Autor Wątek: Struktury społeczne  (Przeczytany 17834 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-13, 15:05:26 »
Tristen

Z tego co piszesz, to by wynikało, że nic tylko uciekać z tego świata. Beznadzieja i nie ma szans..na nic.
Taki bunt, że byle na przekór. To mi się kojarzy z nieuzdrowionym stosunkiem do Boga i białymi aniołami:)

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-13, 14:55:45 »
Bo sie moim zdaniem dostosowali i zaprogramowali swoja podswiadomosc. To jedyna roznica.

To jest podobnie, jak np. z resocjalizacja - dajesz takiemu czlowiekowi do wyboru: albo bedzie dalej siedzial w wiezieniu lub mial ciezkie zycie albo sie dostosuje i bedzie problem z glowy. Wszystko zalezy od tego, jak sie pouklada w swojej podswiadomosci i czy sie przyjmie obecne wzorce postepowania czy nie. To by wyjasnialo, dlaczego de facto wiele z tzw. osob niedostosowanych tak naprawde nie wykazuje jakichkolwiek symptomow szkodliwych dla spoleczenstwa. Oni po prostu nie potrafia przyjac zasad, ktore sa calkowicie niezgodne z ich wlasnymi wzorcami. Ale to nikogo nie interesuje poniewaz swiatem nadal rzadza ludzie o tak niskich wibracjach, ze stanowia owe jednostki niedostosowane jawne zagrozenie dla takowych. Historia potwierdza tylko te argumenty.

Myslisz, ze skad sie wzielo ACTA? Z powietrza? Oni chca zamknac usta tym, ktorzy mowia prawde i sa rozwinieci duchowo! Doskonale zdaja sobie sprawe, ze bierny opor i walka slowem i uswiadamianiem jest o wielokroc skuteczniejsza niz walka zbrojna wiec proboja takim, jak my zatkac usta aby nikt o niczym nie wiedzial i dalej zasowal w kieracie i pracowal dla nich.

Rzadzacy od dawien dawna znaja wszystkie ,,sztuczki" z afirmacjami, praca z podswiadomoscia itp. i dlatego panicznie boja sie, aby inni ludzie nie zaczeli robic tego samego. Wojsko od lat wykorzystuje te techniki.
« Ostatnia zmiana: 2012-02-13, 15:02:48 wysłana przez Tristen »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-13, 14:54:02 »
Tristen
To wyjaśnij jakim cudem takie osoby jak Leszek i wielu innych, którzy już sobie pooczyszczali porządnie pś - potrafią lekko, przyjemnie i bez problemów które opisujesz, żyć w tym samym świecie, w którym Ty twierdzisz że to niemożliwe.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-13, 14:42:30 »
No ja tak nie podchodzę, że nie warto grzebać się w afkach, czy czyścić pś. Robię to od kilku lat i widzę zmiany w sobie, też w otoczeniu, w jakości życia

->A ja do tego glowy nie mam. Po prostu mam juz dosc szukania przyczyny, grzebania sie i tyle.

Wcześniej byłam totalnie od materii odcięta. Teraz jeszcze mam coś takiego, że albo materia, albo duchowość.

->A ja nie. Mozna zyc i bogato materialnie i byc uduchowionym. Kwestia swiadomosci.

Jakby mam jeszcze kłopot ze zrównoważeniem, zharmonizowaniem jednego z drugim w życiu, na co dzień, np idę do pracy, a tam relacje z ludźmi nie bardzo, albo praca mnie nudzi, jest męcząca.

->Nic dzwiengo, skoro przytlaczajaca wiekszosc osob jest na tak niskim poziomie rozwoju. Wystarczy popatrzec na zainteresowania ludzi, na zawody ktore daja im spelnienie. Syf i tyle.

Siedzę dużo w tym w ciągu dnia, więc zaniżają mi się wibracje, dostrajam się by jakoś sobie tam radzić, odnaleźć się, co jest w sumie w sprzeczności do rozwoju i radości życia.

