Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 717812 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-08-08, 14:30:28 »
To daltego że te bolesne uczucia z dzieciństwa są wypierane. Bo są zbyt bolesne. Nie da się tak poprostu do tego wrócić i się od tego uwolnić.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-08, 14:23:40 »
Tylko za cholere nie moge poki co dotrzec, co siedzi w tej ps, doslownie jakby pustka jesli idzie o tego typu przyciaganie. I zauwazylem, ze przyciagalem takich od malego dziecka, czyli moze cos z poprzedniego wcielenia? Kojarzy Ci sie z czyms konkretnym taki wzorzec ps?

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-08-08, 13:54:44 »
Widać że przyciągasz ludzi podobnych do tych kórych twoja podświadomość zna ze szkoły. Jak uzdrowisz tamten okres to zaczną się pojawiać podobni do ciebie czy też tolerancyjni oraz uczciwi.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-08, 13:25:20 »
"No ale jak ,,pogodzic" sie z tym, ze kiedy bede reprezentowal w stu procentach swoja prawdziwa nature, jednoczesnie bede sam? Cholernie boje sie tej samo0tnosci, tym bardziej po kilku nieudanych probach wejscia w relacje, jst to po prostu dosc bolesne."

Nie trzeba się z tym godzić. Pogodzić musisz się z tym kim jesteś i jaki jesteś, zaakceptowac i polubić siebie, odkryć jaki naprawdę jesteś i docenić to. A wtedy zaczniesz przyciągać ludzi podobnych do siebie, bo przynajmniej jedna osoba na świecie jak taka sam jak ty, czyli twoja połówka.

 "Nie rozumiem jednak, dlaczego ps ciagle kreuje mi taki syf, dlaczego przycigam ciagle sytuacje ktore tylko maja potwierdzac te obawy. "

Dlatego że twoja podśwaidomość została tak zaprogramowana wtedy, w dzieciństwie i teraz to ona jest tymi rówieśnikami i to ona daje ci to co kiedyś dawali rodzice lub rówieśnicy.
Dlatego teraz trzeba wrócić do dziciństwa i oczyścić z tych programów i wierzeń swoją podświadomość. Poza tym musisz sam zaakceptować, przyjąć takie jakie jest  i ukochać to dziecko którym kiedys byłeś.

Inga, ale wiesz na co wpadlem? Ze tak naprawde moje klopoty z relacjami z ludzmi wynikaja wlasnie z tego, jaki jestem naprawde. Ludzi jakby irytowalo moje podejscie do zycia, ktore wedlug nich nie jest podejsciem czlowieka dostosowanego do naszych lokalnych czy nawet ogolnych norm wsplzycia. Co mnie najbardziej wkurza to fakt, ze tak naprawde nigdy nie popelnilem nawet jakiegos wiekszego wykroczenia, po prostu jasno i otwarcie deklaruje np. moja niechec do ogolnie przyjetych wzorcow jak chocby etatowa praca czy tradycyjny zwiazek i czuje, ze to wlasnie to powoduje ze ludzie nie chca ze mna utrzymywac kontaktu, uwazaja ze to ja mam problem.

Podam dziwny przyklad: ja radze sobie z finansami i kilkakrotnie moj znajomy, z ktorym mamy dosc dobry kontakt poprpsil mnie o pozyczke jakiejs niewielkiej kwoty. Oczywiscie pozyczylem mu ja, ale powiedzialem aby przy najblizszej okazji ja mi zwrocic. Do dzisiaj nie doczekalem sie ani pieniedzy a koles unika kontaktu ze mna. Nie to cos robie sobie z tego bo to nie majatek ale chodzi mi o podejscie. Czuje ze tutaj, gdzie mieszkam a chyba i w calej Polsce uwaqza sie ze ktos kto ma wiecej powinien ot tak o bezinteresownie dzielic sie z tymi, co nie maja. I to tez nie wzbudza we mnie odrazy bo lubie sie dzielic, chodzi mi o to ze ci ludzie nie chca w zamian dawac absolutnie nic od siebie. W mysl ,,nalezy mi sie". Podobnie widze to w innych sferach-ze tutaj albo postepujesz wedlug wzorcow przyjetych  przez spoleczenstwo (niewazne, czy sa one dobre czy nie-przewaznie sa oparte na negatywnych intencjach wedlug mnie) albo stajesz sie kims, kogo wytyka sie palcem w pewnym sensie.

