Co do kundalini, faktycznie tak jest. Nie da sie nic przemycić hehe. A gdy wyjdzie samooszukiwanie się, najgorzej gdy takie stare i ciagnące się x wcieleń- to można ryć glebę tygodniami. Ja mam teraz faze rycia i to jak nigdy, sponiewieram się na dywaniku Bozi moich rzeczy do zostawienia. To sa takie lawiny sraczki. Puki nie wyjdzie do końca- lepiej nie wychodzic z wc;))
Nie ma co, wspaniale porównanie, ale to co wychodzi to naprawde najbardziej upokarzające ego tematy;)
Wychodzi mi przy okazji tyle uswiadomień, że musze puszczac kontrolę nad tym [ bo mam, jakbym chciala prowadzic rejestr tego co płynie, przepuszczac to przez umusl analityczny] by nie wstrzymywać tego.
Przy okazji zauwazylam to juz kilka miesięcy temu i od tego to się zaczeło- zaczoł mi pulsować w ciele ukł kanialny, w nogach, w nocy. I 2 tyg temu jak zaczeła sie jazda to wtedy gdy postanowiłam puścić te napięcia w ciele przy okazji silnej pulsacji tego układu [ to z terapii czaszkowo krzywzowej sie dowiedziałam o tym jak kiedys chodziłam]. jak puściłam to weszło mi głównie w lewa nogę, lewa ręke i głowę, i to jakby ktos co 8 sek prądem pięścil- bardzo przyjemne;) i kolejnego dnia rano wyszło chyba wszystko co mogłam przyjąć ze mam w sobie ale i tak mnie ścieło. Pulsowań juz nie mam, tłumacze sobie to tak, że moje ciało musiało się w ukł nerwowym fizycznie przygotować i naprawić bym mogła przyswoić poprzez mózg zmiany.
oczywiście kazdy przechodzic moze to inaczej. Ja przechodzę akurat tak i postanowilam napisać skoro sie temat pojawił:) więcej chyba nie jestem w stanie teraz przyjąc więc mysle ze sie to skończy.
To jak sie czujemy w zmianach tych najgłebszych zależy bardzo od bagażu.ja sobie go mam sporego:)
niech słowiański sex zyje!;)