->No i na tym polega strategia tych, ktorzy tym swiatem celowo manipuluja - stworzyc tak niedogone warunki dla wyzej rozwinietych aby doslownie pozbawic ich nadzieji na lepsze jutro. Bardzo praktyczne.

Ostatnio mnie frustracja dopadła, że mam za mało kasy na wszystko co bym chciała i poczułam właśnie niemoc w materii. Ale tak się stało dlatego, że bardziej się otworzyłam na przyjemność, zachciało mi się ją odczuwać, spełniać swoje marzenia, robić różne przyjemne rzeczy, więc nagle zaczęłam potrzebować do tego pieniędzy:) To jest kolejny aspekt. Wcześniej było zamknięcie na przyjemności, nie pozwalanie sobie.

->Mozliwe. Ja od zawsze mialem ochoty na przyjemnosci i od zawsze bylem za to temperowany, ze one sa zle, ze trzeba ciezko pracowac zamiast cieszyc sie nimi itp. A niech se pracuja nawet po 24/h, to ich problem nie moj. Ja juz dawno zaczalem omijac prawo i przepisy po to aby miec pieniadze i moc pozwalac sobie na przyjemnosci.

Chcę działać bardziej w materii to wychodzą nowe pokłady wzorców. To normalka:) Do uzdrowienia i do przodu.

->Ja bym dodal, ze wychodza wciaz nowe ograniczenia stawiane przez osoby, ktore po pierwsze nie rozumieja Ciebie i Twoich potrzeb, po drugie celowo to robia. Dlaczego-nietrudno sie domyslic.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-13, 14:34:58 »
Tristen

No ja kiedyś też sobie posiedziałam w astralu jako super miszcz:) Fajnie było nawet, miałam tylu wyznawców. Do czasu, aż mnie ściągnęło w materię. Poczułam przymus/chęć zejścia, bo coś moja pś jeszcze tam chciała:) A byłam taaakim oświeconym mistrzem;D

No ja tak nie podchodzę, że nie warto grzebać się w afkach, czy czyścić pś. Robię to od kilku lat i widzę zmiany w sobie, też w otoczeniu, w jakości życia. Wcześniej byłam totalnie od materii odcięta. Teraz jeszcze mam coś takiego, że albo materia, albo duchowość. Jakby mam jeszcze kłopot ze zrównoważeniem, zharmonizowaniem jednego z drugim w życiu, na co dzień, np idę do pracy, a tam relacje z ludźmi nie bardzo, albo praca mnie nudzi, jest męcząca. Siedzę dużo w tym w ciągu dnia, więc zaniżają mi się wibracje, dostrajam się by jakoś sobie tam radzić, odnaleźć się, co jest w sumie w sprzeczności do rozwoju i radości życia.
Ostatnio mnie frustracja dopadła, że mam za mało kasy na wszystko co bym chciała i poczułam właśnie niemoc w materii. Ale tak się stało dlatego, że bardziej się otworzyłam na przyjemność, zachciało mi się ją odczuwać, spełniać swoje marzenia, robić różne przyjemne rzeczy, więc nagle zaczęłam potrzebować do tego pieniędzy:) To jest kolejny aspekt. Wcześniej było zamknięcie na przyjemności, nie pozwalanie sobie.
Chcę działać bardziej w materii to wychodzą nowe pokłady wzorców. To normalka:) Do uzdrowienia i do przodu.

Tristen to ze Cię nic nie interesuje to może być zamkniecię właśnie na materię, na przyjemności z materii. Odcięcie wręcz siebie od materii. Może to było potrzebne, by móc siedzieć sobie w jakiś astralach wyższych. Mi nic nie sprawiało przyjemności, nic mnie nie ciekawiło, wszystko nudne, bez sensowne, cała materia bez sensu i ja tutaj...przeciez chodzi o to by się do niej nie przywiązywać, nie ugruntowywać i wracać. To tez lęki przed przyjemnoscią właśnie i zakorzenieniem się tutaj:)
Takie"duchowe".

