Autor Wątek: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?  (Przeczytany 7735 razy)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-05, 16:13:58 »
Tristen
Wyglądasz na człowieka, który bardzo ceni sobie wolność. Chyba najwyżej w swoim życiu i to w znaczeniu bardzo szerokim. Myślę, że w imię wolności gotów byłbyś się nie podporządkować aż do kary więzienia. Czyli gdyby władza próbowała Cię zniewolić i zmusić do czegoś, czego Ty nie chcesz, to uparłbyś się a oni musieliby Cię wsadzić do więzienia. Czy byłaby to wtedy dla Ciebie wolność.
Nie akceptowanie "reguł" życia państwowego w państwach totalitarnych tak by się skończyła.
Dobrze, że żyjemy w państwie jak to mówią nam, demokratycznym. :) 

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-05, 13:19:32 »
A z tym zarabianiem na tym, co lubie to tutaj tez cos czuje w glebi, ze jest jakas niezgoda, brak satysfakcji na jakims poziomie ale nie moge sie dobrac do tego i dowiedziec, co to jest dokladnie. Jakas taka potrzeba spelnienia sie chyba w innych materiach zyciowych tutaj sie wysuwa, jakby byla dla duszy wazniejsza, cos w tym stylu.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-05, 13:14:46 »
Hydrozagadka @ dzieki za podpowiedzi. Napisze, co mi wyszlo po spokojnym przemysleniu Twoich slow:

---

Żeby być akceptowanym, warto samemu potrafić akceptować. Skupiając się głównie na tym czego nie akceptujesz, sam również przyciągasz nie akceptację. Tak to działa, choć może wydaje się dziwne.

->Bo ja to rozumiem na poziomie mentalnym, na cialach wyzszych. Natomiast ciagle wali mi w splot sloneczny. Tutaj jest cos takiego, ze nib akceptuje ale jak zaczyna sie jakas sytuacja skierowana w moim kieruku to automatyznie wlacza sie splot i zaczyna sie walka, bol emocjonalny. To wyglada tak, ze np. znajdujac sie w sytuacji dla mnie niepozadanej (dajmy na to, wykonujac jakas czynnosc czy przebywajac w srodowisku ludzi, gdzie jestem swiadomy ze to nie moje miejsce ale mam cos do rozbienia w takim miejscu) na sytuacje ktore potencjalnie moga wywolac konflikt zamiast reagowac z poziomu stania z boku i wlasnie zaakceptowania tego na zasadzie, ze to cos dzieje sie poza mna, moj splot wlacza sie i zaczyna sie jazda. Zreszta to sie dzieje jakby poza mna, nie kontroluje tego.

Ok, wszystkie zasady,jakie widzisz dookoła są złe? Czy może skupiasz się głównie na tych, które Cię drażnią i poprzez ten filtr zacząłeś odrzucać już wszystkie zasady i wszystko dookoła, co nie jest dokładnie takie, jakie byś chciał na dzień dzisiejszy? Może dlatego też zagranicą masz, jak piszesz "zero odrzucenia z jakiejkolwiek strony" - nie tylko dlatego, ze są tam inne zasady, ale też dlatego, ze i Ty mniej się tam skupiasz na odrzucaniu otoczenia?

->Nie, nie wszystkie zasady sa zle i masz racje, ze skupiam sie przede wszystkim na tych, ktore mnie draznia z jakis osobistych pobudek. I z ta zagranica tez masz racje, bo ta, rzeczywiscie mniej sie skupialem i przez to otoczenie wydawalo mi sie bardziej przyjazne ale tez i po trochu dlatego, ze tam podobal mi sie ten luz w relacjach, czulem sie jak u siebie.

Nie namawiam Cię do bycia, jak inni i zatracania samego siebie, swojej ekspresji, ale jednocześnie chcę zauważyć, że nadmierne skupianie się na podkreślaniu swojej inności i indywidualności często świadczy o lęku i sztucznie podnoszonej w ten sposób samoocenie, która nie jest w samym sednie siebie zdrowa. Zobacz, jak to jest u Ciebie, czy Twoje wyrażanie i podkreślanie inności, ma czyste podstawy, czy też jednak podnosisz sobie za pomocą "jestem inny, jestem oryginalny" poczucie własnej wartości.
Z własnego doświadczenia powiem, ze lepiej skupić się na pełnym uzdrowieniu samooceny niż skupiać się na własnej inności i czerpania pś satysfakcji z tego faktu.

