Lynd, bo to jest cholernie proste. Owszem, trytony sa dzwiekami o okreslonej wibracji, uznawanej przez rozne ugrupowania filozoficzne i religijne za ,,zle" tyle ze nie wspomina sie o tym, ze artysta tworzac cos musi poslugiwac sie okreslonymi wartosciami. Jesli muzyk chce przekazac tresc o tematyce np. negatywnej, posluguje sie takimi a nie innymi srodkami i np. uzywa dzwiekow ponurych, majacych wywowac okreslone skojarzenia ale jest duza roznica miedzy tworca ktory uzywa ich w okreslonym celu i a pseudo-artysta, ktory bazuje wylacznie na tym aby intencjonalnie manipulowac ludzmi. Dlatego jak dla mnie jest roznica miedzy np. muzykami jazzowymi, ktorzy ow tryton uzywaja a metalowcami ktorzy go naduzywaja w okreslonym celu. Poza tym dochodzi do tego jeszcze kwestia, jak odbiera to odbiorca. Artysta nie moze czuc sie odpowiedzialny na wszystkich jego odbiorcow bo jest to niemozliwe do przewidzenia, jak zaregauje na jego dzielo. Czy Bosch malujac pieklo chcial specjalnie straszyc ludzi? Nie sadze. Taka jest roznica miedzy sztuka (np. jazzem, bluesem, rockiem progresywnym) a kiczem (metalem, plytka transowa muzyka itp.).
Niestety, zyjemy w czasach gdzie kicz uwazany jest za prawdziwa sztuke, publika pragnie tego jak malo czego a prawdziwa tworczosc zeszla do podziemia i nie ma oddzialywania na masy ludzkie jak dawniej (i co za tym idzie, nie przekazuje tresci ktore ksztaltowaly dziesiatki pokolen az do czasow spolczesnych). Moze to sie zmieni, ale najpierw ludzie musza przestac pragnac usredniania wszystkiego i gonienia za blyskotkami. Na tym polega tragedia pop-kultury i czasow wspolczesnych.