Aaa i to, że Cię coś nie interesuje to nie znaczy jeszcze, że nie masz talentów:D Możesz być na nie zamknięty.
« Ostatnia zmiana: 2012-02-13, 14:40:20 wysłana przez Laka »

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-13, 14:26:10 »
,,Zawsze można znaleźć coś dla siebie, znaleźć swoją ścieżkę i podzielić się nią ze światem. Sądzę, iż to lepsze ukierunkowanie energi niż bunt i skupianie uwagi na tym, jak jest źle. Można się koncentrować na rozwijaniu swojego potencjału, stworzyć geekowo-ekologiczną komunę i takie tam ;}"

Ale ja naprawde nie dostrzegam absolutnie nic interesujacego w terazniejszosci. Nie interesuje mnie zadna dziedzina i mam tak od dziecka.

A checi do zmian nie mam z jednego prostego powodu - to nie ja jestem poobciazany checia zabijania, materializmu i rywalizacji i robienia czegos nawet za cene niszczenia czegos innego. I nie zamierzam partycypowac w tym chorym spoleczenstwie tylko dlatego, ze jestem mniejszoscia w swoich pogladach.

I tej cywiliziacji nie da sie pomoc-wiekszosc ludzi ma tak nawalone we lbie ze chocbys przywolal wszystkie anioly i wszystkich swietych, to i tak oni nic nie rozumieja. Wiec mam ich naprawde gdzies w tym sensie, ze jak chca dalej sie zabijac to prosze bardzo ale niech pamietaja ze sa jeszcze osoby, ktore chca czegos innego. Ja wierzysz, ze mozna to spoleczenstwo uzdrowic to zycze powodzenia, wypada chyba odreagowac jakas misje.
« Ostatnia zmiana: 2012-02-13, 14:34:20 wysłana przez Tristen »

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-13, 14:23:05 »
"Z ta cywilizacja i niechecia do niej to u mnie jest tak, ze j gdzies w sobie nosze wspomnienia swiata, gdzie ludzie i cywilizacja zyla w calkowitej harmonii z natura, i ogolnie gdzie spoleczenstwo stalo na bardzo wysokim stopniu rozwoju duchowego a tutaj na Ziemi nie mam tego."

Mam podobnie :) Byłam bardzo podobna do Ciebie swego czasu, a teraz dochodzę do wniosku, że ta cywilizacja wygląda tak, a nie inaczej też dlatego, że osoby takie, jak my mają wszystko w dupie a społeczeństwo traktują, jako guz u nogi ;) <albo trochę wyżej ;P> Prawda jest taka, żeby nie cywilizacja <stworzona właśnie przez ów społeczeństwo> to mieszkalibyśmy w jakiniach i jedlibyśmy banany ;)) Zawsze można znaleźć coś dla siebie, znaleźć swoją ścieżkę i podzielić się nią ze światem. Sądzę, iż to lepsze ukierunkowanie energi niż bunt i skupianie uwagi na tym, jak jest źle. Można się koncentrować na rozwijaniu swojego potencjału, stworzyć geekowo-ekologiczną komunę i takie tam ;}


,,Dużo czasu spędziłem wśród ludzi którzy marzyli o "zmianie świata" i "systemu" na duchowy, opierający się na godności ludzkiej itp. Niestety z moich obserwacji, prawie wszyscy z nich w kwestii prosperity byli w dupie ciemnej, a projekty edukacji śwata na temat idealnego systemu były finansowane przez średnio-dobrze prosperujących ludzi którzy dorobili się na zasadach sprzecznych z owym idealnym systemem ;)"

Oj tam oj tam, Ananda Marga to nie przykład ludzi z dobrym prosperity ;D Myślę, że z czystymi intencjami da się zmienić coś na lepsze, ale najpierw trzeba zacząć od siebie :)

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-13, 14:17:26 »
Trafne w przytlaczajacej czesci, Laka :).

