Dlaczego niestety, bez tego reszta słuchająca tzw. ambitniejszej muzyki nie mogłaby czuć się lepsza 
Cos w tym jest ale nie do konca, Kaja

. Zauwaz, ze np. w latach 60tych kiedy za pop uchodzili Beatlesi a za muzyke bardziej powazna np. zespoly progresywne, nie bylo taniego i tanetnego disco czy oglupiajacej techniawki. I ja nic do disco i techniawki nie mam ani do ludzi jej sluchajacych. Problemem nie sa gatunki i gusta a sztuczne kreowanie podazy na takowe, stoja za tym plytowe i medialne koncerny bo w imie powiedzenie ze latwiej jest zarobic na tandecie niz na czyms ambitnym (bo trzeba sie mniej nachodzic, a w tym wypadku mniej zainwestowac np. w promocje i dystrybucje takiego ,,dzielka|), to mamy co mamy. Dlatego ambitniejsza muzyka i artysci ja tworzacy jak tylko moga uciekaja od mediow czy wielkich wytworni i dzialaja w podziemiu lub w wytworniach niezaleznych. Niestety ma to swoje minuys, z ktorych najpowazniejszy jest taki, ze nawet duza niezalezna wytwornia nie ma sil aby zrobic promocje na miare poteznej wytworni plytowej. To samo tyczy sie srodkow dystrybucji produktu tzn. media. W Polsce panuje szczegolna sytuacja, gdzie wierchowka to zespoly od lat znane i objezdzajace jak cyrk wszelkie festiwale, festyny i wielkie imprezy, potem dlugo dlugo nic i dopiero gdzies na samym dole setki niezaleznych wykonawcow. Panuje u nas swoista mafia i monopol wydawniczy, ktory nie chce dopuscic kogos z zewnatrz bo oznacza to dla nich konkurencje i mniej kasy. Pracuje w takiej branzy wiec dokladnie wiem, jak i co wyglada. Na swiecie panuja podobne trendy z tym ze jest latwiej bo rynek polski a rynek np. w USA (chocby w przeliczeniu na ilosc osob kupujacych produkt czy miejsc dogrania) to dwa rozne swiaty, ale sytuacja na rynku i sztuczne kreowanie potrzeb jest bardzo podobna. Zeby to lepiej zrozumiec, trzeba znac historie muzyki popularnej i jak wszystko sie rozwijalo od lat 50tych az do dzis.
A mowiac wprost, wyobraz sobie, co by sie stalo z radiem typu RFM-FM, gdyby zaczelo grac muzyke ambitna. Splajtowaloby po kilku tygodniach poniewaz ludzie maja tak niski gust poprzez kilkadziesiat lat serwowania im ,,kultury", ze kiedy by im zaczac grac i puszcac prawdziwa muzyke i kierowac do nich tresci zwiazane z prawdziwa kultura na poziomie, wiekszosc z nich nie umialaby tego zniesc bo sa przyzwyczajeni do kiczu, uwazajac go za kulture czy sztuke wlasnie.
I to bedzie bardzo trudno zmienic, jesli w ogole da sie cos zmienic. Moim zdaniem wszystko teraz bedzie zmierzac niestety w kierunku taniej komercjalizacji wszystkiego, a sztuka i kultura nie bedzie wiecej odgrywac roli przewodniej w ksztaltowaniu spoleczenstw jak mialo to miejsce przynajmniej od czasow Romantyzmu czy XXw. Dzis bodzcem napedzajacym jest technologia, postep cywilizacyjny rozumiany jako ulatwianie sobie zycia. Np. skad sie bierze bezrobocie? Nie tylko z braku umiejetnosci zmieniania branzy ale ze znikania wielu zawodow i miejsc pracy wlasnie w procesie technologizacji. Np. wszelakie rzemioslo, tak popularne jeszcze do niedawna, jest wypierane przez fabryki i komputery, bo latwiej jest wyprodukowac automatycznie np. mebel niz wystrugac go z kawalka drzewa i zamowic u stolarza. Oczywiscie jakosc jest znaczaca - ten fabryczny jest nijaki podczas gdy ten zamowiony u stolarza ma ,,to cos". Ale wiekszosc ludzi i tak kupi fabryczny poniewaz po pierwsze jest tanszy, po drugie nie ma dla nich znaczenia czy tworzyl to automat czy stolarz, potrzecie ludzie sa do tego stopnia zmanipulowani przez reklamy ze nawet jesli pragna w srodku miec cos lepszego, to i tak reklamy zrobia swoje i ludzie kupia szajs zrobiony na dzielo sztuki niz prawdziwa sztuke czy rzemioslo. To jest wlasnie tragedia czasow wspolczesnych. Pokolenia wychowane jeszcze przed ta epoka nie umieja sie odnalezc w nowej rzeczywistosci. O tym napisano juz tysiace prac naukowych nawet....A przyswieca temu filozofia rodem z USA, zeby zarabiac na czympopadnie, bez zadnej glebszej filozofii czy swiadomosci. I mamy co mamy. Koncerny i korporacje (nie wszystkie, ale przewazajaca wiekszosci) wykorzystujace kazda luke prawna i mozliwosc zarabiania na czym popadnie kosztem niszczenia srodowiska naturalnego i traktowaniem ludzi jak robotow za najnizsza stawke sa tego nawyrazniwejzym przykladem. I dopoki ludzie tego nie beda chcieli zmienic, a masy raczej zmian nie chca bo im za wiele do szczescia nie potrzeba, to bedzie tak w nieskonczonosc. Chyba, ze cos nagle peknie i powstanie jakas nowa rewolucja spoleczna na miare chocby tej z lat 60tych ubieglego wieku.