Jak kiedys sprobowalem wino, to malo nie padlem, i pierwsze co pomyslalem to:
"o kurcze to im smakuje!? chorzy czy co... idioci"

Wino i kiełbasa - to mnie wręcz rozbawiają. Wydaje sie byc jakas abstrakcją, taką jak sztuczna czekolada, ze słodzikiem w herbacie, a później cukierkiem z gumy

Kiedy brat mnie odwiedzil, zapamietalem pewna rozmowe. Opowiadal swojej dziewczynie, ze tutaj ciasta, czy wypieki, napoje, sa po prostu slodkie, ale na takim odpowiednim poziomie, a nie przeslodzone że aż mdli

Mam podobne odczucia do plastiku, co do mięsa. Cenię jakość.
Po uzdrowieniu tematu nieprzytomnosci, sprobujcie kiedys uslyszec argumenty za tym, po co macie sie napic. W moim przypadku uslyszalem, ze warto sie naje..ć bo jest piękna zwała, lub "o tak, po prostu, nachlać się, aby było milo"!

Laka,
Ta owa harmonia wydarza sie dlatego, poniewaz zmienia im sie aura po wypiciu alko.
Uzyskują namiastkę tego, co dla wielu ludzi zajmujacych się praca z energia, aurą, swoim ciałem jest naturalne wręcz

To samo z Euro 2012. Jeśli drużyna nie gra pieknie, to jedyna radość z oglądania meczu bierze sie stąd, że pół stadionu napina swoje ciało, oczekuje, spina się .. do momentu aż piłka wpadnie do bramku. Następuje upragnione rozluźnienie mięsni, i uwarunkowana radość.
Gorzej, jesli ludziom się uroi, ze tylko mozna miec bliskie, przyjacielskie relacje po 1 butelce na głowe. Efekt - wspaniały dobrobyt krajów słowiańskich.

A zatrważający jest fakt, że wiekszosc studentow psychologii chleje na potęge, nie róźniąc się od statystycznego Polaka ani na jotę, a potem ma czelność wyrażać opinie na temat, którego kompletnie nie pojmują, podczas gdy czują się tak kompetentni jak sam papież w sprawach religii. Bo co może powiedzieć psycholog, który nie przeżywał naturalnej radości, do osoby, która ma problem z depresją? " Co czujesz? Będzie lepiej. Och, a może się napij?". Z tego powodu konieczność dokształcania wieloletniego psychologów czasem ma sens.
To teoria musi się uczyć od doświadczenia, a nie być pouczaną
