Tristen
Ja Ci powiem krótko - Ty jesteś po prostu nieświadomy swojej własnej, negatywnej karmy. Powiedz mi - skąd bierzesz pewność, że znasz swoje podświadome intencje? Ja nie mówię, że tu chodzi o takie jak opisałeś w tym poście, ale równie dobrze jakieś inne.
Co z tego, że Ty chcesz spokoju i miłości? Każdy w mniejszym bądź większym stopniu odczuwa taką potrzebę. To nie wyklucza jednoczesnego posiadania sprzecznych z tym dążeń. To, że nie jesteś ich świadomy nie sprawia, że one nie działają - ba, wręcz działają jeszcze silniej wykorzystując Twoją nieświadomość i wypieranie że tego wcale nie ma.
Ja Ci nie chce wmawiać żadnych obciążeń i z tego miejsca to nie ważne czy to jakieś anielskie, ascetyczne czy jakiekolwiek inne sprawy. Sprawa jest bardzo prosta - jak masz gówniane życie to masz gównianą karmę. To jest nieważne czy to kwestia obciążeń związanych z jakąś atlantydą czy z tym, że tatuś nie kochał. Gdzieś tam w Twoim umyśle są problemy. Po prostu je znajdź, cokolwiek by to nie było i to uzdrów. A coś na pewno jest. Nie oszukuj się, że Twój umysł jest zdrowy, a tylko społeczeństwo chore.
A metody rozwojowe działają jak wszystko inne, czyli zgodnie z intencjami - jeżeli nic Ci nie pomaga, to dlatego że nie chcesz tego, co by się wiązało z tym uzdrowieniem. I po Twoich postach widać, czego się boisz - przyznania się do tego, że to Ty sobie tak psujesz życie, a nie społeczeństwo, że to Ty jesteś odpowiedzialny za tyle nieszczęść, które wcześniej zwalałeś na innych. Niby jak miałbyś dojść do przyczyn swoich nieszczęść, skoro z góry odrzucasz właśnie tą prawidłową odpowiedź? Z takim nastawieniem taki regresing nie jest w stanie Ci pomóc.
Aby poznać przyczyny swoich problemów, musisz być gotowy zaakceptować przyjęcie do wiadomości faktów, które mogą stać w całkowitej opozycji z tym co uznawałeś za słuszne i niepodważalne.