Michał, ja miałam to samo. Chrypki, przeziębienia kilka razy w sezonie, kompletnie zatykało mi gardło tak, że nie mogłam mówić tydzień - dwa - trzy. Próbowałam wszystkiego, nawet wyrwałam zarośnięte ósemki, bo myślałam, że to od nich się zaczyna infekcja. Pomogła dopiero 3 letnia terapia konwencjonalna (w sensie, że nie duchowa). Teraz mam ciągle wrażliwe gardło, jak tylko mnie przewieje, to zaraz boli, ale już nie włazi na krtań i oskrzela.