Grażyna Anna
U mnie też była masakra na tej 2jce;) Ale poszło dość sprawnie i szybko w moim odczuciu. Może dlatego dopiero teraz, bo to było tak ciężkie obciążenie, że musiałam do uwolnienia dojrzeć:) Ale jak dużo ciężaru poszło to pojawiło się równie dużo przestrzeni:)
Dziś poczułam kolejne pozytywne efekty, byłam na rozpoczęciu roku szkolnego, wiadomo: dużo ludzi, rodziców, ustaleń itd.
W takich sytuacjach mi wywalało bardzo: lęki, niska samoocena, sporo poczucia niepewności, poczucia winy, lęk przed atakami, ocenianiem, jakieś napięcia. To także związane z byciem matką, kobietą, rodzicem ogólnie, ale też z byciem sobą. Bo ja w porównaniu z tymi rodzicami to jestem jak dziewczyna i taka jakaś inna zupełnie. Dziwnie się wtedy czułam, nieswojo bardzo.
A dziś czułam luz, czułam że mogę się przejawiać taka jaka jestem, jak lubię, ze swoim aniołkowym, dość lekkim stylem bycia. I to było super. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że ubrałam się dość kobieco, dziewczęco i seksownie( wg niektórych) i ładnie wyglądam, a co dziwniejsze czuję się z tym dobrze i w porządku, swobodnie i pewnie. Że nie specjalnie mnie obchodzą cudze oceny i wywałki na mój temat. Moje spięcie i poczucie winy, oraz dużo lęku gdzieś zniknęło:-)