takie głębokie rozważania bez odpowiedzi na podstawowe pytanie CO TO JEST MIŁOSC?
Leszku,
CO TO JEST MIŁOSC?
Ja mam skłonność do takiego analizowania i teoretyozwania, może faktycznie za bardzo analizuję. Ale właściwie piszę to dla siebie. Lubię to. Możesz nie zwracać na to swojej uwagi, jesli Ci to nie odpowiada.
Ja nie muszę mieć racji w tym co piszę, bo ja piszę tylko i wyłącznie ze swojej własnej perspektywy.
U siebie nie zauważyłam, żeby miłość od innych pomagała mi kochać siebie. czy w jakiś sposób uczyła. Ja się zawsze na tej miłości od kogoś się opierałam i w momencie gdy ja traciłam, traciłam też część siebie, aż w końcu również straciłam miłość do siebie. A teraz boje się siebie kochać, żeby nie zostać za to ukarana i wydaje mi się że potrzebuję jej od innych.
Miłość od innych może pomóc w pokochaniu siebie, jeśli jest to miłość bez warunków.
Opierałaś się na miłości innych, tym samym być może rezygnowałaś z jakiejś części siebie po to by tą miłość zyskać. Być może traciłaś siebie jeszcze zanim traciłaś miłość od innych, być może następowało to w momencie kiedy decydowałaś się zrezygnować z siebie i dopasować się do warunków inncyh osób, po to by 'zdobyć' ich miłość.
Kiedy zaczynasz kochać siebie i ujawniać siebie światu, to może się to spotkać z dezaprobatą niektórych osób, ale tylko takich, które 'nie są godne uwagi' (przynajmniej na ten moment). Po co zwracać uwagę na kogoś, kto nie może mnie pokochać takim jaki jestem?
Odnajdując w sobie odwagę do ujawnienia prawdy o sobie, zazwyczaj znajduje się ktoś, kto 'pomaga' w pokochaniu siebie. W moim przypadku są to zazwyczaj przypadkowe osoby. Ta pomoc to może być drobnostka, jakiś drobny gest czy nawet uśmiech, czasem rozmowa lub coś innego.