Tylko widzisz-ja nie chce siedziec latami i pisac jakis afirmacji czy w ogole ciagle grzebac sie w duchowosci. Ja w koncu chce zyc w takiej materii, gdzie bedzie mi dobrze. Bo tu na Ziemi dobrze mi nie jest.

Te inklinacje do rozwalania swiata tez mialem i tez zrozumialem, ze to nic nie da. No bo co-to tak, jakby pijakowi na sile zabierac butelke z wodka. A on i tak zaraz znajdzie nastepna. I tak w kolko. To samo z ludzmi-jak wiekszosc chce sie nawzajem krzywdzic, to ty nic tu nie poradzisz. I tez dopada mnie ta bezradnosc.

To jak tu funkcjonowac w takim razie, skoro mam o wiele wyzszy stopien swiadomosci? Gdzie szukac miejsca dla siebie, zeby i nie rezygnowac ze zwyklych ziemskich przyjemnosci i nie powtarzac wzorcow ascetycznych i opdadania a jednoczesnie nie wlazic na powrot w ten caly syf, niekorzystne energie bijace od innych ludzi, miejsc itp.?

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-13, 14:10:37 »
Tristen

Chyba mam z Tobą jakąś karmę, w tematach o których piszesz, albo podobną pocprostu.
Nie bardzo mnie interesowało co pisałeś od paru dni w niektórych wątkach, np tym tutaj.
Dopiero teraz zaczęłam czytać ten obecny. A zaczęłam po tym jak wróciłam z mojego wydziału i czuje nagłe wkurzenie na materię,na ludzi, na struktury, społeczeństwo, ten niedoskonały świat.
Zaczęłam robić sobie EFT bo mnie naszły różne emocje. W trakcie opukiwania tematu poczułam nawet, że mam ochotę to wszystko rozwalić- destrukcja. Bo taki syf i chaos. Bo ja nie chce takiego świata. Nie chce czytać kruczków prawnych, kombinować, śledzić, podejrzewać wszystkich wokoło, bo odbiera mi to wolność i radość życia, zaniża wibracje, a jak nie będę tego robić to i tak ktoś wykorzysta moją niewiedzę, w coś wkręci itd.
Skojarzyłam też, że już kiedyś miałam misję rozwalania struktur, świata, tworzenia nowego lepszego porządku.
Teraz już czuje tylko niemoc i bezradność. Że inni mogą wszystko i ja muszę im na wszystko pozwalać, bo mają tą cholerną wolną wolę, którą trzeba szanować. A co ze mną w takiej sytuacji? Też mam wolną wolę i co? No właśnie nic, jakby nie było dla mnie tu fajnego miejsca na ziemi...bo wszędzie syf wokoło.

Po tych opukiwaniach wchodzę na forum i czytam Twoje posty:)
Moja skojarzenie na Twój temat, że albo jesteś aniołkiem, albo elfem, albo jedno pomieszane z drugim:)
Drugie skojarzenie- jakiś mistrz duchowy, z nieuzdrowionym stosunkiem do materii, który dłuuuuugo siedział w astralu i się nie wcielał. Albo spadłeś właśnie z astralnej Atlantydy, w której też się zasiedziałeś;)
To moje luźne skojarzenia, nie wiem na ile trafne.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-13, 13:58:29 »
Ja niestety nie zauwazam doslownie niczego, co by mnie w tej rzeczywistosci interesowalo. Nic! Wszystko-dzisiejsza kultura, muzyka, edukacja, doslownie wszystko wywoluje u mnie niechec i zapomnij o tym, ze sie dostosuje. Nie widze takiej mozliwosci. Po prostu ja nie chc e byc taki jacy sa inni i dopasowac sie do wymogow wiekszosci.

