Autor Wątek: Kim jestem/skad mam tego typu obciazenia?  (Przeczytany 7734 razy)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-02-03, 14:28:39 »
A czy wszyscy rówieśnicy byli tacy czy tylko pewne grupy do których dążyłeś (które zauważałeś) ?

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-03, 14:26:36 »
,,Dlaczego się wtedy izolowałeś? Czego się bałeś, obawiałeś, co ci przeszkadzało, czego nie lubiłeś w rówieśnikach, co o nich myślałeś, o tym czym się zajmowali, czym interesowali???"

Poniewaz nie znajdowalem z nimi wspolnego jezyka. Obawialem sie odrzucenia, czego i rowniez doswiadczalem z ich strony. I tego w nich nie lubilem.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-02-03, 14:14:05 »
"Ale jaki program dziala we mnie ze nie spotykam? Po czesci na pewno to nie wina samego programu a tego ze nie wroslem w grupe rowiesnicza, nie nasiaknalem tym, co by pozniej dawalo mi polaczenie z ludzmi i stad izolacja."

Nie. Nie stąd ta izolacja. Izolacja już była, dlatego "nie wroslem w grupe rowiesnicza, nie nasiaknalem tym, co by pozniej dawalo mi polaczenie z ludzmi"

Dlaczego się wtedy izolowałeś? Czego się bałeś, obawiałeś, co ci przeszkadzało, czego nie lubiłeś w rówieśnikach, co o nich myślałeś, o tym czym się zajmowali, czym interesowali???

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-03, 13:56:06 »
Tylko nie do konca jestem swiadom, jakie sa to programy. Tu wyczuwam znowu obciazenia z poprzedniego wcielenia i rzeczywiscie, tak mniej wiecej do 14-15 roku zycia srodowisko, w ktorym sie obracalem bylo tym, co moja podswiadomosc akceptowala i sama wykreowala. Klopoty zaczely sie zaraz potem, kiedy mlodzi ludzie w moim wieku zaczeli sie zmieniac i jak jakby zostalem w miejscu, a oni jakos plynnie wpasowali sie w rzeczywistosc. Moja podswiadomosc wciaz kurczowo trzyma sie tamtego, poniewaz wtedy czula sie rozumiana, spotykala to, co chciala spotykac. A dzisiaj wlasnie nie spotykam takich ludzi. Ale jaki program dziala we mnie ze nie spotykam? Po czesci na pewno to nie wina samego programu a tego ze nie wroslem w grupe rowiesnicza, nie nasiaknalem tym, co by pozniej dawalo mi polaczenie z ludzmi i stad izolacja. A dzis jako juz dorosly czlowiek mam wieksza swiadomosc i dodatkowo jakos odpycha mnie od moich rowiesnikow (oczywiscie od wiekszosci, nie mowie o wszystkich). Ale tak jak powiedzialas - cos musi siedziec gleboko, ze ta izolacja trwa dalej, ze nie spotykam ludzi z ktorymi bym sie rozumial bo przeciez nie ja jeden jestem takim indywidualista.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-02-03, 13:42:22 »
Tristen to tylko przekonanie podświadomości, że współcześnie takich ludzi nie spotkasz.
Skąd wiesz, że ich nie ma??? Skąd to przekonanie??? Z doświadczenia? Doświadczenia masz takie jakie programy w podświadomości.
Zmień programy, a zaczniesz dostrzegać ludzi, z którymi będziesz chcial przebywać :) a oni z tobą.


Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-03, 13:33:25 »
To juz nawet nie chodzi o to, jakie jest spoleczenstwo ale moja podswiadomosc chce spotykac cos, co mi coraz bardziej wydaje sie niemozliwe w tym sensie ze ona tkwi w przeszlosci i nie umie akceptowac terazniejszosci. Widze tutaj ze podswiadomie lgne do ludzi i srodowiska, ktorego juz nie ma...a w nim podswiadomosc czuje sie bezpiecznie i jest rozumiana. A z dzisiejszymi ludzmi na odwrot i tu jest myk :).

