Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 717928 razy)

wicher7

  • Wiadomości: 62
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-07, 09:11:12 »
znaczy z tych parametrow co mowia o harmonii a takze droga zycia i szanse powodzenia zwiazku;)

wicher7

  • Wiadomości: 62
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-07, 09:05:03 »
Clint-wartosciowy opis;).Mozna go wykorzystac na fejsie?.Ewentualnie na zamknietej grupie?.Mam tez pytanie-czy robiles analize u Leszka na poczatku znajomosci z partnerka? i wychodziło,bardzo wysoko wszystko?

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-01-06, 21:51:39 »
Clint
Z tego co widzę z twoich postów, to część tematów z tej książki już ciebie nie dotyczy. Warto czasem jednak coś przeczytać chociażby dlatego, żeby docenić, że nie dotyczy. A czasem dla jednego zdania warto coś przeczytać:)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-06, 21:08:07 »
Kinga,
Cytuj
poza prawem karmy, jest również prawo łaski
, gdybyś tak mogła rozwinąć myśl ? :)

VanillaOrchard

  • Wiadomości: 140
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-06, 20:59:36 »
Clint, bardzo dziękuję z Twój post. Właśnie takich tekstów szukam, wchodząc na to forum. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoją anieliczkę :))

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2015-01-06, 19:40:38 »
Czasami zapominamy, ze poza prawem karmy, jest również prawo łaski, które nie stawia warunków, oczekiwań, czy obwarowań.  Warto na siebie samego patrzeć łaskawszym okiem, aniżeli tylko przez wzorce, które wymagają nieustannego oczyszczania :).

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2015-01-06, 18:51:02 »
Cytuj
Bo wiesz, na ogół się mówi, że NAJPIERW trzeba poczuc miłość DO SIEBIE/ POKOCHAĆ   
 siebie i dopiero potem można pozwolic sobie na związek miłości. Wtedy dopiero przyciagniemy odpowiednią osobę.
Czy u ciebie tak było ?
I tak i nie :D

Jasne, przez te kilka lat wzbudziłem do siebie sporo miłości, której nie było wcześniej. Z drugiej jednak strony było wciąż jeszcze wiele nienawiści i nieakceptacji. Dużo mi brakowało do doskonałości, a mimo to spotkałem swój ideał. I ten ogrom miłości zaczął nas oczyszczać z niesamowitą siłą, co z jednej strony było cudowne, a z drugiej doprowadziło do naprawdę ciężkich prób i konfrontacji z naszymi emocjami, przeszłością, poczuciem własnej wartości. Na szczęście przetrwaliśmy najgorsze, głównie dzięki tej cudownej miłości, która cały czas w nas była i nie pozwalała się poddać.

Mogę więc powiedzieć, że nie trzeba całkowicie pokochać siebie czy spełniać inne wymyślne warunki. Wystarczy szczerze chcieć, co jest równoznaczne z gotowością przyjęcia konsekwencji. A im mocniej trzymamy się kłamstw na swój temat, głupich wyobrażeń, zaślepień i uzależnień, tym boleśniejsze i straszniejsze mogą się one wydawać. Dla mnie to oznaczało zburzenie sporego fundamentu mojej osobowości i nie przesadzam tutaj, ja naprawdę czuję i myślę jak kompletnie inne osoba.

A wydawało mi się, że już jestem taki ogarnięty, że naprawdę mam sporo rzeczy poukładane i najgorsze za sobą. Byłem spokojnym, medytującym chłopcem, któremu niewiele zaburzało codzienne delektowanie się doświadczaniem życia. Miałem swoje wywałki, gorsze chwile, gdzieś coś tam przeszkadzało, ale wszystko wydawało się naprawdę w porządku.

A potem bach. Niesamowita miłość, gwiazdka z nieba, istny cud. Bardzo szybko pojawiły się pierwsze maski, oblicza których nigdy wcześniej nie miałem okazji poznać. Zacząłem zgrywać cwaniaka, pewnego siebie śmieszka z głupimi i chamskimi żartami. Kompletnie nie ja, ale wydawało mi się, że taki będę atrakcyjny. Te maski po licznych rozmowach, wyjaśnieniach i budowaniu wzajemnego zaufania, więzi i bliskości zanikały. Niestety pojawiały się kolejne warstwy. Najintensywniejszy okres zaczął się oczywiście po wspólnym zamieszkaniu. Narastające napięcia i nieradzenie sobie z różnymi emocjami sprawiły, że zacząłem coraz bardziej przypominać mojego ojca - potrafiłem wpaść w furię, kontrolowaną na tyle żeby nikomu nie zrobić krzywdy, ale mimo to rzucałem rzeczami, kopałem meble, waliłem pięścią w ścianę. Oboje mieliśmy problemy i wzajemnie się prowokowaliśmy do niefajnych zachowań. Potrafiłem krzyczeć, wyzywać, puszczać fochy o głupoty, czepiać się i krytykować jakieś pierdoły bez znaczenia, szukać dziury w całym, itp. itd.

