Autor Wątek: Struktury społeczne  (Przeczytany 17797 razy)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-12, 08:59:57 »
Clint:

Czasem ta wolność polega właśnie na wolności do zmiany warunków i wyboru najlepszej możliwości. I.e. jeśli żyję w Pl i mi się nie podoba to szukam sobie kraju, który by mi odpowiadał i w którym nie muszę czuć się ograniczony. Czasem lepiej, prościej jest po prostu zadziałać :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-12, 02:29:48 »
Pozwolę sobie jeszcze na taki przykład, aby to wszystko ładnie zobrazować.

Wyobraźmy sobie, że Polska to sklep, jedyny w naszej okolicy zawierający produkty niezbędne do życia. Sklep ten ma pewną wadę, ponieważ drzwi są dość małe i trzeba się nieco schylić aby przejść. Codzienne schylanie głowy przy wchodzeniu do tego sklepu jest pewnym ograniczeniem - trzeba uważać, aby nie walnąć głową o framugę, nie można sobie iść wyprostowanym nawet jak się ma na to ochotę. Mądry człowiek szybko zauważy, że to ograniczenie nie jest realnym ograniczeniem dla niego, w żaden sposób mu nie szkodzi i nie zakłóca jego szczęścia. Podejdzie do tego na luzie i będzie normalnie robił zakupy, a od czasu do czasu zapewne zdarzy się tak, że ktoś zrobi zakupy za niego albo znajdzie się jakiś wygodniejszy dostawca niektórych towarów.

Głupi człowiek natomiast będzie narzekał na debilizm właściciela, irytował się, walił gołymi rękoma w ściany budynku, kombinował jakby tu wejść oknem, aby nie schylać głowy w drzwiach i robił wiele równie "inteligentnych" rzeczy - szkodząc sobie tylko i utrudniając życie, a nie osiągając w ten sposób żadnych realnych osiągnięć.

Jak się chce żyć w danej strukturze, to trzeba się zgadzać na grę zgodną z jej zasadami. Jak nie pasi to zawsze można zmienić strukturę na inną albo w ogóle porzucić wszystkie i żyć w jakiejś jaskini wcinając szyszki i mech.

Akurat nasze, polskie społeczeństwo jest o tyle dobre że nie zmusza nas do żadnych naprawdę niekorzystnych działań, które by mogły nam przeszkodzić w pełnym urzeczywistnieniu. Moim zdaniem w tym kraju, w obecnych warunkach można się spokojnie oświecić. Nie widzę więc problemu, aby tu żyć i akceptować wszelkie ograniczenia - przy czym przypominam jak zawsze - akceptować nie znaczy aprobować i być biernym.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-12, 01:15:59 »
Ostatnio na forum zauważyłem dość sporo pretensji czy żalów do społeczeństwa - tu ACTA, tam ZUSy, a gdzie indziej jeszcze popieprzeni ludzie. Poruszyło mnie to do pewnych przemyśleń odnośnie wpływu społeczeństwa na nasze życie przy jednoczesnym urzeczywistnianiu wolności przez rozwój duchowy.

Zacznę może od najważniejszego czyli iluzji tego jak ogromny wpływ ma nasze życie społeczeństwo w którym żyjemy. Wpływ jest i to dość duży, ale na pewno nie taki, który uniemożliwiał by realizację naszych celów, które są w zgodzie z ND. Niezależnie od tego jacy są ludzie w tym kraju, jaka jest stopa bezrobocia czy inne warunki - nie ma to wpływu to nasze kreacje związków czy pracy. Ten wpływ mają nasze podświadome programy, które tylko wykorzystują te zewnętrzne warunki do stwarzania przeszkód. Stąd iluzja, że to właśnie te zewnętrzne warunki są przyczyną naszych nieszczęść, a one są tak naprawdę tylko skutkiem naszych intencji. Bogu nie przeszkadza wysokie bezrobocie. On załatwi ci wymarzoną pracę od ręki, jeśli jesteś na to otwarty, ponieważ on tej pracy nie szuka ci przez urząd pracy, tylko korzysta ze znacznie lepszych metod :) Nawet jak bezrobocie wynosi 60%, to bądź w tych 40%. Nawet jak podatki są strasznie wysokie, to po prostu zarób więcej tak, aby starczyło zarówno na nie, jak i na twoje cele. Nawet jak wokół dominują sami głupi ludzie, to zaprzyjaźnij się z tymi fajnymi. Niemożliwe? Trudne? Przeszkody tkwią tylko w twoim umyśle, a nie w społeczeństwie. Pozbywaj się problemów z twojego umysłu, a nie ze społeczeństwa. Siebie możesz zmienić, całego kraju już nie.