,,Dużo czasu spędziłem wśród ludzi którzy marzyli o "zmianie świata" i "systemu" na duchowy, opierający się na godności ludzkiej itp. Niestety z moich obserwacji, prawie wszyscy z nich w kwestii prosperity byli w dupie ciemnej, a projekty edukacji śwata na temat idealnego systemu były finansowane przez średnio-dobrze prosperujących ludzi którzy dorobili się na zasadach sprzecznych z owym idealnym systemem ;)"

To wymien prosze owych kilku, abym mogl zobaczyc ze sie myle.
« Ostatnia zmiana: 2012-02-13, 14:03:40 wysłana przez Tristen »

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-13, 13:42:22 »
Tristen,
Wszystko co jest, jest właściwe. Nie jest idealne, bo idealność to rzecz względna i każdy ma swoją. Nawet idealne światy rozwojowców są różne ;)

Dużo czasu spędziłem wśród ludzi którzy marzyli o "zmianie świata" i "systemu" na duchowy, opierający się na godności ludzkiej itp. Niestety z moich obserwacji, prawie wszyscy z nich w kwestii prosperity byli w dupie ciemnej, a projekty edukacji śwata na temat idealnego systemu były finansowane przez średnio-dobrze prosperujących ludzi którzy dorobili się na zasadach sprzecznych z owym idealnym systemem ;)

Wniosek z tego taki, że jak się chce mieć głowę w chmurach to warto do tego mieć również nogi na ziemi. Nader często marzenia o stworzeniu idealnego społeczeństwa to tylko przykrywka dla własnej nieporadności.

A świat jest naprawdę bogaty i różnorodny, i nawet teraz można sobie znaleźć miejsce gdzie się można realizować. Jeśli się chce :>

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-13, 13:03:00 »
Ja to z tym oczyszczaniem sie z Aniokowych obciazen to widze tak, ze i owszem - po drodze wywala kupe syfow i z ktorych mozna rzeczywiscie sie oczyscic ale jednoczesnie programuje sie swoja podswiadomosc na to, ze ta rzeczywistosc w ktorej sie zyje jest wlasnie ta wlasciwa, porzadana.

A tu nagle myk bo nasza dusza nagle zaczyna mowic: ,,nie, tutaj cos nie gra, jak mozna zyc w takich warukach, godzic sie na takie a nie inne zasady". Przeciez dusza swoja madrosc ma i im bardziej oczyszczona, tym bardziej czyste intencje w stosunku do rzeczywistosci.

I teraz powstaje problem, bo ja np. zauwazam, ze duzo osob tutaj kroczy wlasnie po takiej sciezce, ale popelnia jednoczesnie cos, co ja nazwalbym rozdwojeniem w swojej postawie. Bo z jednej strony oczyszczajac sie, zapodaje swojej podswiadomosci, ze wszystko jest ok  z tym swiatem, gdzie sie teraz zyje, ale w innym miejscu ta sama osoba pisze, ze te a te rzeczy sa jednak niekorzystne.

To ja sie pytam - rzezywistosc w koncu jest ok czy nie jest ok. No sa jeszcze subiektywne odczucia i to one w bardzo duzej mierze decyduja o jej odbieraniu ale generalnie to moze wlasnie dlatego zawsze odrzucalo mnie od afirmacji typu ,,Ja....czuje sie spelniony w rzeczywistosci tu i teraz", bo im mocniej to pakowalem do swoje glowy, tym mocniej z mojej duszy wydobywal sie glos, ze jednak to nie jest prawda.

Poza tym, czy gdyby ta rzeczywistosc byla naprawde taka idealna, to czy ludzie chcieli by w niej zmian? Nie sadze, a jednak wiekszosc z nas ich pragnie. Wiec cos musi byc na rzeczy...