Wszystkie problemy rozwiązywaliśmy na bieżąco, niczego nie zostawialiśmy bez wyjaśnienia. Zmieniało się to często w przesadne analizy, zbyt długie dyskusje, nieraz puszczały w trakcie nerwy, ale zawsze wiedzieliśmy, że się kochamy i że nam na sobie zależy. Czuliśmy tą miłość i to nas ratowało. Przez pewien czas mimo poczucia, że robimy ciągły progress, miało się wrażenie że te problemy nie mają końca i wciąż i wciąż będą kolejne i kolejne. To był naprawdę trudny etap, ale nie bezsensowny czy toksyczny. To był nasz wspólny detoks. Bardzo szybki i intensywny. Przerobić tyle problemów w tak krótkim czasie to jakieś emocjonalne nieporozumienie. No ale taka jest siła miłości. Nieświadomie się na to zgodziliśmy się, szczerze chcąc już wtedy jej doświadczyć, bez kolejnych, mozolnych lat oczyszczania się.

I zdecydowanie było warto. W ciągu roku samego bycia w związku bez praktycznie żadnych technik rozwojowych (nie było ani czasu ani siły na afirmowanie, zresztą zanim ja bym przerobił jedną afkę, już mi się rozwiązało 10 innych problemów) przerobiłem tak ogromną partię obciążeń że to się w głowie nie mieści. To jednak by nie mogło działać, jeśli nie bylibyśmy gotowi na diametralne zmiany dosłownie we wszystkich aspektach naszego istnienia. Mi się po takim czasie tak intensywnych przemian rozmazał obraz samego siebie. Patrzę w lustro i ciężko mi przypisać jakie stałe cechy z którymi bym się tak fundamentalnie utożsamiał. Tyle "prawd" o mnie mi się rozbiło w pył, tyle rzeczy odchodzi i nawet jeśli wraca, to z coraz mniejszą siłą i coraz rzadziej.

Mam coraz mniejszą potrzebę, aby odbudowywać jakieś poczucie własnej tożsamości. Co z tego, że powiem iż jestem taki czy taki, że reprezentuje sobą to czy tamto, skoro zaraz się to może zmienić? Z chęcią powiem o sobie, że jestem kochany czy ciepły, nawet jeśli nie przejawiam tego cały czas, ale to jedyna prawda jaką o sobie znam i której mogę być pewien. Nie będę pisał o sobie negatywnie, bo to będzie ani prawdą, ani nie będzie zawsze faktem. Bez sensu się z tym utożsamiać. Może pojawiać się we mnie złość, ale to nie czyni mnie wściekłą osobą, przynajmniej nie z natury. To tylko fale, które pojawiają się przy nieodpowiednim wietrze.

Troszkę zszedłem z tematu, ale musiałem sięgnąć po te opisy, żeby oddać jakoś skalę zmian i doświadczeń związanych ze spotkaniem swojego ideału. Samo powiedzenie, że życie wywala się do góry nogami nie oddaje tego wszystkiego. Myślę sobie, że o dziwo wiele mi dały moje obciążenia karmiczne, tzn pewne ich aspekty. Dużo czasu spędziłem praktykując nieprzywiązywanie się i niszczenie swojego ego i oczywiście przyniosło mi to głównie obciążenia, ale jakaś część praktyk z pewnością przyczyniła się do tego, że mniej przywiązuje się do swojej osobowości, światopoglądu i wyobrażeń o sobie, dzięki czemu łatwiej jest mi je zmieniać, co przydało się bardzo w tym przypadku. Nie wszystko jest czarno białe i nawet z naszych obciążeń można wyciągnąć coś pozytywnego :)

Od dłuższego czasu jest naprawdę dobrze i spokojnie. Poradziliśmy sobie z najgorszym i zrobiło się naprawdę słodko i miłośnie, praktycznie bez zakłóceń. Zupełnie inaczej rozwiązujemy problemy, zresztą niesamowicie nas to wszystko do siebie zbliżyło - w końcu zaufaliśmy sobie na tyle, żeby pootwierać przy sobie wszystkie najgorsze rany i nikt nikogo nie zranił - była miłość i kompletna akceptacja. Przeszliśmy razem przez to piekło i na każdym kroku dawaliśmy sobie dowody na to, że warto iść dalej razem, że najważniejsza jest miłość i uzdrowienie tego wszystkiego. Z nikim innym bym nie dał rady, nie miałbym motywacji ani siły dla pierwszej lepszej kobiety, nawet dla "dobrej". To musiała być Ona :)

Nie chce oczywiście nikogo straszyć, tymi wszystkimi opisami, ale cóż - z taką przeszłością jak nasza, mogliśmy doświadczyć albo tego albo mozolnych lat z setkami zeszytów od afirmacji. Ja się strasznie cieszę, bo dzięki temu jestem teraz w takim punkcie, w jakim samodzielnie bym dotarł może za kilka lat, a może i nawet nie (nie mając odpowiednich bodźców do ruszenia pewnych bolesnych i trudnych spraw)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-06, 16:43:58 »
:)

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-06, 16:38:12 »
Ok, jak zobaczę coś ciekawego, to napiszę, choć nie jestem profesjonalistką

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-06, 16:35:30 »
Dobrze, na priva wyślę datę.
A na forum dasz swój opis ok ?

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-06, 16:32:22 »
ciekawi mnie np czy ma w portrecie jakąś 16, a poza tym inne liczby karmiczne i ogólnie portret

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-06, 16:28:48 »
Już wysyłam.
A powiązania między czym a czym ?

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-06, 16:26:48 »
Tess, może być na pw;) po prostu interesuję się numerologią i ciekawi mnie, czy będą jakieś powiązania:)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-06, 16:20:03 »
Ło Jezusicku, Furyah, kochana, tak Urbi et Orbi ?? ;)

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-06, 15:51:19 »
Tess, a możesz podać datę urodzenia Twojego exa?