Autor Wątek: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?  (Przeczytany 7790 razy)

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-04, 14:49:57 »
Tristen
Przekonanie, że źródło Twoich problemów jest gdzieś tam na zewnątrz to tylko pozory. Na zewnątrz są tylko skutki problemów, które źródło mają gdzieś w Twoim wnętrzu.

->Jak najbardziej sie zgadzam.

Też byłem kiedyś odrzucany i wyśmiewany za swoją inność, niedostosowanie do społecznych standardów. Obecnie odstaje jeszcze bardziej od tego całego popieprzenia, a mimo to nie jestem już tak traktowany przez innych. Wystarczyło popracować nad swoim wnętrzem, a ludzie z otoczenia się dostosowali do tego. Nie tylko nie zmieniłem kraju, ale z konieczności nawet przebywałem wśród tych samych ludzi(znajomi z uczelni) - ich podejście do mnie zmieniało się równocześnie z tym jak się zmieniało moje podejście do mnie samego.

->A co byc sugerowal zmienic u mnie?

Mógłbyś uciec na drugi koniec świata, ale i tak byś trafiał na podobne zachowania w relacjach z innymi, dopóki byś tego nie uzdrowił.

->A tutaj juz bym mogl polemizowac bo jesli zrodlem problemow jest nieakceptacja ze strony spoleczenstwa ze wgledu na jego specyficzne normy, charakterystyczne np. dla danego kregu kulturowego to w innym miejscu mozna czus sie lepiej wtedy bo to dziala podobnie jak na zasadzie, ze jesli np. w jakiejs pracy ni czujemy sie dobrze np. ze wgledu na atmosfere moza szukac innej aby polepszyc sobie warunki.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-04, 14:01:20 »
A czy ja powiedzialem, ze pragne wylacznie uciech fizycznych? Chyba nie :)

A nie czuje, abym omijal serce. Ale wiem, co czujesz Ty - zauwazasz brak milosci do innych ludzi. Zgoda. Powiedz mi tylko, jak mam kochac ludzi ktorzy ciagle w taki czy inny sposob mnie rania i ciagle przypominaja ze jestem inny? Troche bledne kolo i na pewno nie bede tym, ktory ukorzy sie pierwszy (bo nie chce aby sie zarowno korzyl ktos przede mna ani ja przed kims). Fajnie by bylo jakby ludzie starali sie zrozumiec takich jak ja. Niestety, nie widze tego wiec nie dziw sie ze chowam sie z miloscia do osob postronnych.

Hawa

  • Wiadomości: 31
  • Płeć: Kobieta
  • Ewa Gorecka
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-04, 13:53:31 »
@Tristen -  Dorastanie nie wiaze sie tylko z potrzebami czy uciechami ,,fizycznymi,,.
Energetycznie zatrzymales sie na poziomie splotu slonecznego.I tu jest ,,blokada, by przejsc do ,,czakry serca,,. Omijasz ja ogromniastym lukiem,kombinujesz. A kombinujesz BO!? 

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-04, 13:22:25 »
Dlatego możesz "płoszyć" ludzi i płeć przeciwną w szczególności, bo możesz stwarzać wrażenie, przez swoje postawy "anty-", iż relacja z Tobą to będą z Twojej strony ciągłe "Nie (bo nie)", a "dobrze" będzie tylko wtedy, kiedy będzie się spełniać Twoje wyobrażenia i Twoje potrzeby. To odstrasza. Być może jednak jest to tylko takie wrażenie, a realnie potrafiłbyś być otwarty również na poznanie drugiej strony, jej potrzeb, marzeń i wyobrażeń i wspólne urealnianie ich w życiu :-)

-. O! Tu swietnie mi poruszylas sfere, o ktorej zapomnialem powiedziec. Ja wychowalem sie (poprzez podworko, a po trochu i przez ojca) w klimatach jeszcze mocno kontestacyjnych, hipisowskich i punkowych i nasiaklem tym buntem wobec wladzy, norm spolecznych itp. Dlatego tez na podworku czulem sie super, a wszkole, gdzie rowiesnicy w wiekszosci byli inni, niekoniecznie (i co powodowalo konflikty).

