Autor Wątek: Struktury społeczne  (Przeczytany 17819 razy)

Greg

  • Gość
[#]   « 2012-02-14, 17:08:33 »
"Teraz ja zadam pytanie: dlaczego moja postawa Ciebie irytuje i wywoluje chec lekkiej prowokacji?"

Heh, może dlatego, że Twoje nastawienie zawiera pogardę i potępienie wszystkiego i wszystkich. Łacznie z ludźmi na tym forum i faktu istnienia samego forum :)))
Wiesz, generalnie ludzie nie lubią być "wyzywani", "krytykowani" czy też "potępiani". To budzi reakcje obronne.

I tu Ciekawa kwestia: z aktualnym nastawieniem Ty jesteś skazany na wieczne życie w konflikcie ze wszystkimi. Bo gdybyś żył z kimś/z czymś w zgodzie to byś to akceptował. A przecież wszystko i wszyscy są be.

Ot, taka refleksja :)))

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-14, 17:05:46 »
Pragniesz aby świat dał Ci żyć ale też odmawiasz światu życia takiego jakiego pragnie.

-Poniekad prawda, bo jesli swiat traktuje mnie ze wgledu na moja innosc jako istote gorszej kategorii i ktory proboje odebrac mi to, co nalezy mi sie tak samo jak innym, wiec nic dziwnego ze wywoluje u mnie kryyke, prawda?

Ty potępiasz świat i ludzi, a świat i ludzie potępiają Ciebie.
Psipadek?

-Wszechobecny egoizm?

Piszesz, że to oni zaczęli. Tylko, że Twoja niechęć do świata i ludzi krzywdzi jak na razie tylko Ciebie. To co robisz wraca do Ciebie i to Ty cierpisz. A świat ma się dobrze :) No cóż, Twój umysł - Twój wybór :)))

-Brawo! W koncu ktos to zauwazyl. Swiat ma sie dobrze....pytanie tylko, skad coraz wiecej glosow, ze cos jest na tym swiecie nie tak?

Greg

  • Gość
[#]   « 2012-02-14, 17:02:22 »
"I jeszcze jedno: ja nie pragne zmieniac swiata. Ja pragne, aby swiat dal mi zyc w ten sposob, jaki jest dla mnie dogodny i nie odbieral mi tego, co jest przynalezne kazdej zywej istocie"

Pragniesz aby świat dał Ci żyć ale też odmawiasz światu życia takiego jakiego pragnie.
Ty potępiasz świat i ludzi, a świat i ludzie potępiają Ciebie.
Psipadek?

Piszesz, że to oni zaczęli. Tylko, że Twoja niechęć do świata i ludzi krzywdzi jak na razie tylko Ciebie. To co robisz wraca do Ciebie i to Ty cierpisz. A świat ma się dobrze :) No cóż, Twój umysł - Twój wybór :)))

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-14, 16:57:02 »
Nie, nie czuje sie bardziej wolny, wrecz przeciwnie: jeszcze mniej rozumiany.
Nie zadaje sobie tego pytania, ile. Czuje, ze mam prawo mowic to, co mysle nawet jesli jest to calkowicie niezgodne z tym, co mysla inni i nawet, jesli mialby to trwac do konca mojego zycia tutaj.

Teraz ja zadam pytanie: dlaczego moja postawa Ciebie irytuje i wywoluje chec lekkiej prowokacji?

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-02-14, 16:53:55 »
Jeżeli tak, to znaczy że w tej chwili jesteś bardziej wolny od ograniczeń, w stosunku do tego kiedy zacząłeś pisać na tym forum.
Jak myslisz, ile dni jeszcze będziesz musiał pisać aby stać się całkiem wolny?

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-14, 16:47:45 »
Tak, poniewaz moge dzieki temu nie tylko przekazac to, co chce ale tez zweryfikowac to, co mowie i mysle. Uwazam, ze mowienie jest bardzo efektywna forma dzialania, bardziej anizeli wciskanie ludziom czegos na sile lub zwyczajna walka.

I jeszcze jedno: ja nie pragne zmieniac swiata. Ja pragne, aby swiat dal mi zyc w ten sposob, jaki jest dla mnie dogodny i nie odbieral mi tego, co jest przynalezne kazdej zywej istocie.
« Ostatnia zmiana: 2012-02-14, 16:54:09 wysłana przez Tristen »

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-02-14, 16:44:50 »
Czy dzięki pisaniu o tym na forum takich długich tekstów zbliżasz sie do tego celu?
Bo jeżeli nie to może trzeba wybrać bardziej efektywną metodę?

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-14, 16:41:54 »
Cel bycia wolnym od ograniczen narzucanych poprzez ten system. Uprzedzajac Twoje kolejne pytanie, mianowicie ze skoro przed inkarnacja tutaj zaakceptowalem zasady bedace na Ziemi wiec czemu teraz sie na nie nie zgadzam, moge odpowiedziec: ze nie jestem do konca taki pewien, czy abym je wtedy zaakceptowal. Coraz bardziej przychylam sie do tezy, ze nie tylko ich nie zaakceptowalem, ale tez powzialem decyzje o niewyrazaniu zgody na nie i o mowieniu o tym, o postawie przeciwko tym zasadom.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-02-14, 16:36:23 »
Jaki cel chcesz osiągnąć przez to nie wyrażanie zgody na to co jest?