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-03, 13:28:35 »
Znam pułapki takiego nastawienia - podświadomość nawija, że ludzie są przecież tacy i owacy, społeczeństwo to, społeczeństwo tamto. Olej to.

To nie ma znaczenia, jaka jest większość ludzi. Znaczenie ma to, jakimi ludźmi właśnie Ty się otaczasz. A wierz mi, że Twoje otoczenie jest tylko realizacją podświadomych programów, które zawsze można zmienić. Na świecie jest wystarczająco dużo fajnych, świadomych, pasujących do Ciebie ludzi. Mogą oni stanowić mniejszość w kraju, ale większość w Twoim życiu :)

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-03, 13:15:51 »
Dzis uswiadomilem sobie jedna rzecz i chyba zaczynam dostrzegac, czemu jest we mnie ten dualizm, takie rozdwojenie.

Otoz gdzies bardzo z glebi pragne byc z ludzmi, byc czescia czegos wiekszego, cieszyc sie przebywaniem z nimi itp. a z kolei jakas inna, rowniez mocno schowana czesc mnie pragnie odizolowania, spokoju, samotnosci.

I teraz jak przelozylem to sobie na rzeczywistosc, to mi wyszlo cos takiego:

-z jednej strony pragne miec licznych znajomych, druga osobe z ktora czulbym sie blisko (i udane pozycie)
-z drugiej strony automatycznie jakos ciagle uciekam w samotnosc, od ludzi, nie wyobrazam sobie zycia z kims, pracy w grupie

Zupelne pomieszanie, dwa przeciwstawne bieguny i nic dziwnego ze nie ide ani w jedna ani w druga strone. Bo z jednej strony od dziecka jakos nie chcialem zbytnio bawic sie z rowiesnikami a pozniej jakos trzymac sie w grupie, dzielic sie wspolnym zyciem a z drugiej strony im jestem starszy tym bardziej zauwazam, jak odgradzalem sie od ludzi i ze duzo na tym stracilem w sensie mozliwosci kontaktow itp. Teraz mam problem bo cale moje dotychczasowe zycie jest oparte na tym samotnictwie a tutaj widac potrzeby ida calkowicie w druga strone. Jest tylko jedno ,,ale" - ja ciagle nie umiem sie odnalezc posrod dzisiejszych ludzi.

Dodatkowo za ,,nie' przemawia moja niechec do dzisiejszej mody, technokratycznego, konsumpcyjnego sposobu zycia, stylu a z drugiej wrecz cos ,,placze" we mnie za ludzmi, za cieplem innych osob, za udanymi relacjami.

Przerabial moze ktos z was takie cos?
« Ostatnia zmiana: 2012-02-03, 13:21:32 wysłana przez Tristen »

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-02, 14:51:45 »
No to by sie wszystko zgadzalo teraz bo ja ulal kocham do dzis doswiadczac i emocji i materii, a to wszystko jakby polaczone z taka jakby lekkoscia, eterycznoscia. I te dewy....czuje to bardzo dobrze :).

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-02, 14:51:22 »
Po prostu pewne rodzaje obciążeń miały swoje wspólne korzenie, a ich posiadanie zabarwiało aurę na konkretne kolory - stąd podział na kolorki, który jest tylko dla ułatwienia.

Raczej się nie zdarza, aby ktoś miał pełen zestaw obciążeń danego koloru i zazwyczaj też ma się obciążenia z kilku grup jednocześnie(czasami nawet te sprzeczne ze sobą np jednoczesne pożądanie doświadczeń seksualnych jak i odrzucanie seksu).