->Chyba bardziej u mnie to jest naturalne i przez to, ze bylem przez takie zachowanie nieakceptowany teraz  wywala mi na splocie, w emocjach bo one zostaly gdzies gleboko zranione. A z tym skupianiem sie masz racje ale u mnie jakby od urodzenia to dzialalo wlasnie w ten sposob, po prostu jakos tak naturalnie przejawialem swoja innosc, to ze mnie wychodzilo.

Twórczy bunt i wprowadzanie sensownych zmian we własnym zakresie, w sobie samym i swoim otoczeniu - to jest dobra rzecz. Jednak bunt dla buntu, nawet z elementami twórczymi u podstaw, raczej wymaga pewnego przetrzeźwienia. Warto tez uwolnić się od lęku, ze żyjąc inaczej, wedle tego, co uważasz za słuszne (i nie krzywdzi aktywnie innych), narażasz się na potępienie, odrzucenie, zranienie itp. Mając taki kod w pś, będziesz do siebie takie sytuacje przyciągał lub  w ten sposób widział zdarzenia, które same w sobie mogą być neutralne.

->Tez mnie to zastanawia, czemu moi znajomi, ktorzy sa tez jakby outsiderami nie przyciaga takich sytuacji a ja tak. Ten lek mogl rowniez pojawic sie przez to odrzucenie za dziecko i sie stopniowo potegowal, umacnial bo to dzialalo chyba na takiej zasadzie, ze jako dziecko nie rozumialem dlaczego jestem odrzucany (i walilo mi w splot, trzecia czakre, zranione emocje) a pozniej, np. w okreslie dorastania, jako nastolatek ciagle majac z tym problemy i wchodzac w interakcje z ludzmi, socjalizujac sie, nabralem przekonania ze cos ze mna jest nie tak i zrodzil sie ten lek, ze bedac innym bede czul zagrozenie. Chyba to tak wygladalo.

Przecież sam jesteś dumny z tego, ze jesteś inny, sam to podkreślasz. Ba! Sam się nawet ranisz, skupiając się na nieakceptacji i przyciągając ludzi, którzy pokazują Ci, czym jest nieakceptacja. Oczywiście nie jest tak, ze tylko Ty się ranisz, a ich działania są w porządku. Oni tez Ciebie mniej lub bardziej świadomie ranią, podobnie jak Ty ich.

Kluczem dla mnie jest, po pierwsze - pełne zaakceptowanie samego siebie i zdrowe podniesie własnej samooceny, oraz poczucia bezpieczeństwa; po drugie - twórcze działanie, zmienianie w samym sobie i w swoim otoczeniu (tym należącym i zależnym od Ciebie realnie, z poszanowaniem wolnej woli i wyborów innych) tego, co chcesz zmienić, bez zbędnego negowania rzeczy, które są neutralne lub w porządku.

Możesz pewnie szybciej to uzyskać za granicą, w środowisku, w którym sam bardziej się otwierasz i mniej kontestujesz, i w którym tez bardziej czujesz się akceptowany - ale jeśli nie przerobisz własnych obciążeń i nie uzdrowisz w pełni samooceny, to nawet tam po jakimś czasie zaczniesz doznawać nieakceptacji i samemu odrzucać również. Warto byś sam sobie odpowiedział na to, czy nie ma takiej możliwości.

->Ciagle sie ,,bije" z tym wyjazdem, bo naprawde za granica czuje sie bardzo dobrze ale czuje ze cos mi ciazy, jakby siedzialo cos w srodku i to mi nie daje spokoju.

Patrzenie przez pryzmat walki się kłania ;) Jakby nie mogło być współdziałania oraz dialogu, wzajemnego szacunku i akceptacji własnych inności, na miejsce korzenia się czy ustępstw.

->No wiem, sam wyczuam tutaj walke ale to tez przenioslem z dziecinstwa, gdzie musialem wlaczyc o to, aby nie dac sie zdeptac, zastraszyc przez tych, co mnie nie akceptowali.

