Witam
Od dwóch miesięcy nie używam już afirmacji bo byłem nimi zmęczony. Przez ten czas nauczyłem się sporo nowych rzeczy. Jedną z nich jest to że gdy poddajemy się Boskiej mocy uzdrawiającej to następuje uzdrowienie, wyczyszczenie danego problemu do punkty zerowego, do takiego naturalnego stanu gdzie nie ma żadnych programów zbudowanych afirmacjami tylko czysta świadomość.
I tutaj sie zastanawiam bo.. miałem ostatnio sporo różnych sesji uzdrawiania u różnych ludzi i czuje że powinienem teraz popracować sam żeby ugruntować to co zostało uzdrowione i nie wiem czy jest sens afirmować.
Nie wiem czy w ogóle jest sens afirmować bo w sumie po co zastępować niekorzystny program korzystnym skoro można poddać problem czystej miłości do uzdrowienia i otrzymać uzdrowienie najwyższej jakości ?
Żeby niebyło że potrafie się tak odwoływać do siły wyższej

praktykuje to od niedawna i sporo o tym myśle, pare razy coś tam poczułem że sie dzieje co dotąd się nie działo.
Więc jak to jest z tym afirmowaniem vs uzdrowieniem miłością ?