Tak więc nie przejmuj się kolorami, pochodzeniem, itd. Najważniejsze to zidentyfikować te problemy, które akurat Ciebie dotyczą i je zlikwidować :)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-02, 14:41:59 »
"(chocby z tego wgledu ze mam problemy z praca - tu osobny temat do przepracowania bo przez moja wolnosciowa postawe wlasciwie do tej pory nie widze nic ciekawego na rynku pracy a w podsiwadomosci ciagle marzy mi sie hipisowanie na calego, palenie trawy i ogolnie nic nie robienie, wglednie wolne artystyczne zawody)"

And that's the spirit! ;)

Co do kolorków: chodzi o kolejność schodzenia i intencje z tym związane. Niebieskie schodziły po to, aby doświadczać emocji, czerwone po to, aby skosztować materii i formy. Przynajmniej tak twierdzą niektórzy ;)

Protip: Bycie szamanem/druidem/etc nie oznacza wcale elfiego pochodzenia. Jest jeszcze inna linia UA, która była bardziej związana z naturą etc - często utożsamiana z dewami i takowoż nazywana. Co prawda nie istnieje w oficjalnej klasyfikacji UA <przynajmniej nic na ten temat mi nie wiadomo>

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-02, 13:31:45 »
Czesc Karina!

To milo mi ze tak sadzisz :) Kilka lat temu nie umialem sie tak otwierac i pokazywac swojej naturalnosci bo balem sie reakcji ludzi, a teraz widze (z zachowaniem zdrowej asertywsnosci i okolicznosci), ze jak najbardziej warto byc soba chocby nie wiadomo, jakim dziwakiem sie bylo :).

Niebiesko-czerwony mowisz? Ja ciagle sie myle w tych kategoriach, nawet aniolkiem sie za bardzo nie czuje. Moze cos szepniesz wiecej?

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-02, 13:26:45 »
Cześć Tristan,

jak cię czytam to jawisz mi się jako fajny gostek. Witaj na forum. Uważam, że jestes ua jakby niebiesko-czerwony jak w morde strzelił.;)

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-02, 10:20:07 »
Czesc Olga!
Teraz to juz trudno mi sobie przypomniec, dlaczego jako dziecko tak mowilem ale pamietam, ze czulem ze chcialbym byc sam, miec wolna przestrzen, aby mi nikt nie przeszkadal  i dopiero niedawno wpadlem na ,,pomysl", ze przeciez owo ,,nieprzeszkadzanie" scisle moglo sie wizac z praktykami pokutniczymi etc. Zreszta do dzis jestem sporym indywidualista, samotnikiem, ominely mnie rowniez przygody mlodego wieku typu mieszkanie w akademiku czy na stancji (co jest jak gdyby atrybutem mlodego czlwieka wchodzacego w zycie, i gdzie pojawiaja sie realne szanse na poznanie drugiej osoby). Zreszta schodzac tutaj bylem do tego stopnia przekonany o potrzebie kontynuowania ascezy, ze wzialem (zapewne z ostatniego wcielenia bo tez co smi tam lata po glowie w tym temacie) obciazenia zwiazane z tym, ze w poprzednim zyciu zylem w USA i bylem hipisem. Idealnie wpasowalem sie w dom rodzinny, gdzie moi rodzice jak na tamte czasy dosc mozno liberalizowali, ojciec nosil dlugie wlosy i sluchal wlasnie takiej muzyki. Zwazywszy na to, ze urodzilem sie pod koniec lat 7-tych, to bylo jakby nieco pomieszanie epok jesli idzie o mode i w odroznieniu od wiekszosci rowniesnikow, bedac pod duzym wplywem starszego pokolenia nie mialem z nimi zbyt dobrego kontaktu (nie mam do dzisiaj).
Krotko mowiac dosc dobrze mi wyszla ta ponowna ucieczka od ludzi, od rowiesnikow wlasnie po to, aby ciagle byc samemu ale teraz przynajmniej uswiadomilem sobie, ze to byl blad, ze nie chce tak zyc dluzej.
Co do drugiej osoby to jeszcze tak z kilka lat temu nie myslalem na powaznie o tym, aby sie z kims zwiazac, choc juz wtedy cos kolatalo sie po glowie, ale teraz juz wiem, ze nie ma nic przyjemniejszego niz dzielenie zycia z druga osoba, kochanie tej osoby i dostawanie tego samego (taka jednosc jakby). Nie mialem nigdy wstretu do seksu (wrecz przeciwnie) choc przez bardzo dlugi czas w ogole nie chcialem miec dzieci i kategorycznie zaprzeczalem, podkreslajac gdzie sie tylko da, ze miec ich nie chce (bo to obowiazek, bo to rezygnacja z siebie itp.). Dopiero rowniez niedwno zdalem sobie sprawe, ze wcale nie musi tak byc. Owszem, narazie jeszcze nie jestem gotowy na potomstwo (chocby z tego wgledu ze mam problemy z praca - tu osobny temat do przepracowania bo przez moja wolnosciowa postawe wlasciwie do tej pory nie widze nic ciekawego na rynku pracy a w podsiwadomosci ciagle marzy mi sie hipisowanie na calego, palenie trawy i ogolnie nic nie robienie, wglednie wolne artystyczne zawody), ale poczulem cos takiego niedawno, ze tak jakos smutno bedzie bez rodziny na starsze lata. Poza tym chyba zaczyna dzialac jakis instynkt wrodzony, ze w pewnym wieku zarowno kobieta jak i mezczyzna dorastaja do roli, gdzie zazyna myslec sie o tym. Ale narazie to jeszcze przyszlosc. Sukcesem jest, ze juz przestalem odrzucac na wstepie tego typu mysli, ze poczulem ze posiadanie dziecka tez moze byc ciekawe, rozwijac, dawac cos fajnego.
U mnie natomiast z tymi zwiazkami to teraz inne ,,kwiatki" wyszly, bo ciagle gdzies w podswiadomosci obija mi sie po lbie takie cos, ze skoro nie mam stalej pracy, ze w ogole roznie sie od moich rowiesnikow (niestety ze wgledu na warunki materialne ciagle nie stac mnie na samodzielne mieszkanie a w tym wieku juz raczej nie chcialbym mieszkac z kims obcym, chyba ze bylyby to jakies fajne osoby, zaufane) to ze przet to zadna dziewczyna nie zechce ze mna wejsc w powazniejszy zwiazek i mam to co przyciagam: jakies liche romanse czy zwiazki obciazone karmicznie (po ktorych zostaje tylko cierpienie i niespelniona nadzieja na to ze ta osoba jednak wroci choc doskonale wiem, ze tak nie bedzie). I tutaj jest sporo syfu do oczyszczenia, do przekonania ze jednak pomimo moze nienajlepszego stary materialnego w dorosle zycie ja takze zasluguje na milosc i cieplo drugiej sooby i ze pora uswiadomic sobie (wbic do glowy doslownie), ze nie kazda kobieta patrzy wylacznie na zasobnosc portfela i zaradnosc mezczyzny od razu, a szuka przede wszystkim przyjazni i ciepla (czyli stabilnosci emocjonalnej).
Tak to u mnie wyglada w duzym skrocie.

