Miałam dziś konkretną sesję, przed nią stresowałam się, że tyle tematów różnych i nie wiem za co się zabrać. A tu okazało się ze obciążenia które wyszły i sytuacje odnoszą się do nich wszystkich. Teraz rozumiem moje rozdarcie, gdy usilnie próbowałam sobie powiedzieć, że najkorzystniej skupić się na jednym konkretnym temacie;)
Temat dotyczył kobiecości, seksualności i mocy. A także twórczości.
Okazało się, ze po tych wszystkich głupich "przedwieczno-demonicznych" inicjacjach z moim połówkiem, zakodowało mi się, że w kobiecości i dzieciach moc. Bo to jest twórcza energia, akt twórczy płodzenia dziecka, czyli skojarzenie we mnie z materializacją.
Dlatego to kobiety i dzieci były obiektem moich masakr, jeszcze zanim się wcieliłam. Nie wiem czemu te masakry miały tak logicznie służyć.
Przedwieczni zakodowali mi i połówkowi właśnie to, ponieważ sami mieli z tym wielki problem, nie przejawiali energii twórczej, wręcz jej nienawidzili. Stąd taki pomysł.
Ja sama miałam pokodowane, że w seksie moc i ochrona. Było to powiązane jakoś ze zdolnościami materializacji jakie kiedyś przejawiałam. I tą moc i ochronę miał czerpać połówek.
Miałam przekierowanie, że moją najwyższą wartością, jako kobiety, być może jako istoty jest seks w którym mam przekazywać mojemu połówkowi moją energię twórczą. Utożsamianą z mocą i ochroną. A najlepiej jeszcze spłodzić dziecko, bo wtedy tej energii wytwarza się więcej. Mój połówek wyparł się swoich mocy, chyba po to by nie mieć takich samych jak ja, a potem czuł, że ich nie ma, potrzeba czerpać ze mnie, był na to nieźle zachłanny, wierzył że tylko ja je mam;) Pojawiło się też przekonanie, że ta moc jest jakby wyczerpywalna w zależności od tego ile, ilu osobom się ja daje, a zwłaszcza akt urodzenia dziecka miał ją wyczerpywać bardzo bardzo. Co sprawiło w tym wcieleniu u mnie silna blokadę na twórczość, na seks, kobiecość i obniżyło bardzo dotkliwie moje poczucie własnej wartości, na wiele lat, aż do momentu odreagowania.
Co ciekawe w sesji przyszło mi, że ludzie mają często wręcz odwrotne przekonania: że dopiero ciąża i urodzenie dziecka przez kobietę sprawia, że ona staje się bardziej wartosciowa jako kobieta, istota. Bo przejawiła, odkryła w sobie tak twórczą energię. I faktycznie po urodzeniu dziecka wiele ludzkich kobiet nagle rozkwita, zaczyna się twórczo przejawiać, pięknieje, czują się bardziej wartościowe, spełnione. Ok zawsze mnie to dziwiło gdy to obserwowałam i nie rozumiałam, dlaczego u mnie było zupelnie odwrotnie.
Potem wzorce te przeniosły się u mnie na innych partnerów, ale także pojawiło się przekonanie, że ten seks i dawanie w ten sposób energii( pierwotny cel to była ochrona połówka, z czasem pewnie i mnie, ale też dla mnie była to obietnica relacji z bliską istotką, te mechanizmy miały mi to gwarantować.) Dla partnera seks ze mną był zrodlem twórczej energii i mocy. I zwykle było tak, że w materii byłam bliską, czasem najbliższą, najbardziej porządaną kochanką...maga, władcy itd. Meżczyzny który na moc był zachłanny. Ja byłam tylko gdzieś obok, a on kwitł i się rozwijał. Mechanizm był taki, że gdy partner rozkwita, rozwija się zawodowo to ja nie mogę. I odwrotnie, gdy ja nie daję tej energii zaczynam byc tworcza, to z kolei on nie moze się rozwijać. Okropne uwikłanie. Wierzyłam też, że aby być twórczą potrzebuję być w związku z połówkiem, czyli odnawiać te inicjacje. Pś w tym wcieleniu blokowałam się od dziecka, nie pozwalam sobie być twórcza, bo bałam się że wtedy stracę związek i relację. Tak było już w innych wcieleniach, gdzie ja się realizowałam, a on był biedny. I nie mogliśmy być razem, bo nie chciałam zrezygnować z tego co miałam, a traciłam związek z ukochaną osobą. Uwierzyłam, że muszę go odrzucić, by realizować siebie. Muszę wybierać między związkiem, a bogactwem, pracą, twórczością i samorealizacją.
Te wzorce moja pś przeniosła także na inne związki, z harmonijnymi aniołkami. Ja sama bałam się je uzdrowić, że przestanę być atrakcyjna dla połówka,który na nich opiera swoją moc, egzystencję i że stanę się dla niego nieatrakcyjna i bezwartościowa. To samo dotyczyło także innych partnerów, bo zdązyłam się nauczyć na czym polega moja atrakcyjność jako kobiety i związek.