Do dzis dnia mam w sobie ten bunt ale wydaje mi sie, ze potrafie go mocno uzasadnic, mowiac dokladnie co mi sie nie podoba i przeciwko czemu sie buntuje. I to mnie wyroznia sposrod innych, bo wiekszosc woli siedziec cicho, dostosowac sie aby miec swiety spokoj.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-04, 13:16:53 »
Tristen "robic zawodowo tego, co chce " - a co chcesz robić zawodowo, tak właściwie?

->Zajmowac sie muzyka. Siedze ostro w starych kilmatach i albo prowadzic sklep z plytami i akcesoriami albo w ogole dzialac cos przy muzyce (cos  zwiazanego z zespolami, jezdzeniem w trasy etc.). Problem jest taki, ze po pierwsze rynek jest juz srasznie nasycony, po drugie mlodzi ludzie wola sobie sciagac za darmo mp3 zamiast inwestowac w oryginalna plyte (nie mowiac juz o ludziach ktorzy zbieraja drogie wydania, sa kolekcjonerami). Po trzecie brak pieniedzy u wielu osob na to u nas. Suma sumarom - ciezko u nas z takiego zawodu wyzyc. No i muzyka sie juz dzis zmienila - dzis wiekszosc ludzi slucha czy lubi to, co jest na topie (taka konumcpyjna papka, gonienie za moda).

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-04, 13:14:04 »
,,Tristen 1. wg mnie postawa "należy mi się" musi mieć realne podstawy; samo wyobrażenie i poczucie "należy mi się" bez jednoczesnych konkretnych i realnych działań urealniających tę postawę jest wg mnie skazana na niepowodzenie lub frustrację. Choć jeśli ktoś jednocześnie ma w pełni zdrowe poczucie własnej wartości - to potrafi zrobić wiele, nawet wcześniej danej rzeczy nie znając czy nie ucząc się z wyprzedzeniem, tylko na bieżąco. Wtedy podstawą jest zdrowa samoocena. Bez działań jednak też nie przyniesie upragnionych skutków."

->Tak, chodzilo mi o zdrowe podejscie, nie o narzucanie sie i wymaganie, aby to inni tylko cos dawali od siebie dla mnie.

,,Wcześniej sam się przyznałeś, ze nie chce Ci się działać, wolisz się zaszyć i czytać książki; że reagujesz chorobliwie na jakiekolwiek zasady współżycia (czyli - nie zjem z rodziną posiłku, bo nie! nie będę się do niczego i nikogo przystosowywał! nie będę akceptował potrzeb innych, moje potrzeby są najważniejsze! - tak to przynajmniej zapamiętałam z tego, co czytałam w wątku na "Cudzie".) Negowanie wszystkiego dookoła, każdego kompromisu, każdej zasady (nawet wspólnie ustalonej, nie społecznej) nie jest w pełni zdrowe moim zdaniem. Dla mnie wygląda to tak, jakby wypływało to z lęku, że jak się na coś zgodzisz, to stracisz np.: własną wyjątkowość, to, co odróżnia Cie od innych i pozwala Ci myśleć o samym sobie, jako kimś unikalnym."

->Zgadza sie, ale u mnie ta zamknietosc wynika wlasnie z tego, ze nie zaznalem tej akceptacji i ucieklem w swoj swiat. No i naprawde nie umiem zakceptowac tych zasad, ktore sa naokolo. Dusze sie wsrod nich. I dobrze pojmujesz to, ze jak sie dostosuje to strace swoja wyjatkowosc, bo rzeczywiscie ja lubie bardzo wyrzac sie nie tylko poprzez tym, kim jestem wew wnetrzu ale rowniez poprzez zachowanie, ubior itp. Mam potrzebe duzej ekrpesji zewnetrznej a u nas spoleczenstwo jest bardzo skonsolidowane, zbite. Malo miejsca na roznosc.