Fajnie by było, gdybyś i Ty potrafił zaakceptować inność i wybory innych. Nawet te szkodliwe czy głupie z Twojego punktu widzenia.

->Bo u mnie to dziala w ten sposob, ze nie umiem zaakceptowac tego, ze czyjesz wybory w sposob posredni lub bezposredni determinuja mi moje zycie. Tu jest sedno problemu. Np. dzialam w szarej strefie, poniewaz nie godze sie na placenie podatkow na rzad, poniewaz nie zgadzam sie na to ze  spora czesc pieniadzy idzie na np. zbrojenia czy diety poselskie. To samo z innymi przepisami czyli sytuacjami ktore w sposob posredni determinuja mnie.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-02-05, 10:30:53 »
Faktycznie, przyszedłem tu wczoraj wylać pomyje. Nie zdawałem sobie z tego sprawy. Przepraszam.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-04, 19:49:12 »
A mnie wrecz trzasc zaczyna jak dowiaduje sie np o takich kwiatkach: http://zmianynaziemi.pl/wideo/unia-europejska-planuje-likwidacje-gotowki
Po prostu nie moge zrozumiec, czemu ludzie jeszcze nie wyszli na ulice, nie usuneli tej calej polityczno-finansowej mafii. Przeciez to jest powtorka z historii kiedy klika kilku magnatow finansowych proboje sila wydoic kolejne pieniadze w imie jakis wyimaginowanych podatkow czy walk  z przestepczoscia. To jest u mnie jednym z glownych powodow dlaczego nie kaceptuje zasad spolecznych - bo one sa wykorzystywane wlasnie przez rzadzacych do manipulacji.
Na dzis tyle bo jestem tak mocno emocjonalnie podjarany ze w nie napisze teraz niczego obiektywnego a wiem, ze mam wiele do powiedzenia - Hydrozagadka poruszyla kilka waznych rzeczy dla mnie.
:)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-02-04, 19:47:57 »
Tak mi ludzie często mówią kiedy zwracam na to uwagę. I wiele razy sie nad tym zastanowiłem i wciąż do mnie powraca to co czuję.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-04, 19:39:18 »
Ja u Ciebie czuję chęć zwrócenia uwagi poprzez pokazanie jak bardzo cierpisz. Jakbyś w przeszłości przyjmował postawę odłączenia się od ludzi i ich problemów, spraw, a potem jakąś chęć bycia w centrum uwagi. Dlatego kiedy widzisz brak zainteresowania Twoją osobą, zaczynasz grę- czujesz się samotny, cierpisz i "wołasz": patrzcie na mnie jak bardzo cierpię.
Może mówię o sobie, może coś dotyczy Ciebie, może to nie Twoje, więc to tylko moja refleksja.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-02-04, 19:18:11 »
Czuję mrok w duszy i z tego przerażającą samotność. Ona jest niezależnie od tego czy jestem sam czy wśród innych ludzi. Stąd się izoluję. Krzyczę o tym od kilku lat i jestem wciąż niesłyszany.

Ostatnio pojawiają się u mnie skłonności autodestrukcyjne (a może one zawsze były?) i gdzieśtam w głębi chęć zniknięcia całkiem, skoczenia przez balkon, cokolwiek byleby nie czuć tego mroku.

Chciałem się podzielić tym z grupą terapeutyczną na którą chodzę, widziałem w tym szansę, narysowałem tęczę i chciałem powiedzieć że to ja jestem tą tęczą, zacząłem tak przeraźliwie płakać że wszystkich sparaliżowało i powiedzieli że to nieludzkie, już więcej tam nie płaczę.

Skąd mam tego typu obciążenia?
« Ostatnia zmiana: 2012-02-04, 19:20:20 wysłana przez Sebastian »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-02-04, 17:54:25 »
A propos muzyki i działaności twórczej "->Zajmowac sie muzyka. Siedze ostro w starych kilmatach i albo prowadzic sklep z plytami i akcesoriami albo w ogole dzialac cos przy muzyce (cos  zwiazanego z zespolami, jezdzeniem w trasy etc.). Problem jest taki, ze po pierwsze rynek jest juz srasznie nasycony, po drugie mlodzi ludzie wola sobie sciagac za darmo mp3 zamiast inwestowac w oryginalna plyte (nie mowiac juz o ludziach ktorzy zbieraja drogie wydania, sa kolekcjonerami). Po trzecie brak pieniedzy u wielu osob na to u nas. Suma sumarom - ciezko u nas z takiego zawodu wyzyc. No i muzyka sie juz dzis zmienila - dzis wiekszosc ludzi slucha czy lubi to, co jest na topie (taka konumcpyjna papka, gonienie za moda)."