Tak sie zastanawiam, co dac ps zeby zaczela albo przyciagac odpowiednich ludzi albo np. odpowiednie sytuacje ktore spowoduja np. mozliwosc zmiany miejsca zamieszkania (bo mysle o tym od czasu do czasu ze zamiast sie uzerac i tracic energie lepiej jest sprobowac ulozyc sobie zycie gdzie indziej, gdzie akceptacja spoleczna nie kladzie tak silnego nacisku na sfery, ktore dla mnie sa wazne).

Macie jakas podpowiedz, co tu moze sie kryc pod tym?
« Ostatnia zmiana: 2014-08-08, 13:29:10 wysłana przez Zed1 »

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-08-07, 09:25:15 »
furyah
Cieszę się :)

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-07, 09:23:04 »
Inga, mimo, że piszesz do Zeda, to dużo mi dają Twoje ostatnie wpisy, dzięki:)

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-08-07, 09:00:28 »
"No ale jak ,,pogodzic" sie z tym, ze kiedy bede reprezentowal w stu procentach swoja prawdziwa nature, jednoczesnie bede sam? Cholernie boje sie tej samo0tnosci, tym bardziej po kilku nieudanych probach wejscia w relacje, jst to po prostu dosc bolesne."

Nie trzeba się z tym godzić. Pogodzić musisz się z tym kim jesteś i jaki jesteś, zaakceptowac i polubić siebie, odkryć jaki naprawdę jesteś i docenić to. A wtedy zaczniesz przyciągać ludzi podobnych do siebie, bo przynajmniej jedna osoba na świecie jak taka sam jak ty, czyli twoja połówka.

 "Nie rozumiem jednak, dlaczego ps ciagle kreuje mi taki syf, dlaczego przycigam ciagle sytuacje ktore tylko maja potwierdzac te obawy. "

Dlatego że twoja podśwaidomość została tak zaprogramowana wtedy, w dzieciństwie i teraz to ona jest tymi rówieśnikami i to ona daje ci to co kiedyś dawali rodzice lub rówieśnicy.
Dlatego teraz trzeba wrócić do dziciństwa i oczyścić z tych programów i wierzeń swoją podświadomość. Poza tym musisz sam zaakceptować, przyjąć takie jakie jest  i ukochać to dziecko którym kiedys byłeś.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-07, 08:23:36 »
Inga,

czuje, ze trafilas w sedno z tym, ze bardziej stawialbym na rowiesni8kow i pierwsze lata zerowki/szkoly podstawowe niz na rodzicow bo rodzice dod zis dnia raczej sa pozytywnienastawieni wobec tego, czym sie zajmuje i jaki jestem i  z tego, co pamietam i odczuwam od zawsze mialem u nich wsparcie (nie mowie, ze bylo idealnie ale sklamalbymprzed soba mowiac, ze bylo zle). Oni jak na tamte lata byli dosc liberalni w pozytywnym slowa znaczeniu i odczuwam, ze to wlasnie to powodowalo konflikty miedzy mna a innymi dziecmi czy nauczycielami bo po prostu bylem dzieckiem, ktore w jakis sposob bylo bardziej swiadome i przede wszystkim nie reprezentowalo wielu postaw, ktore byly i sa ciagle uwazane za te ,,jedynie sluszne" w naszym spoleczenstwie.

Cytuj
Boisz się też że gdy pozwolisz sobie na bycie takim jaki jesteś to zostaniesz sam i nie będziesz się miał do kogo odezwać. Stąd te frustracje i miotanie się.
Jedynym wyjściem jest pokonanie tych lęków i zdecydowanie się mimo wszystko, na powracanie do swojej natury, mimo poczucia że zostaniesz sam bez pomocy i oparcia w innych ludziach.

Jest jak piszesz. No ale jak ,,pogodzic" sie z tym, ze kiedy bede reprezentowal w stu procentach swoja prawdziwa nature, jednoczesnie bede sam? Cholernie boje sie tej samo0tnosci, tym bardziej po kilku nieudanych probach wejscia w relacje, jst to po prostu dosc bolesne.

Cytuj
Te lęki są bardzo silne bo pochodza ze wczesnego dzieciństwa i są w dużym stopniu wyparte i nieuśwaidamiane.