,,2. w wątku seks przyznałeś, że głównie chciałbyś seksu od kobiety, z którą jesteś - i nawet jak dziewczyna będzie naprawdę lubić seks i będzie otwarta, to żeby stworzyć dobrą bliską relację potrzebne jest coś więcej (samo uwielbienie i otwartość w seksie wystarczą tylko do stworzenia mniej lub bardziej przelotnej relacji seksualnej).
Dlatego możesz "płoszyć" ludzi i płeć przeciwną w szczególności, bo możesz stwarzać wrażenie, przez swoje postawy "anty-", iż relacja z Tobą to będą z Twojej strony ciągłe "Nie (bo nie)", a "dobrze" będzie tylko wtedy, kiedy będzie się spełniać Twoje wyobrażenia i Twoje potrzeby. To odstrasza. Być może jednak jest to tylko takie wrażenie, a realnie potrafiłbyś być otwarty również na poznanie drugiej strony, jej potrzeb, marzeń i wyobrażeń i wspólne urealnianie ich w życiu :-) Tego Ci życzę. Wrażenia jednak i emanowania czymś takim warto się jednak pozbyć ;)"

-Nie :) Napisalem, ze chcialbym udanego wspolzycia ale nie to, ze seks jest dla mnie najwaznieszy. Jest wazny ale przede wszystkim prane ciepla i zrozumienia od drugiej osoby. A rzeczywscie te postawy antyspoleczne plosza ludzi ode mnie ale tak jak mowie - ja nie potrafie sie do nich dostosowac i cicho siedziec. Po prostu nie potrafie tak. I dlatego jest mi tu zle bo nie spotykam osob z podobnym nastawieniem, brakuje mi dzis wsrod ludzi jakiegos zbuntowania, niezgadzania sie na to co nas otacza a z tego, co obserwuje przytlaczajaca wiekszosc godzi sie na te warunk, ktore sa. Taka chora pokora wedlug mnie, brak checi zmiany, jakis ukryty strach ze jak sie zbuntuje to dostane po lbie i skoncze pod mostem. Ja nie umiem z takimi ludzmi znalezc kontaktu wspolnego.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-04, 12:53:23 »
Tristen
Przekonanie, że źródło Twoich problemów jest gdzieś tam na zewnątrz to tylko pozory. Na zewnątrz są tylko skutki problemów, które źródło mają gdzieś w Twoim wnętrzu.

Też byłem kiedyś odrzucany i wyśmiewany za swoją inność, niedostosowanie do społecznych standardów. Obecnie odstaje jeszcze bardziej od tego całego popieprzenia, a mimo to nie jestem już tak traktowany przez innych. Wystarczyło popracować nad swoim wnętrzem, a ludzie z otoczenia się dostosowali do tego. Nie tylko nie zmieniłem kraju, ale z konieczności nawet przebywałem wśród tych samych ludzi(znajomi z uczelni) - ich podejście do mnie zmieniało się równocześnie z tym jak się zmieniało moje podejście do mnie samego.

Mógłbyś uciec na drugi koniec świata, ale i tak byś trafiał na podobne zachowania w relacjach z innymi, dopóki byś tego nie uzdrowił.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-02-04, 12:49:43 »
Tristen "robic zawodowo tego, co chce " - a co chcesz robić zawodowo, tak właściwie?





hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-02-04, 12:48:23 »
Tristen 1. wg mnie postawa "należy mi się" musi mieć realne podstawy; samo wyobrażenie i poczucie "należy mi się" bez jednoczesnych konkretnych i realnych działań urealniających tę postawę jest wg mnie skazana na niepowodzenie lub frustrację. Choć jeśli ktoś jednocześnie ma w pełni zdrowe poczucie własnej wartości - to potrafi zrobić wiele, nawet wcześniej danej rzeczy nie znając czy nie ucząc się z wyprzedzeniem, tylko na bieżąco. Wtedy podstawą jest zdrowa samoocena. Bez działań jednak też nie przyniesie upragnionych skutków.