Ściąganie mp3 ma w sobie plusy i możliwości reklamowe. Warto czasem udostępnić jakąś pulę własnej twórczości za darmo, bo jak jest dobra, to spowoduje, ze pozna Cię więcej ludzi i wtedy zaczną kupować to, co masz im do zaoferowania. Np.: jestem ze wspólnikiem w trakcie tworzenia (cokolwiek się rozwlekającego na razie;)) sklepu-galerii internetowej, w której będzie dział "Sztuka muzyki". W założeniach będzie tam można kupić zarówno płyty, jak i ściągnąć przykładowe mp3, a także - jak ktoś tak woli - kupić płytę jako mp3 czy inny format do ściągnięcia. Bez "darmowych" próbek, małe szanse, ze ludzie kupią coś, czego nie znają.
Zaś koneserów i lubiących dobrą muzykę, bez znaczenia czy jest modna, czy nie - jest naprawdę sporo. Warto się na nich otworzyć :-)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-02-04, 17:49:02 »
Tristen -> "Powiedz mi tylko, jak mam kochac ludzi ktorzy ciagle w taki czy inny sposob mnie rania i ciagle przypominaja ze jestem inny?"

Przecież sam jesteś dumny z tego, ze jesteś inny, sam to podkreślasz. Ba! Sam się nawet ranisz, skupiając się na nieakceptacji i przyciągając ludzi, którzy pokazują Ci, czym jest nieakceptacja. Oczywiście nie jest tak, ze tylko Ty się ranisz, a ich działania są w porządku. Oni tez Ciebie mniej lub bardziej świadomie ranią, podobnie jak Ty ich.

Kluczem dla mnie jest, po pierwsze - pełne zaakceptowanie samego siebie i zdrowe podniesie własnej samooceny, oraz poczucia bezpieczeństwa; po drugie - twórcze działanie, zmienianie w samym sobie i w swoim otoczeniu (tym należącym i zależnym od Ciebie realnie, z poszanowaniem wolnej woli i wyborów innych) tego, co chcesz zmienić, bez zbędnego negowania rzeczy, które są neutralne lub w porządku.

Możesz pewnie szybciej to uzyskać za granicą, w środowisku, w którym sam bardziej się otwierasz i mniej kontestujesz, i w którym tez bardziej czujesz się akceptowany - ale jeśli nie przerobisz własnych obciążeń i nie uzdrowisz w pełni samooceny, to nawet tam po jakimś czasie zaczniesz doznawać nieakceptacji i samemu odrzucać również. Warto byś sam sobie odpowiedział na to, czy nie ma takiej możliwości.

--> Troche bledne kolo i na pewno nie bede tym, ktory ukorzy sie pierwszy (bo nie chce aby sie zarowno korzyl ktos przede mna ani ja przed kims).

Patrzenie przez pryzmat walki się kłania ;) Jakby nie mogło być współdziałania oraz dialogu, wzajemnego szacunku i akceptacji własnych inności, na miejsce korzenia się czy ustępstw.

--> Fajnie by bylo jakby ludzie starali sie zrozumiec takich jak ja. Niestety, nie widze tego wiec nie dziw sie ze chowam sie z miloscia do osob postronnych."

Fajnie by było, gdybyś i Ty potrafił zaakceptować inność i wybory innych. Nawet te szkodliwe czy głupie z Twojego punktu widzenia.


hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-02-04, 17:38:44 »
Tristen - ->Zgadza sie, ale u mnie ta zamknietosc wynika wlasnie z tego, ze nie zaznalem tej akceptacji i ucieklem w swoj swiat.

Żeby być akceptowanym, warto samemu potrafić akceptować. Skupiając się głównie na tym czego nie akceptujesz, sam również przyciągasz nie akceptację. Tak to działa, choć może wydaje się dziwne.