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-14, 16:33:45 »
Bardzo dobre pytanie, Inga :).
Jak najbardziej, cel musial byc dosc konkretny.
Jednak nie uwazam, abym nie bral odpowiedzialnosci za swoje zycie ani jej unikal.
Moje niezgadzanie sie z przyjetymi ogolnie zasadami ma zupelnie inne podloze anizeli zwykle ,,tupanie" noga i mowienie ,,nie bo nie".

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-02-14, 16:30:28 »
Oj Tristen
Widzę że masz ogromną niechęć do wzięcia odpowiedzialności za siebie i swoje życie.
Po co się inkarnowałeś na ziemi jeżeli widzisz że to miejsce nie jest dla ciebie?
Czy ktoś cię do tego zmusił?

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-14, 15:21:00 »
I jeszcze jedna refleksja: czemu oczyszczac sie z czegos, co jest w nas zupelnie naturalne i traktowac to cos jako obciazenia?

Przypuscmy taka sytuacje: rodzimy sie jako istoty wlasnie z cechami typowymi dla dzisiejszego szarego czlowieka na planecie gdzie panuje tak olbrzymia harmonia i polaczenie pomiedzy swiatem natury a czlowiekiem, ze tamta jednostka nie potrafi normalnie egzystowac. Czy jest to obciazenie? Moim skromnym zdaniem nie-jest to odmiennosc. A zadna odmiennosc nie dzieje sie przypadkiem. Ma swoj glebszy ukryty cel-pokazuje innosc i inna perspektywe, to cos w rodzaju poslanca, kogos przynoszacego zupelnie rozny od ogolnie przyjetego pu8nkt widzenia. Jest to po prostu ewolucja.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-14, 14:29:05 »
Laka

Ja mam tylko jedno pytanie: dlaczego te nasze cechy mamy traktowac jako obciazenia? A moze zamiast ciagle ,,obwiniac" sie o to, ze cos  z nami nie tak warto spojrzec na to z drugiej strony - ze to z wiekszoscia ludzi jest cos nie tak.

Co jest zlego w zyciu na lonie natury i w tym, ze posrod murow, zgielku czujemy sie zle? Jakie to jest ociazenie bo ja tu nie dostrzegam zadnego, wrecz przeciwnie - tendencje do powrotu do swojej naturalnej postawy, naturalnego srodowiska dla nas.

Mowisz ze nie mozesz funkcjonowac. Fakt, skoro przytlaczajaca wiekszosc ludzi poza cywilizacja rozumiana w naszym kartezjanskim, zachodnim pojeciu nie widzi nic innego ale czy to znaczy, ze mamy sie do tego dostosowac? Jakim kosztem, ja sie pytam i jakim prawem zmusza sie nas do dostosowania?

Wzorzec nie zangazaowania sie...a moze nie wzorzec tylko gleboka swiadomosc, ze przebywajac w tak ograniczonym i obciazonym srodowisku nie ma sensu spalac sie i angazowac skoro i tak nie zostanie to nalezycie docenione i zrozumiane.

Ja tez marze o partnerce, ktora spelni moje oczekiwania i ja jej i nie widze w tym nic zlego. Na tym polega dojrzalosc w zwiazku, w relacjach. Po co sie oklamywac i byc ze soba z jakis innych pobudek np. typu zaspokajanie potrzeb seksualnych bez glebszej wiezi czy innych?

Wiesz dlaczego nie moemy tacy jak my sie spelnic w tej materii? Bo wiekszosc ludzi nie rozumie naszych potrzeb i tym samym nie stawrza samoistnie warunkow dogodnych do egzystencji dla takich istot, jak my.

Nie rozumiem troche tego o czym piszesz w sensie leku przed ugruntowaniem. Ja postrzegam to jako ciagly rozwoj. Poznaje jedno i potem szukam czego innego, aby poszerzac moja swiadomosc. Niestety, wiekszosc poszerzac jej nie chce i dlatego ciagle twki w tym samym i w dodatku jeszcze wmawia, ze tak byc powinno (ze trzeba ciagle nad czyms jednym pracowac itp.). Po co wchodzic w te ograniczajace wzorce?

Wywala Ci ta niechec do obowiazku i pracy bo to, jak obowiazki czy praca sa pojmowane w naszej cywilizacji jest chore, nieproporcjonalne do prawdziwej natury czlowieka. A ze Ty czy J aczy inne tego typu osoby sa bardziej swiadome i przez to wrazliwe, to maja tego dosc.

Ja w glebi wiem, ze gdybym mogl egzystowac na swoich zasadach, moglbym i przede wszystkim chcialbym duzo dawac  od siebie, bo widzialbym glebszy sens takich dzialan. A tak...rzeczywiscie w kolko, bo ja jedno a oni drugie, I jak grochem o sciane.