Wcześniej sam się przyznałeś, ze nie chce Ci się działać, wolisz się zaszyć i czytać książki; że reagujesz chorobliwie na jakiekolwiek zasady współżycia (czyli - nie zjem z rodziną posiłku, bo nie! nie będę się do niczego i nikogo przystosowywał! nie będę akceptował potrzeb innych, moje potrzeby są najważniejsze! - tak to przynajmniej zapamiętałam z tego, co czytałam w wątku na "Cudzie".) Negowanie wszystkiego dookoła, każdego kompromisu, każdej zasady (nawet wspólnie ustalonej, nie społecznej) nie jest w pełni zdrowe moim zdaniem. Dla mnie wygląda to tak, jakby wypływało to z lęku, że jak się na coś zgodzisz, to stracisz np.: własną wyjątkowość, to, co odróżnia Cie od innych i pozwala Ci myśleć o samym sobie, jako kimś unikalnym.

To jest moje wrażenie, otwarta jednak jestem z twojej strony na argumenty, jeśli jest nieprawdziwe ;)

2. w wątku seks przyznałeś, że głównie chciałbyś seksu od kobiety, z którą jesteś - i nawet jak dziewczyna będzie naprawdę lubić seks i będzie otwarta, to żeby stworzyć dobrą bliską relację potrzebne jest coś więcej (samo uwielbienie i otwartość w seksie wystarczą tylko do stworzenia mniej lub bardziej przelotnej relacji seksualnej).
Dlatego możesz "płoszyć" ludzi i płeć przeciwną w szczególności, bo możesz stwarzać wrażenie, przez swoje postawy "anty-", iż relacja z Tobą to będą z Twojej strony ciągłe "Nie (bo nie)", a "dobrze" będzie tylko wtedy, kiedy będzie się spełniać Twoje wyobrażenia i Twoje potrzeby. To odstrasza. Być może jednak jest to tylko takie wrażenie, a realnie potrafiłbyś być otwarty również na poznanie drugiej strony, jej potrzeb, marzeń i wyobrażeń i wspólne urealnianie ich w życiu :-) Tego Ci życzę. Wrażenia jednak i emanowania czymś takim warto się jednak pozbyć ;)
« Ostatnia zmiana: 2012-02-04, 12:51:47 wysłana przez hydrozagadka »

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-04, 12:40:07 »
Jakbym mial podsumowac ten temat - to podsumowalbym go w taki sposob, ze odczuwam ze polskie spolecznestwo ze swoimi obciazeniami DDA/DDR, katolicyzm etc hamuje mnie, bo nie pozwala mi sie wyrazac takim, jakim jestem i dlatego nie moge tutaj ani robic zawodowo tego, co chce ani spotykac osob ktore bylyby mi bliskie i wchodzic w udane  relacje damsko-meskie. Tak to czuje i to jest silne.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-04, 12:31:43 »
A wlasnie, dlaczego bylem odrzucany?

Odrzucany bylem wlasnie z powodow, ze bez skrepowania wyrazalem siebie, ze z domu wynioslem normalny stosunek do zycia. Pamietam tez, ze jako dziecko nie bylem zbyt zabawowy, unikalem jakiegos grupowego bratania sie i teraz tak sobie mysle, ze inne dzieci (chlopcy) mogli odbierac to jako jakas niechec, wrogosc i odplacali mi tym samym, dokuczajac, wysmiewajac mnie itp. Tez pamietam w przeciwienstwie do innych chlopcow nie ciagnelo mnie od bicia sie, huliganienia i to tez ich draznilo. Mialem tez inne zainteresowania i nie znajdywalem z nimi wspolnego klimatu (mam to do dzisiaj hehe).

