, bo oni zwykle mają tym bardziej upośledzone w temacie relacji na większą i mniejszą skalę. I co gorsze, zwykle wychodzą ze swojego małego światka i starają się wpływać na rzeczywistość. Jak artyście palma odbije, że jest och ach i wyjątkowy, piękny, cudny i z namaszczeniem będzie wielbił jakieś "dzieła" to jest jeszcze nic, niż wtedy gdy inteligentny kretyn zaczyna manipulować "świadomością", umysłami innych ludzi i pragnie władzy.
Co gorsze nie trudno im przekonać innych, bo ludzie widzą inteligencję, ale nie widzą zwykle intencji. A mentalnie wszystko wydaje się doskonałe i sensowne.
« Ostatnia zmiana: 2012-02-28, 21:44:54 wysłana przez Laka »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-28, 21:23:57 »
Statystycznie rzecz biorąc najwięcej dziur na świecie kopią ludzie głupi i o znikomej świadomości duchowej - czy to jednak czyni samą czynność kopania dziur jakąś złą, głupią czy niepotrzebną? :P

Po za tym to różnie z tymi ludźmi bywa - ja akurat zawsze miałem przylepianą nalepkę ścisłowca, więc w takich szkołach byłem i to czy w liceum czy też na studiach spotkałem masę tego typu ludzi - wielu moich znajomych z liceum zresztą wylądowało na politechnice na kierunkach typu "robotyka i automatyka". I jest tam sporo powalonych i niefajnych ludzi, ale w takim samym stopniu jak wszędzie indziej. Swoista elitarność intelektualna sprawia, że niektórym odbija ponad przeciętny poziom powalenia społecznego, ale dokładnie to samo jest wśród artystów, którzy też czują się lepsi od zwykłych śmiertelników - zmienia się tylko tło. I to właśnie inne tło sprawia, że to powalenie tych ludzi przejawia się na inny sposób, ale w gruncie rzeczy to jest to samo jeśli chodzi o działanie.

Podejrzewam, że po prostu Ty jako karmiczna artystka jesteś bardziej przyzwyczajona i obyta w stosunku do artystycznego powalenia, dlatego pś inaczej reaguje na te różne światy. Jednego jesteś i byłaś częścią, inny jest zupełnie obcy - to zmienia perspektywę postrzegania pewnych rzeczy. Ja z kolei stałem bardziej właśnie po tej intelektualnej stronie barykady i w moich odczuciach, to właśnie artyści mają jeszcze bardziej nasrane w głowach niż ci wszyscy naukowcy :D Wiem, że to tylko głupie wyobrażenia, ale właśnie tak to wygląda w moim umyśle.