Dlatego dla mnie ten caly regresing i ciagle doszukiwanie sie, ze to z nami akurat cos nie tak skoro nie pasujemy do wiekszosci jest mocno naciagany.

A w tym wszystkim dostrzegam u Ciebie (i u mnie tez) lek przed zginieciem, jesli nie dostosujemy sie. I to nie jest sprawa slabo dzialajacej pierwszej czakry. To jest sprawa innej wrazliwosci, tego ze jestesmy niejako innymi istotami (dzialamy bardziej na ,,wzyszych" plaszczyznach, cialach subtelnych stad i mniejsza czakra podstawy bo dla nas rzeczy materialne nie maja juz takiego znaczenia, wymiaru postrzegania). Ja sie tylko pytam-jakim prawem in ni zmuszaja nas czy nie daja nam zadnego wyboru? Bo chyba tylko z czystego egoizmu, zaparcia i wszechobecnej manipulacji w ktorej upatruja wciaz nowych korzysci.
« Ostatnia zmiana: 2012-02-14, 14:38:15 wysłana przez Tristen »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-14, 14:11:02 »
Tristen

Faktycznie, mamy podobne obciążenia;)
Miałam kiedyś tak samo, albo prawie tak jak to opisujesz, teraz mam mniej. Wtedy miałam słabo rozwiniętą czakrę podstawy i wcale nie chciałam jej rozwijać. Uciekałam na łąkę i kontakt z drzewami, zwierzętami( bardzo mnie lubiły).
Jak wchodziłam do lasu to czułam tam różne istoty,a  wchodziłam jak "swoja", jako elf. To było moje miejsce. Lasy tropikalne nadal mnie kręcą. Ale żyć bym tam na stałe nie chciała. W szałasie na łące też nie;)

Trochę mi się pozmieniało:) Musiało, bo bym nie mogła normalnie funkcjonować.

Na teraz został mi jeszcze trochę ten wzorzec by w nic sie nie angazować, ze niewiele mnie interesuje. Marzyłam o tym w pewnym momencie, że znajdę połówkę i będziemy sobie razem żyć, działać, bawić się w materii. A gdy znalazłam, moja pś stwierdziła: super, to teraz uciekamy już z tej materii do Boga. Oczywiście absolutnie nie poprzez spełnienianie się w niej;)
Myślę, że to jest lęk przed ugruntowaniem, nie chodziło o to, żebym znalazła to co lubię, bo to ja to znam, całkiem duzo znam swoich talentów i nawet ide wich kierunku, ale moja pś wybrnęła w ten sposób, z dylematu, że szybko mi się nudzi i ciągle chce czegos innego niż to co aktualnie robię. Bo mi wywala, ze to staje sie obowiązkiem, pracą. Wiec zaczyna tesknić za robieniem czegoś innego, do czego też ma talent;) I tak w kółko.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-14, 13:07:08 »
Starfire :)

Ja tych metod, o ktorych piszesz probowalem uz ladnych kilka lat temu.

Mnie naprawde od dziecka wciagalo mnostwo rzeczy, ale zawsze wczesniej czy pozniej fascynacja nimi mijala z blahego powodu-po prostu doglebnie zaznajamialem sie z tematem i nie czulem dalszej potrzeby tkwienia w tym.

Muzyka zajmuje sie od wielu lat, fakt ze nie gram na niczym ani nie komponuje, ale mam dosc scisly zwiazek z muzyka, artystami itp. i mam juz szczerze dosc calego tego srodowiska. Jest przepelnione skrajnym egoizmem, checia rywalizacji, pelno w niej osob naduzywajacych alkoholu i narkotykow, mnostwo niezdrowych emocji. To samo z tzw. milosnikami muzyki-audiofilami, kolekcjonerami - przerost egoizmu i snobizmu, proby wywyzszania sie ponad innych u tych osob nie zna granic. To wszystko wystarczajaco zniesmaczylo mnie, aby chciec oposcic to srodowisko i w ogole przestac interesowac sie tym tematem.

To samo mialem z wszystimi innymi zainteresowaniami-za kazdym razem, gdy wchodzilem w srodowiska ktore sie tym zajmowaly, napotykalem to samo: egoizm, walke, proznosc i wiele inncych syfow po ktorych musialem dlugo dochodzic do siebie. Dlatego pomimo zainteresowan naukowych typu biologia czy archeologia nigdy nie chcialem dostac sie na uniwersystet, pracowac tam, byc czescia srodowiska. To samo z tzw. organizacjami humanitarnymi czy ekologicznymi i wszystkimi innymi.

Mam dosc ludzi i ich brudnych intencji, bazujacych na rozgrywkach umyslu a nie poteafiacych sluchac serca, czyli tego, co pozwala w sposob bezposredni komunikowac sie z dusza, czastka Boga w nas samych. Dlatego takim cierpieniem jest dla mnie przebywanie wsrod ludzi, w cywilizacji, w spoleczenstwie bo jest ono przesiakniete tym wszystkim, od czego czuje naturalna niechec.
« Ostatnia zmiana: 2012-02-14, 13:09:05 wysłana przez Tristen »