Bez zmian nasza cywilizacja stalaby w miejscu! Dlatego ciagle bede uparcie sie upieral, ze to co mowie, jest prawda i jednoczesnie nie jest obciazeniem.
« Ostatnia zmiana: 2012-02-13, 13:07:16 wysłana przez Tristen »

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-13, 12:31:02 »
Clint - mnie wlasnie dosc mocno irytuje tutaj to, ze wszystko co zwiazane z niezdrowym stosunkiem do rzeczywistosci pakuje sie do jednego worka zwanego Anioly. Problem jest taki, ze poza Aniolami istnieje naprawde wiele roznych linii ewolucyjnych i im bardziej czytam o  Aniolach, tym mniej widze z nimi wspolnego.

Ezystowac poza planem fizycznym mozna przez bardzo dlugi czas i to niekoniecznie w astralu i niekoniecznie pobierajac od kogos energie. Dusze moga ponadto inkarnowac sie na innych planetach/cywilizacjach i generalnie im starsza dusza, tym mniejsze parcie na wcielanie sie (bo po co robic cos, co sie juz robilo).

Co do kwestii obciazen na pewno jakies sa ale narazie nie dotarlem do tego jakie. Co zas do warunkow panujacych teraz, to odnosze takie wrazenie ze nasza cywilizacja - ujmujac rzecz globalnie - bardzo myli sie co do swojego podejscia do zycia i stad to moje niedopasowanie. Wiem, bo wyczuwam ze zylem w o wiele bardziej rozwinietych spolecznosciach, gdzie panowaly calkowicie inne warunki.

Poza tym intencja uciekania od wchodzenia w relacje z materia moze miec bardzo konkrenty powod - dusza nie chce budowac kolejnych wiezi karmicznych, i to mogloby sie zgadzac, ze jestem tylko dlatego, ze cos wiaze mnie z kims lub jakas rzecza/sprawa wlasnie z powodu karmy. Inaczej albo bym sie nie wcialal albo zyl zupelnie gdzie indziej.
« Ostatnia zmiana: 2012-02-13, 12:40:22 wysłana przez Tristen »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-13, 12:20:13 »
Z tego co wiem, to wcielanie jest zazwyczaj po jakimś roku z hakiem - a żeby przedłużyć ten okres musiałbyś siedzieć w astralu i czerpać jakoś energię od żywych istot np. przez opętania.

Pamiętasz najbardziej te stare czasy dlatego, ze Twoją pś jest do nich najbardziej przywiązana i częściowo tkwi w nich żyjąc przeszłością pomimo upływu tak długiego czasu. W poprzednich wcieleniach pewnie też się męczyłeś z teraźniejszością i tęskniłeś za tą przeszłością dlatego nieszczególnie ci się wyryły w pamięci.

W każdym razie patrzysz na problem ze złej strony - kombinujesz jakby się tu uwolnić od tego społeczeństwa i uzyskać tą swoją wizje wolności, bo Cię do tego ciągnie. Rzecz w tym, że to iż postrzegasz to wszystko w ten sposób jest wynikiem Twoich obciążeń, zawężonej świadomości a nie Twoimi naturalnymi potrzebami! Masz mocno nieuzdrowiony stosunek do materii i życia w niej. Zszedłeś, a właściwie upadłeś w materię zapewne jak większość aniołków w taki sposób że dorobiłeś się ciężkich traum, a potem uczyłeś się na temat materii od takich osobników że szkoda gadać. Zresztą wszystko masz opisane w artykułach. Pracuj nad oczyszczaniem intencji i trzeźwym postrzeganiem materii, ludzi, możliwości życia tutaj. Wiem o czym mówię, bo byłem w identycznej sytuacji :)

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-13, 12:07:25 »
Moze i mogloby ale czemu nie widze siebie w zadnym kraju?

Ja mam cos takiego, ze za nic w swiecie nie potrafie dzialac w grupie. Przebywanie dluzej wsrod innych osob sprawia mi meke. Nie rozumiem, jak mozna mieszkac w jednym mieszkaniu z kims jeszcze i ciagle zwazac na to, aby nie przeszkadzac tej drugiej osobie. Przeciez to istna meka ciagle uwazac, ze muzyka za glosno, ze swiatlo gdzies zapalone, ze ktos lazi a ty chcesz spac. Kto w ogole wymyslil mieszkania w blokach? Powinni tego zabronic :). To samo z praca - jak mozna w ogole pracowac razem, dostososowywac sie do tempa, do wymogow.

