Właśnie jestem w trakcie czytania książki Eichelbergera „Zatrzymaj się” (nota bene – jest świetna).
Znalazłam tam bardzo ważny fragment w kwestii obciążeń kobiet, który chciałbym tu przytoczyć.
Chodzi o poczucie niższości (i dyskryminacji) kobiet ze względu na płeć. Problem bardzo istotny, a często bagatelizowany, czy nawet wyśmiewany.
Jak bardzo ten problem jest wypierany, uświadomiła mi reakcja rozwojowego kolegi na moją wypowiedź, że czuję się dyskryminowana jako kobieta (miało to miejsce podczas gry w satori – sformułowałam wtedy problem, nad którym zamierzałam pracować grając). Dał mi wtedy do zrozumienia, że problemu nie ma, kobiety niejednokrotnie zarabiają więcej niż mężczyźni, itd. itp. Poczułam się wtedy, jakbym wymyślała nierealne problemy (grające dziewczyny zdawały się przyznawać rację temu koledze). Była to reakcja wyjątkowo nieadekwatna do sytuacji (była luźna atmosfera, a problemy rozwojowców grających w satori z reguły są kosmiczne

i nikt nie stara się ich racjonalnie tłumaczyć, ale to akurat ten wzbudził takie emocje i opór) i dlatego dało mi to do myślenia.
Wracając do książki – oto fragment, w którym autor ubrał w słowa moje własne myśli na ten temat:
„ – Dlaczego naszym matkom tak trudno było i jest nas kochać?
- Kobiety przez tysiąclecia bardzo się nacierpiały. Mają za sobą wielopokoleniowe dziedzictwo bycia ofiarami, ludźmi drugiej kategorii, pozbawionymi praw, szacunku, godności i miłości. Ta bolesna przeszłość jest dokładnie zapisana w zbiorowej podświadomości kobiet. Dopóki nie zostanie w pełni uświadomiona i wyrażona, dopóki nie odmieni kulturowych stereotypów – będzie przekazywana dalej z pokolenia na pokolenie. Kobiety nie doceniają siły tego negatywnego przekazu. Na poziomie świadomości można deklarować dobre samopoczucie i wspaniałą postawę wobec córki i szczerze się starać, jednak to, co nieświadome, z ukrycia będzie rządzić i decydować o rezultatach naszych poczynań. Ukryty przekaz będzie zupełnie inny niż deklarowany.
- Jaki?
- Jesteś winna i powinnaś się wstydzić, że jesteś kobietą, że urodziłaś się kobietą. Nie wolno Ci być szczęśliwą. Twoje życie może być tylko służbą, poświęceniem, zadośćuczynieniem. Zdecydowana większość – myślę, że ponad dziewięćdziesiąt procent – kobiet w prezencie urodzinowym dostaje taki bagaż. To ogromne, negatywne dziedzictwo. Jeśli kobiety nie zdadzą sobie sprawy, jak mroczne dziedzictwo, nie będą w stanie go przekroczyć. Tymczasem problem jest mocno wyparty przez naszą kulturę. Trzydzieści lat temu w Ameryce powstała bardzo obszerna praca naukowa pt. „Lęk przed byciem kobietą. Studia nad macierzyńską destrukcyjnością”, która miała służyć za podręcznik akademicki. Została wydana tylko raz. Z wielkim trudem można ją dzisiaj znaleźć w niektórych bibliotekach uniwersyteckich w Stanach czy w Europie. Książka uległa spontanicznej kulturowej cenzurze.
Nawet feministki wypierają ten problem, bo wolą winę widzieć tylko w mężczyznach. Oczywiście pierwotna wina leży w mężczyznach, w ich stosunku do kobiet. To mężczyźni są twórcami naszej cywilizacji. Jednak już dawno temu męski stosunek do kobiet został głęboko zasymilowany przez same kobiety.”