Odrzucanie nastepowalo na calej linii - a to, ze slucham innej muzyki, a to ze nie jestem katolikiem i nie laze na religie, a to ze nie konsoliduje sie z reszta klasy. To w szkole. Na podworku bylo ok bo tam mialem ludzi, z ktorymi dobrze sie rozumialem.

A dzisiaj jestem odrzucany przez to, ze bez skrepowania mowie o tym, co mysle (znow patrz np watek w dziale ,,Seks" - tam duzo opisalem tego typu relacji. Podobnie z tematem pracy - ludzi wrecz irytuje moje wolnosciowe podejscie i czesto zarzucaja mi, ze jestem egoista, nie mysle o spoleczenstwie (szczerze mowiac, mam je gdzies, czemu ja mam myslec o innych i przede wszystkim za innych???)

No i co teraz? Naprawde coraz bardziej mi sie wydaje, ze w Polsce z takim mysleniem nie uloze sobie zycia i do konca bede outsiderem, czlowiekiem samotnym.

« Ostatnia zmiana: 2012-02-04, 12:34:01 wysłana przez Tristen »

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-04, 12:23:43 »
,,Tristen przeanalizuj, kto cię odrzucał i z jakiego powodu - nie wiem np. bo byles niski, slaby, rudy, za cichy, za powolny itp itd. To cie może naprowadzić na główne przekonanie prowokujące odrzucenie."

Jestem juz po pierwszych kilku artykulach apana Logi i musze powiedziec, ze nie znalazlem u siebie wzorca odrzucenia pt. ,,przepraszam ze zyje". Wrecz przeciwnie, czesto wychodzi mi cos takiego, ze skoro jestem czlowiekiem, jestem dzieckiem Boga to mi sie nalezy to samo, co maja inni na co niestety prawie wszystkie osoby reaguja jakby zostaly poparzone wrzatkiem i krzycza: jak to? to ja pracowalem 20 lat a ty chcesz miec to za darmo itp.

Zreszta napisalem troche o tym, tylko w temacie relacji damsko-meskich tutaj: http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=193.msg8761#msg8761

Nie chce stawiac juz teraz definywynych wnioskow ale wewnetzrnie czuje ze PARADOSKALNIE to wlasnie przez to, ze nie mam wielu obciazen, zyje mi sie w Polsce zle. I coraz czesciej mam takie poczucie, ze chyba trzeba ruszyc tylek i wyjechac, bo jestem juz w takim wieku, ze za kilka lat juz sobie odpuszcze. A tutaj pojawia sie ogromny lek przed brakiem drugiej osoby, udanym wspolzyciem i spelnieniem zawodowym. Ten lek jest naprawde ogromny, wlasciwie on motywuje mnie do podjecia zmian, do zajecia sie tym tematem.

I co wy na to?

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-02-03, 14:54:20 »
Tristen przeanalizuj, kto cię odrzucał i z jakiego powodu - nie wiem np. bo byles niski, slaby, rudy, za cichy, za powolny itp itd.
To cie może naprowadzić na główne przekonanie prowokujące odrzucenie.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-03, 14:41:45 »
,,A czy wszyscy rówieśnicy byli tacy czy tylko pewne grupy do których dążyłeś (które zauważałeś) ?"

Nie, nie wszyscy :). Szlo to jakby dwutorowo: szkola - brak akceptacji (w wiekszosci), podworko - duza akceptacja (z minimalnym odrzuceniem ze strony zaledwie kilku pojedynczych osob czyli nic wielkiego).

Grazyna -> Dzieki, bede mial co czytac na lykend. Jak cos znajde, co mi wywali, to sie pojawie niezwlocznie i dam znac, co to bylo...

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-02-03, 14:36:35 »
"Poniewaz nie znajdowalem z nimi wspolnego jezyka. Obawialem sie odrzucenia, czego i rowniez doswiadczalem z ich strony. I tego w nich nie lubilem."

Pogrubiłam program, którym się możesz zająć. Czyli wzorce odrzucenia.
Na stronie Darka Logi znajdziesz kilka artykułów.
http://ezotericuss.pl/artykuly.php