Pzdr :).

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-02, 02:10:44 »
Tristen, cześć:)
Miałam podobnie, ja gdy byłam mała apelowałam wszem i wobec że nie chce mężą dzieci itd i to były mega presje, energia z tego szła koszmarnie niska.
Ból przed zranieniem :) to sie u mnie nazywało
Oraz pare innych rzeczy.
U mnie wazna role odegrały wcielenia gdy wybierano mi męża i gdy "musiałam czynić powinność żony i matki" nawet gdy mężus puszczał się z innymi. Uchodziło to, ze względu na wysokie pozycje społeczne. To trzyma mnie jeszcze do dziś trochę [ własnie przerabiam] nie umiem sobie do końca pozwolić na związek, na urzywanie tego terminu, boje się:) Mogę z kimś być gdy nie pada słowo "związek". Gdy ktos wymawia to słowo klucz, moja ps reaguje od razu wycofaniem. [ Związek to śmierć, ograniczenia, męczarnia, rezygnacja z siebie, koniec wszystkiego co było dobre- a że gruntowałam sobioe te wcielenia mocno, to teraz opornie idzie praca z tym]. W między czasie odreagowywałam sobie wcielając się w rozpustne nadworne panienki i stałam po drugiej stronie tego cyrku;] Dużo sprzeczności i pomieszania. Ale z Bożą pomoca mozna wszystko odkręcić:)

Trsisten, zastanów się głeboko, dlaczego powiedziałeś takie rzeczy jakie dziecko;)

Powodzenia!