Kolejna sprawa czyli społeczne ograniczenia i zależności, których się nie przeskoczy nawet z czystymi intencjami np. dziurawe drogi, po których musisz jeździć. Dopóki żyjesz w danym społeczeństwie, musisz zaakceptować pewne ograniczenia. Nie są to jednak rzeczy, które uniemożliwiałyby osiąganie kluczowych dla nas celów. Jeśli buntujesz się, bo ty przecież chcesz być wolny jak ptak - to podetnę ci skrzydełka i zacznę od tego, że nawet ptaki są ograniczone przez środowisko w którym żyją :) I nie ma w tym nic strasznego. Tylko nadęte ego musi mieć wolność do wszystkiego co się da. Przejechało się na tym już choćby sporo aniołków, które buntowniczo udowadniało Bogu, że może osiągnąć wolność przez doświadczanie wszystkiego jak leci. Dało to tylko mnóstwo roboty psychiatrom.
A prawda jest taka, że można być szczęśliwym i spełnionym jeżdżąc po dziurawych drogach, płacąc ZUS czy też mając głupich polityków. Co z tego, że państwo zabiera mi np. 80% pensji skoro Bóg daje mi takie możliwości zarobkowania, aby te 20% w pełni mnie satysfakcjonowało?

No i tu przechodzimy do finalnej części mojego wywodu czyli reakcji na społeczne głupoty i ograniczenia. Wszystkim, którzy się denerwują na społeczeństwo, polecam się zastanowić - co wam daje ta złość? Jak myślicie, co taka postawa wam kreuje w życiu? Po co się wkurwiać na ograniczenia, skoro w tym czasie można korzystać z Boskich możliwości i szans? Jeśli się wkurzacie, że społeczeństwo nie daje wam żyć "po waszemu" to może warto przemyśleć ile tych potrzeb jest naprawdę w zgodzie z waszą prawdziwą naturą, a ile pochodzi z ego? Może warto przemyśleć na ile realna jest ta "krzywda", którą robi wam społeczeństwo? Przecież zgodzenie się na pewne ograniczenia, wbrew pozorom nie musi od razu oznaczać braku wolności. Prawdziwa wolność to wolność do wszystkiego co najlepsze, a że to jest już w nas - społeczne ograniczenia nie mogą nam tego odebrać! Społeczne ograniczenia mogą ograniczać tylko wolność do naszych potrzeb, celów i zachcianek z ego, i to właśnie ego się tak wkurza na społeczeństwo, które nam na to nie pozwala. Warto się szczerze zapytać " Czy ja naprawdę muszę to mieć/zrobić? Czy bez tego nie mogę też być szczęśliwy?"

Zaraz ktoś mi powie, że no dobra, ale on przecież ma jeszcze mnóstwo negatywnych programów w pś i jest tak bardzo zależny od społeczeństwa, a tak bardzo mało otwarty na możliwości od Boga, więc w międzyczasie będzie narzekał i walczył ze społeczeństwem. W takim wypadku mogę powiedzieć tylko jedno: przestań zwalać winę za swoje problemy na społeczeństwo, pozwól mu się przejawiać w takiej formie na jaką ma ochotę(niech sobie ludzie żyją jak chcą!) i weź odpowiedzialność za swoje ograniczenia i niedoskonałości. Jak się sobie nasrało negatywnej karmy, to się tak ma. Nie ma co się wypłakiwać, że "jakby politycy byli lepsi czy ludzie bardziej świadomi, to ja miałbym lepiej". Nasyfiłeś sobie, to się musisz pogodzić z tymczasowymi trudnościami i brakami. Zresztą te x lat, które będziesz potrzebował na oczyszczenie intencji cię nie zabije - wobec wieczności to tyle co mrugnięcie okiem, więc cierpliwości...