Sebastian
Ale ja nie uwodzę od dobrych paru lat;D Poza tym moje uwodzenie to nie było takie typowe uwodzenie, ono było dla mnie wręcz niezauważalne, bo z mojego odczucia, ja się zwyczajnie ze sobą fajnie czułam, "byłam sobą" i czułam się wartościowa i atrakcyjna, ale wtedy ludzie się nagle zaczynają do mnie "ślinić" i to jest dziwne, ale ja wiem, że mnie w ten sposób zasilają jakoś, a ja zaczynam wchodzić w dziwny klimat, to dostrzegam i czuję bardzo wyraźnie. Nic konkretnego nie robiłam w sensie zachowań czy działań, kokietowania itp zabiegów, uważam to za bardzo sztuczne i prymitywne:) Bardziej chodzi o coś podświadomego, może jakieś energie. No i jest to przyjemne.
U mnie "uzdrowienie" skończyło się na wyparciu siebie i pewnych fajnych cech w sobie. Tak, że kiedy tego nie ma to się nie odpala i już. Przestałam tym emanować, a pewnie zaczęłam czymś innym. Tylko teraz jest tak, że jak chce się poczuć fajnie i dobrze to muszę do tego wrócić. Ale coś tu jest nie tak chyba do końca czysto. Jakąś karmę taką mam z poprzednich wcieleń kobiecą. Ale nie wiem co to dokładnie jest, jednak to, że karmicznie byłam pożądana, faceci o mnie walczyli i robili głupie rzeczy to wydaje mi się tak naturalne i oczywiste, że teraz łączę to jako naturalny składnik czucia się fajnie ze sobą, bycia sobą, bycia piekną itd. Ale przecież nie jest to niczym naturalnym prawda? Zwykle kocioł się wtedy robi, a dla partnera z którym jestem jest to trudne do zniesienia. Ale czuję, że to bardzo stare czasy są, bo potem ponakładaly się na to ascetyczne wzorce i inne zwiazane z blokowaniem się, nieczyste intencje wobec ciała itp. Więc teraz emanuję też tym syfem niestety i to czuję. Ble.
Mi się już nawet nie chce za bardzo zwracac na siebie takiej uwagi, bo to męczy, a ja nie jestem wcale tymi mężczyznami tak na prawdę zainteresowana( choć chyba nigdy nie byłam), ale jest to takie przyjemne na swój sposob i chyba nie chodzi o dowartosciowanie się, tylko odwrotnie to idzie, jak ja się czuję wartosciowa to tak sie dzieje, a to co sie dzieje zasila mnie jeszcze bardziej i potwierdza, choć nie mam takiej potrzeby wtedy. Moze w coś byłam inicjowana...
"Z tym uwodzeniem to tak jest, że można przyciągnąć do siebie faceta, a potem sie dziwić że facet olewa."
Mi sie tak nie zdarzało, bo to co opisujesz jest to świadome uwodzenie i trzeba sie sporo nawysilac, a mi chodzi o takie automatyczne, ze ja sie nawet nie staram, niczego nie oczekuje. Wchodzę w pewien przyjemny stan dla siebie, czuje sie super fajnie tak poprostu i nagle oni się zlatuja, zaczynam tak dzialac na mezczyzn, ale o dziwo kobiety tez zwracaja na mnie uwage, dostrzegaja to, ale w troche innym sensie. I ja sie wtedy wcale nie staram byc piekna, kontrolować, wrecz przeciwnie, poprostu jestem.
"Do tego trzeba być pogodzonym ze sobą, a jak sie jest pogodzonym ze sobą to nie trzeba już uwodzić. Takie moje przemyślenia. "
Dokładnie:)
"Piszę Ci tego posta bo mnie też uwodzisz ze zdjęć od dawna

"
Mhh to nie wiem, bo ja to zablokowałam jakieś 8 lat temu, teraz ruszam temat, bo pracuje nad samooceną.
A zablokowałam bo poszłam na RSR i poczułam się winna gdy to zauważyłam u siebie i to jak działam na innych, wtedy uznałam ze jest to nie w porzadku, ze to obciazenie( w sumie nadal tak uwazam). Wiesz ja byłam inicjowana w elfkę, a one tak czarują trochę swoja osobą, coś takiego mają w sobie, nie wiem jak to okręslić. Ale te inicjacje juz pusciłam dawno. Cos jeszcze innego i chce to sobie uzdrowić, bo blokuje sie na bycie piekna dla siebie, czucie się dobrze ze sobą. Boje sie tego, bo wchodzę w jakąś dziwną, choc przyjemną rolę.
Jeśli tak reagujesz na moje zdjęcia to odreaguj, bo to chyba jakaś karma, wielu osobom rozwojowym się przy mnie coś takiego odpalało i kilka nawet odreagowywałam. Pewnie nie jest to zbyt przytomne. No i właśnie skoro zablokowałam 8 lat temu, a nadal ludziom tak przy mnie wali, to ja już nie wiem czym ja teraz jeszcze emanuję i czym musiałam kiedyś.