Ja chcialbym byc calkowicie wolny, tak jak sa wolni ludzie z olbrzymimi spadkami i po prostu zajmowac sie wylacznie tym, co akurat mnie interesuje. W ogole u mnie nie ma checi uczestniczenia w czymkolwiek, w byciu czescia czegos. Kazda proba zaszeregowania mnie do jakis struktur powoduje u mnie olbrzymi bol, bunt i poczucie zabierania mi wolnosci.

Kiedys myslalem, ze Zachod jest takim miejscem ale kiedy tam pojechalem, okazalo sie ze to mit. Tam ludzie zyja podobnie jak my, jest wszechogarniajaca konsumpcja i ped zycia w dazeniu do pozycji, hierarchii itp.

W ogole nie wiem, po co mam placic jakies podatki, skoro ja z tych rzeczy w ogole nie korzystam. Mnie nie sa potrzebne jakies telewizje, mistrzostwa w Euro, super szybkie autostrady, wielkie sklepy...w ogole nie potrafie pojac, skad u mnie to niedopasowanie. Nie ma we mnie zadnej nienawisci do ludzi, ze robie to im na zlosc, mszcze sie za cos. Zupelnie na odwrot - brak zrozumenia. Dziwie sie, ze ludzie tak lakna wciaz materializmu, ze przypisuja rzeczom materialnym taka cene zamiast zyc spokojnie. To samo z przyrostem naturalnym - wrecz odczuwam, ze ludzie chca miec dzieci wylacznie dla podniesienia swojego mniemania, ze to spelnianie osobistych zachcianek, jakas forma rekompensaty a nie prawdziwa milosc do nich. Po co tyle ludzi na Ziemi jakby nie bylo zbyt wielu jeszcze. Wszedzie sa ludzie, nawet juz w Bieszczadach czy innych odstepach jest ich pelno. Mieszkanie w miescie meczy mnie - ciagly tlok, tempo, zgielk, brud, inne syfy.

Wiem, ze Wam moze sie moja postawa wydawac skrajnie egoistyczna - ze ja ciagle czegos chce, ale nie daje nic w zamian. Problem w tym, ze ja w ogole nie czuje jakiejs wiezi z tym, co daje spoleczenstwo. Moglbym na palcach jednej reki wyliczyc to, za co jestem wdzieczny innym ludziom. Inne rzeczy sa mi calkowicie obojetne.

Co do tego wcielenia sie po nacpaniu ja mam inna teorie - ja od bardzo dawna sie w ogole nie wcielalem i jst to chyba moje pierwsze lub drugie wcielenie (bo czuje zwiazek z Ameryka konca lat 60-tych jakis) z rzedu w tym okresie. U mnie poczucie przynaleznosci do swiata konczy sie gdzies na poczatku ery chrzescijanstwa, potem w ogole czarna dziura, zero fascynacji kultura, historia itp. Pamietam ze dla mnie wrecz meka bylo uczenie sie o sredniowieczu czy epokach pokrewnych bo tam nie czulem niczeo interesujacego, zero wspomnien, odczuc. Przerazal mnie tylko w tym stan cywilizacji wtedy, pelno zabobonow, wszechobecna wladza Kosciola, jakies wojny. Syf i tyle.

Ja odnosze wrazenie, ze jestem bardzo stara dusza, ktora wiekszosc swoich wcielen miala jeszcze przed tzw. znanymi cywilizacjami bo niby skad te wspomnienia, ktore dokladnie pasuja do opisow Lemurii czy Atlantydy czy glebokiej starozytnosci?
« Ostatnia zmiana: 2012-02-13, 12:12:59 wysłana przez Tristen »