No jak juz pisalem-moi rowiesnicy z najwczesniejszego okresu sporo mi dopiekli a podejrzewam, ze jako dziecko musialem czuc sie odrzucony i to mnie bolalo, bo jak kazde dziecko chcialem akcpetacji. Nie rozumiem jednak, dlaczego ps ciagle kreuje mi taki syf, dlaczego przycigam ciagle sytuacje ktore tylko maja potwierdzac te obawy. Tym bardziej, ze szukam i staram sie przebywac w srodowisku ludzi w jakis sposob podobnych do mnie a przynajmniej takich, wsrod ktorych nie zauwazam negatywnych cech.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-08-07, 07:32:33 »
Zed
Przypuszczam że w dzieciństwie przeszedłeś mocną indoktrynacje z powodu której musiałeś się wyrzec tego jaki naprawdę jesteś i dostosowac się do społęczeństwa tłumiąc swoją prawdziwą naturę.
Tej indoktrynacji dokonali rodzice w okresie gdy byłeś całkiem mały i dlatego teraz tego nie pamiętasz.
Ta indoktrynacja wcale nie musiała być celowa. Wystarczy że urodziłeś się bardzo różniąc się od swoich rodziców a oni w procesie wychowania zmieniali cię upodabniając cię do siebie.
Dlatego teraz tak bardzo czujesz się ograniczony normami społęcznymi oraz masz tak dużo przymusów aby byc taki sam jak ludzie. A że czujesz się zależny od ludzi stąd duży lęk aby przejawiać siebie takim jaki jesteś czyli inny niż wszyscy wokół.
Najłatwiejsze wydaje się zmienienie społeczeństwa tak abys ty mógł się dobrze w nim czuć. Ale tego się nie da.
Boisz się też że gdy pozwolisz sobie na bycie takim jaki jesteś to zostaniesz sam i nie będziesz się miał do kogo odezwać. Stąd te frustracje i miotanie się.
Jedynym wyjściem jest pokonanie tych lęków i zdecydowanie się mimo wszystko, na powracanie do swojej natury, mimo poczucia że zostaniesz sam bez pomocy i oparcia w innych ludziach.
Te lęki są bardzo silne bo pochodza ze wczesnego dzieciństwa i są w dużym stopniu wyparte i nieuśwaidamiane.
Ja ci proponuję terapię ale nie poznawczą na której to terapeuta ci mówi jaki powinieneś być tylko psychodynamiczną na kórej sam odkrywasz swoją prawdziwą naturę.
« Ostatnia zmiana: 2014-08-07, 07:38:16 wysłana przez Inga »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-07, 01:14:59 »
 Czyżby regresing ? ;))

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-06, 23:07:33 »
lubisz duzo pisać to może poczytasz wklejam link
http://pedagogikaspecjalna.tripod.com/notes/maladjustment-intro.htm

Z calym szacunkiem, ale nie sadze abym byl aspoleczny. Nie godzi sie jednostki, ktora z wlasnej nieprzymuszonej woli zakwestionowala tzw. dogmaty kulturowe spoleczenstwa w ktorym przyszlo jej zyc nazywac osoba chora. Ale sam artykul ciekawy, dzieki za link.

A tak na marginesie-jesli kogos non stop spotykaja roznego rodzaju sytuacje, w ktorych owej jednostce wytyka sie, ze skoro pracuje w tzw. wolnym zawodzie ze to nie jest zadna pozyteczna praca, kiedy na pytanie jak chce ukladac sobie zycie z druga osoba podlug wzoru odbiegajacego od tradycyjnie przyjetej formy nazywa sie kims kto nie dorosl do takiej relacji, kiedy kogos kto nosi pragnienie wyrazania sie w scisle indywidualny sposob nazywa sie cala gama roznej masci okreslen to po przeczytaniu artykulow na temat syndromu DDA nie mam juz wiekszych watpliwosci, ze to jednak cos nie tak jest nie tylko ze mna, ale z tym spoleczenstwem w ktorym ilosc negatywnych wzorcow skutecznie zaslania pozytywne aspekty.

Teraz pozostaje mi juz odkryc wylacznie swoje wlasne schematy, zmienic je....i uwolnic sie od tego calego negatywnego balastu.
« Ostatnia zmiana: 2014-08-06, 23:16:38 wysłana przez Zed1 »

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-06, 23:05:52 »

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-06, 22:33:18 »
lubisz duzo pisać to może poczytasz wklejam link
http://pedagogikaspecjalna.tripod.com/notes/maladjustment-intro.htm

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-06, 22:30:24 »
no to może: DZIWOLĄG

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-06, 22:16:07 »
Myslalem. Co rozumiesz pod terminem ,,aspoleczny" bo mi kojarzy sie dosc negatywnie, podczas gdy ja nie robie rzeczy kojarzacych sie z czyms negatywnym. Bardziej moglbym sie okreslic jako osoba, ktora nie wpasowala sie w ogolnie przyjety rys kulturowy spoleczenstwa.