-> No i naprawde nie umiem zakceptowac tych zasad, ktore sa naokolo. Dusze sie wsrod nich.

Ok, wszystkie zasady,jakie widzisz dookoła są złe? Czy może skupiasz się głównie na tych, które Cię drażnią i poprzez ten filtr zacząłeś odrzucać już wszystkie zasady i wszystko dookoła, co nie jest dokładnie takie, jakie byś chciał na dzień dzisiejszy? Może dlatego też zagranicą masz, jak piszesz "zero odrzucenia z jakiejkolwiek strony" - nie tylko dlatego, ze są tam inne zasady, ale też dlatego, ze i Ty mniej się tam skupiasz na odrzucaniu otoczenia?

-> I dobrze pojmujesz to, ze jak sie dostosuje to strace swoja wyjatkowosc, bo rzeczywiscie ja lubie bardzo wyrażac sie nie tylko poprzez to, kim jestem wew wnetrzu ale rowniez poprzez zachowanie, ubior itp. Mam potrzebe duzej ekrpesji zewnetrznej a u nas spoleczenstwo jest bardzo skonsolidowane, zbite. Malo miejsca na roznosc.

Nie namawiam Cię do bycia, jak inni i zatracania samego siebie, swojej ekspresji, ale jednocześnie chcę zauważyć, że nadmierne skupianie się na podkreślaniu swojej inności i indywidualności często świadczy o lęku i sztucznie podnoszonej w ten sposób samoocenie, która nie jest w samym sednie siebie zdrowa. Zobacz, jak to jest u Ciebie, czy Twoje wyrażanie i podkreślanie inności, ma czyste podstawy, czy też jednak podnosisz sobie za pomocą "jestem inny, jestem oryginalny" poczucie własnej wartości.
Z własnego doświadczenia powiem, ze lepiej skupić się na pełnym uzdrowieniu samooceny niż skupiać się na własnej inności i czerpania pś satysfakcji z tego faktu.

--> -Nie :) Napisalem, ze chcialbym udanego wspolzycia ale nie to, ze seks jest dla mnie najwaznieszy. Jest wazny ale przede wszystkim prane ciepla i zrozumienia od drugiej osoby.

ok, no to super fajnie :-)

-->  A rzeczywscie te postawy antyspoleczne plosza ludzi ode mnie ale tak jak mowie - ja nie potrafie sie do nich dostosowac i cicho siedziec. Po prostu nie potrafie tak. I dlatego jest mi tu zle bo nie spotykam osob z podobnym nastawieniem, brakuje mi dzis wsrod ludzi jakiegos zbuntowania, niezgadzania sie na to co nas otacza a z tego, co obserwuje przytlaczajaca wiekszosc godzi sie na te warunk, ktore sa. Taka chora pokora wedlug mnie, brak checi zmiany, jakis ukryty strach ze jak sie zbuntuje to dostane po lbie i skoncze pod mostem. Ja nie umiem z takimi ludzmi znalezc kontaktu wspolnego.

Twórczy bunt i wprowadzanie sensownych zmian we własnym zakresie, w sobie samym i swoim otoczeniu - to jest dobra rzecz. Jednak bunt dla buntu, nawet z elementami twórczymi u podstaw, raczej wymaga pewnego przetrzeźwienia. Warto tez uwolnić się od lęku, ze żyjąc inaczej, wedle tego, co uważasz za słuszne (i nie krzywdzi aktywnie innych), narażasz się na potępienie, odrzucenie, zranienie itp. Mając taki kod w pś, będziesz do siebie takie sytuacje przyciągał lub  w ten sposób widział zdarzenia, które same w sobie mogą być neutralne.

Przykładowo - co jest złego w zjedzeniu z bliskimi (naprawdę bliskimi, nie tylko z nazwy) ludźmi wspólnego posiłku o ustalonej porze? Co sie stanie, jak się na to zgodzisz, mimo że wcześniej się buntowałeś przed tego typu "rytuałami"? 

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-04, 16:57:57 »
Wlasnie ja za granica mialem na odwrot - zero odrzucenia z jakiejkolwiek strony :).

