pkrl
Mówiąc w skrócie, to jak postrzegasz rzeczywistość, nie jest nieprawdą - tak faktycznie wygląda wiele spraw które opisujesz i dlatego może kontakt z tym tak boli - ale nie jest to cała prawda. Jest to pewien wycinek prawdy o tym jak funkcjonuje rzeczywistość materialna i społeczna. Tyle że ten wycinek tak bardzo wzbudza twoją nieakceptację, tak bardzo się nie możesz pogodzić, że odrzucasz to wszystko i pie..isz - a to dlatego że w tym fragmencie rzeczywistości, upatrujesz wszystkie swoje szanse na powodzenie, sukces, rozwój - w całym tym bagienku, obłudzie, które przez swoje życie obserwowałeś. W tym wszystkim co Ci uniemożliwia przebić się, działać na interesującym Cię polu, upatrujesz ścieżkę do sukcesu. Ale że w tym fragmencie, szansa jest taka jak ucho igielne, to musisz się starać z całych sił by się przez nie przebić a i tak się nie udaje. I myślę że chodzi tu o tę formę odrzucenia której doświadczasz gdy się nie udaje - odrzucenia przez świat, rzeczywistość materialną, społeczną. To że nie przyjmuje ona twojej unikalności. Trauma jest na tym właśnie poziomie, wraz z tym postanowienie, że jak świat Cię odrzuca, to już w ogóle nie będziesz działał. Poczucie odrzucenia, niekoniecznie uczuciowego, choć mogącego dotykać twoich uczuć, przez rzeczywistość, świat. I ono sprawia że zamykasz się w postrzeganiu tylko tych możliwości, które są nierealne albo bardzo trudne.
Nie znam dokładnej recepty na to, sam nie czuję się tu odpowiedni/kompetentny w kontekście wyprowadzenia Cię z tego (dalej kieruję pomysł w stronę terapii psychodynamicznej, znalezienia rozgarniętego terapeuty w niej - takiego który Cię rozumie), na pewno wiąże się ze zmierzaniem w kierunku akceptacji rzeczywistości - nie w celu pogodzenia się, że ty w tym jej wycinku masz żyć, bo nie o to chodzi żeby się wrzucać w tą całą obłudę i udawać że wszystko jest okej, a by znaleźć - poznać nowe, takie jej aspekty które dają Ci realne szanse i nadzieję na to by się przebić i realizować swoją unikalność.