Olga
Mhh też coś takiego widzę. Choć bardziej czuję;) Nie wiem z czego to wynika, może z jakiś wzorców mistrzowskich? Które odpalają, gdy jest się na wyższym poziomie. Ale tak mi przyszło, że te osoby na wysokim ERD mogły je szybko osiągnąć, bo już coś wcześniej praktykowały, co spowodowało z jednej strony pójście do przodu w rozwoju, ale też zablokowanie pewnych aspektów. Pewnej otwartości i ciepła.
Albo pewne aspekty duchowe rozwijały, a tego nadal nie rozwinęły, pomimo, że są ogólnie bardzo wysoko już.
Mi się to kojarzy z jakąś nie oczyszczoną jeszcze karmą rozwoju duchowego. W którą się gdzieś wdepnęło, wybierając właśnie rozwój z nieczystymi intencjami.
Ja sama z niektórymi osobami nie czuję więzi, bo nawet jeśli one mogłyby być dla mnie fajne i inspirujące, to nie mają czegoś takiego, o czym piszesz, jakby brak dostępu do tej esencji i ja to czuję jako chłód właśnie, brak radości, spontaniczności, otwartości i szczerości, coś brak dziecięcości, miękkości, co ja bardzo lubię, trudno mi się dogadać z kimś kto tego nie przejawia. Tak mi się skojarzyło, że to taki aspekt Boskiego niewinnego dziecka, które chce się cieszyć, bawić.
Nie wiem czy o tym samym piszesz i czy ja to mam. Ale tak moimi spostrzeżeniami się podzieliłam:)
Dla mnie zawsze, w jakikolwiek syf wdepnęłam było bardzo ważne, by ten aspekt w sobie zachować, postrzegałam to jako esencję mnie samej.
Tak mi się teraz przypomniało, że ja mam taki skutek karmiczny z Egiptu jeszcze: że jestem dzieckiem słońca( tak moja pś wierzyła, nie wiem czy jeszcze to aktualne), a slońce( czyli Bóg słońca) to moja esencja;)