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-04, 16:51:13 »
Może i są większe szanse, ale to i tak nie ma większego znaczenia, skoro nasza podświadomość dba o to, aby w naszym otoczeniu odgrywały się rzeczy zgodne z jej programami. Jej nie robi różnicy czy osoby, które ma przyciągnąć to zdecydowana większość czy wyjątki 1 na 1000 - zarówno takie i takie osoby przyciągnie z taką samą łatwością.

Jeśli masz pewne negatywne programy w umyśle to zmiana kraju zmieni Ci najwyżej kontekst tych problemów, ale główna idea pozostanie bez zmian. Tutaj Cię odrzucą np. za bycie abstynentem, a tam za bycie obcokrajowcem.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-04, 16:16:47 »
Zgoda, ale jednak jest wieksze prawdopodobienstwo, ze zyjac tam, gdzie sa podobni ludzie, szybciej spotka sie wlasnie te odpowiednie osoby anizeli w srodowisku, gdzie statystycznie stajesz sie 0,0000 procent.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-04, 15:14:48 »
"->A co byc sugerowal zmienic u mnie?"
Nie wiem, bo Cię nie znam :) Ważnym elementem jednak będzie na pewno zaakceptowanie innych ludzi takich, jakimi są. Chodzi o doprowadzenie do stanu, w którym nawet najgłupsze i najdurniejsze poglądy Twojego otoczenia nie będą wywoływać w Tobie żadnej niechęci czy innych emocji. No i warto popracować nad wyobrażeniami, że nawet w tym kraju, w tym społeczeństwie możesz być na co dzień otoczony fajnymi, sensownymi ludźmi, a z całą resztą mieć neutralne i lepsze relacje.

"A tutaj juz bym mogl polemizowac bo jesli zrodlem problemow jest nieakceptacja ze strony spoleczenstwa ze wgledu na jego specyficzne normy, charakterystyczne np. dla danego kregu kulturowego to w innym miejscu mozna czus sie lepiej wtedy bo to dziala podobnie jak na zasadzie, ze jesli np. w jakiejs pracy ni czujemy sie dobrze np. ze wgledu na atmosfere moza szukac innej aby polepszyc sobie warunki."
Jest różnica między pracą, a całym krajem. W tym pierwszym przypadku mamy do czynienia z niewielką grupą ludzi na którą jesteśmy "skazani". W przypadku całego kraju tych ludzi jest tak wielu, że spokojnie można sobie przyciągać bardzo różne osobniki.

Ja sam całe życie byłem abstynentem i mógłbym powiedzieć, że w tym pijackim kraju nie zaznam szczęścia i akceptacji. I tak rzeczywiście było dopóki miałem niską samoocenę i nie akceptowałem ludzi, którzy sami piją. Dzisiaj mogę swobodnie mówić o tym, że nie pije w każdym towarzystwie i nie czuje się źle z tego powodu - nawet jak komuś to nie pasuje, to nie ma to na mnie wpływu bo np. ta osoba to zachowa dla siebie. To samo się tyczy posiadania dzieci - ja ich nie chce mieć i mimo życia w tym katolickim kraju, gdzie rodzina jest promowana jako najważniejsza wartość, a robienie dzieci jest zas*anym obowiązkiem każdego obywatela - nie czuje się w żaden sposób źle traktowany z tego powodu. Jest dużo ludzi, którzy nie potrafiłoby tego zrozumieć, dlatego ten temat jest po prostu pomijany przy mnie, a nawet gdy się pojawia to nie odzywam się, gdy czuje że to nie ma sensu. I pomimo wielu podstawowych różnic, mogę w swobodnych relacjach (zwykłych znajomościach) dzielić z tymi ludźmi to, co jest z nami wspólne, a pomijać wszelkie różnice. I to się świetnie sprawdza przy tego typu relacjach.

Wystarczy akceptacja na tych płaszczyznach na których chcesz wchodzić w interakcje z danymi osobami - czy to po to, aby chwilę pogadać czy zrobić jakiś interes. A jeśli chodzi o bliskie relacje, gdzie są osoby dużo bardziej harmonijne - takich Ci w życiu wystarczy kilka, kilkanaście - i jest to liczba jak najbardziej do osiągnięcia w każdym kraju.